Tym daniem japońskie kobiety zdobywają serca swoich wybranków. Prosta potrawa na bazie ziemniaków i mięsa cieszy się wielką popularnością wśród mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym. W trakcie przygotowania tego jednogarnkowego przysmaku, warto poeksperymentować i spróbować przyrządzić go w domowym zaciszu.
Podobnie jak wiele innych popularnych dziś japońskich potraw, także nikujaga ma dość krótką historię. Jej korzenie tkwią podobno w... Wielkiej Brytanii, gdzie pod koniec XIX wieku przyjechał na studia w szkole morskiej Heihachirō Tōgō, późniejszy admirał i głównodowodzący cesarską flotą, która odniosła spektakularne zwycięstwa z Rosją, m.in. w bitwach o Port Artur w 1904 roku, czy Cuszimą w 1905 r. 
Jak głosi legenda młody Tōgō zajadał się sycącym i aromatycznym gulaszem serwowanym marynarzom służącym na brytyjskich okrętach. Po powrocie do Japonii polecił wojskowym kucharzom przygotowanie podobnej potrawy na bazie mięsa i ziemniaków. Wzbogacono ją miejscowymi dodatkami, np. sake czy sosem sojowym i tak narodziło się danie zwane nikujaga, które dziś uchodzi za jeden z ulubionych przysmaków mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Japończycy chętnie przyrządzają je w domach, ale stanowi również obowiązkowy punkt w jadłospisie izakaya, czyli tradycyjnych lokali serwujących zwłaszcza różne gatunki sake oraz "przegryzkę". 
Co w nim siedzi? 
Jak już wspomnieliśmy bazą tej potrawy jest ziemniak, czyli warzywo doskonale znane Polakom, którzy zjadają najwięcej kartofli w Europie (na osobę przypada ok. 100 kg rocznie), jesteśmy także jednym z ich największych producentów na świecie. To prawdziwa skarbnica potasu (pomagającego utrzymać ciśnienie krwi na właściwym poziomie i mającego kluczowe znaczenie dla regulacji gospodarki wodnej organizmu) oraz innych cennych mikroelementów: żelaza (jego niedobór bywa przyczyną anemii), wapnia (podstawowy materiał budulcowy kości i zębów) czy cynku (pomaga utrzymać w dobrej kondycji skórę, włosy i paznokcie). Ziemniak jest bogatym źródłem flawonoidów - związków charakteryzujących się silnym działaniem antyoksydacyjnym, usuwających z organizmu wolne rodniki, które mogą uszkadzać tkanki i przyspieszać procesy starzenia się organizmu. Dostarcza też cennego błonnika, który poprawia trawienie i pomaga zlikwidować zaparcia lub uporać się z biegunką. 
Drugim z podstawowych składników nikujaga jest zwykle chuda wołowina, choć we wschodniej Japonii do potrawy często dodaje się wieprzowinę (zazwyczaj schab). Mało tłuste czerwone mięso dostarcza pełnowartościowego i łatwo przyswajalnego białka, żelaza, cynku, fosforu, magnezu, miedzi, siarki oraz witamin z grupy B, które wpływają m.in. na prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego. 
Potrawę wzbogaca się także innymi produktami, zarówno tymi dobrze znanymi w Polsce: cebulą, marchewką, rzepą, strąkami fasoli szparagowej, zielonym groszkiem, jak i bardziej egzotycznymi, choć dziś łatwo dostępnymi w internecie lub w orientalnych działach supermarketów, np. grzybami shiitake, bulionem dashi (sprzedawany w postaci esencji, pasty, kostek lub proszku wywar z wiórków ryby bonito i wodorostów kombu) czy winem mirin (uzyskiwana przez zmieszanie lekko sfermentowanego ryżu, specjalnej odmiany pleśni i wódki ryżowej przyprawa, która japońskim potrawom naddaje charakterystyczny słodki posmak). 
Do przygotowania nikujaga przyda się również sake, czyli wytwarzany z ryżu alkohol oraz sos sojowy. 
Jak to zrobić? 
Z przyrządzeniem nikujaga bez trudu poradzi sobie każdy. Na początku należy pokroić mięso w cienkie plasterki (w ostateczności może być nawet mielone, np. uformowane w niewielkie pulpeciki), ziemniaki, marchewkę i inne warzywa pokroić lub grzyby w kostkę, a cebulę w piórka. 
Na patelni lub w głębokim garnku rozgrzewamy tłuszcz (najlepiej olej sezamowy) i krótko podsmażamy mięso. Później dodajemy warzywa, zalewamy bulionem dashi (rozpuszczonym wcześniej w gorącej wodzie) i dusimy pod przykryciem ma małym ogniu przez 10-15 minut. Mniej więcej w połowie tego czasu dolewamy odrobinę sake, wina mirin, sosu sojowego oraz wsypujemy szczyptę cukru. Ilość tych składników zależy od naszych upodobań smakowych, dlatego należy na bieżąco próbować potrawę. 
Całość dokładnie mieszamy i gotujemy ok. 30-40 minut, aż do znaczącego zredukowania płynu. Później zdejmujemy naczynie z ognia i zostawiamy na kilka minut. Mieszamy i przekładamy do miseczek. Podajemy z ryżem. 
RAF/mp/WP Kuchnia 

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.