- Kiedy szef po raz pierwszy zachowa się w sposób niepokojący, mamy nadzieję, że to jednorazowy wyskok. Kiedy okazuje się, że poniżanie powtarza się, zachowujemy milczenie w obawie o utratę pracy. Z tych samych powodów nie możemy liczyć na wsparcie kolegów – mówi adwokat Waldemar Gujski, specjalizujący się w prawie pracy.

Newsweek.pl: Czy Polacy wiedzą co to mobbing?

Waldemar Gujski: Wydaje mi się, że nie zdają sobie sprawy, co to dokładnie jest. Pod pojęcie mobbingu podkładają rzeczy zupełnie innej treści.

Newsweek.pl: A co to jest?

Waldemar Gujski: W większości przypadków mobbing to znęcanie się nad podwładnymi – toksyczny szef znajduje w grupie pracowników ofiarę, którą psychicznie terroryzuje. Mobbing to coś więcej niż niesprawiedliwe traktowanie, to raczej długotrwałe tyranizowanie niezwiązane z mobilizacją podwładnych do osiągania lepszych wyników w firmie. To znęcanie się dla samego znęcania.

Mobbing może przybierać przeróżne formy od tych bardzo subtelnych po grubiańskie i ordynarne. Więc kiedy zauważamy, że działanie szefa jest świadomą agresją wymierzoną przeciwko nam, która nie ma właściwie żadnego celu, np. zmotywowania do pracy, to już takie zachowanie klasyfikuje się jako mobbing.


Newsweek.pl: Jak poznać, że to, co nam się przytrafia, to mobbing?

Waldemar Gujski: Mobbing może przybierać przeróżne formy od tych bardzo subtelnych po grubiańskie i ordynarne. Więc kiedy zauważamy, że działanie szefa jest świadomą agresją wymierzoną przeciwko nam, która nie ma właściwie żadnego celu, np. zmotywowania do pracy, to już takie zachowanie klasyfikuje się jako mobbing.

Newsweek.pl: Często łączymy mobbing z molestowaniem seksualnym.

Waldemar Gujski: To prawda, ale te pojęcia nie mają ze sobą wiele wspólnego. Oba działania są zachowaniem świadomym, ale mobbing nie ma podłoża erotycznego, wiąże się z długotrwałym i uporczywym działaniem prześladowczym, ale na innej płaszczyźnie.

Newsweek.pl: Nękani pracownicy nazywają zachowania szefa prześladowaniem, ale rzadko myślą o tym, by je gdziekolwiek zgłaszać?

Waldemar Gujski: Kiedy szef po raz pierwszy zachowa się w sposób niepokojący, myślą, że być może to jednorazowy wyskok, później zwykle milczą, bo boją się, że mogą stracić pracę. A nawet jeśli zdobywają się na odwagę, by sprawę zgłosić, rozmyślają się ze względu na brak wystarczających dowodów.

Newsweek.pl: Czy pomogłyby zeznania świadków?

Waldemar Gujski: Niestety, osoba mobbingowana rzadko może liczyć na wsparcie kolegów z pracy z tej prostej przyczyny, że oni także boją się o utratę pracy. Ale dowodami w sprawie mogą być także smsy czy maile, pisma. Jednak zmyślny prześladowca potrafi zaszczuwać pracownika bez świadków i bez pozostawiania żadnych śladów. Ofiary prześladowań boją się więc, że zgłoszenie sprawy tylko pogorszy ich sytuację, bo nikt nie będzie w stanie uwierzyć w zachowania szefa, których nigdy nie widziano i da się ich potwierdzić. W efekcie ofiary są zwalniane z pracy bez możliwości uzyskania odszkodowania. Przepisy kodeksu pracy też pozostawiają w tej kwestii wiele do życzenia.

Newsweek.pl: Czy są jakieś wiarygodne dane na temat liczby przypadków prześladowania w pracy?

Waldemar Gujski: Trudno powiedzieć, jaki jest dokładnie stosunek spraw zgłaszanych do tych, o których nigdy nie usłyszymy, ale prawdopodobne, że różnica jest bardzo duża. O tym, najlepiej wiedzą rodziny osób, które są prześladowane w pracy.

Skutki mobbingu są opłakane zarówno dla ofiar, jak i ich rodzin. Nękanym pomóc później może już tylko psychiatra. Dla szefa znęcanie się to często forma odreagowania na pracowniku, dla niego niszczenie życia, relacji małżeńskich czy rodzinnych. Ofiary mobbingu nie mają poczucia sensu, wstają rano i na myśl o tym, co je czeka w pracy wycofują się z życia.

Newsweek.pl: Ofiary przynoszą do domu cały stres, który spotyka je w pracy? 

Waldemar Gujski: Skutki mobbingu są opłakane zarówno dla ofiar, jak i ich rodzin. Nękanym pomóc później może już tylko psychiatra. Dla szefa znęcanie się to często forma odreagowania na pracowniku, dla niego niszczenie życia, relacji małżeńskich czy rodzinnych. Ofiary mobbingu nie mają poczucia sensu, wstają rano i na myśl o tym, co je czeka w pracy wycofują się z życia.

Newsweek.pl: Co radziłby pan osobom, które stwierdzą, że są prześladowane? 

Waldemar Gujski: Powinny zgłosić sprawę do komisji antymobbingowej, jeśli takowa istnieje, w miejscu pracy, która zajmie się jej zbadaniem. Zdarza się jednak, że taki organ ma fasadowy i postępuje nierzetelnie, by uniknąć rozgłosu i zamiata sprawę pod dywan. Jeśli szef będzie czuł się bezkarny w miejscu pracy, a komisja np. nie przeniesie np. osoby prześladowanej do innego działu, pomoże, zostaje nam już tylko zgłoszenie sprawy do sądu.

Waldemar Gujski jest adwokatem zajmującym się prawem pracy, doradcą i pełnomocnikiem procesowym firm polskich i zagranicznych, banków oraz polskiej kadry zarządzającej, a także czołowych przedstawicieli świata mediów, biznesu, kultury i polityki.

Źródło: http://polska.newsweek.pl/mobbing-w-polsce-gdzie-zglosic-nekanie-jak-reagowac-,artykuly,357347,1.html

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.