Powiększyła Ci się rodzina i potrzebujesz pojemnego kombi? Chciałbyś wreszcie kupić sobie to cabrio, o którym marzysz od czasów liceum? Z gotówką w kieszeni to nie problem. Ale i bez gotówki sobie poradzisz! Banki wciąż chętnie udzielają kredytów pod zakup samochodu.
Auto, które chciałbym kupić – a zawsze chciałem mieć Mini Coopera! - kosztuje 69 tys. zł. Sporo, a mam tylko 9 tys. zł wolnych oszczędności. Może więc bank da mi kredyt?
Wchodzę na internetowy „kalkulator kredytowy", który porównuje koszty kredytów udzielanych przez różne banki. Uzupełniam formularz i już wiem, że mnie na to auto stać. Wystarczy, że przez 30 miesięcy będę spłacał bankowi ok. 1200 zł. Okazuje się nawet, że dostałbym kredyt także przy zerowym wkładzie własnym.
Czy to znaczy, że powinienem już biec do wskazanego przez kalkulator banku i jeszcze dzisiaj wyjadę z salonu nowiuteńkim Mini Cooperem?
Pierwsze kroki
Jeśli jesteśmy pewni, jaki samochód i u kogo kupujemy, oraz że chcemy nasz zakup kredytować, to każdemu kredytowi powinniśmy przyjrzeć się uważnie na własną rękę. Internetowe kalkulatory i porównywarki kredytów są oczywiście bardzo przydatne, ale każdy kredyt to poważne zobowiązanie i warto go dokładnie prześwietlić.
Powinniśmy sprawdzić przede wszystkim tzw. RRSO, czyli rzeczywistą roczną stopę oprocentowania. To wskaźnik, który uwzględnia całkowity koszt kredytu, jaki poniesiemy, a więc nie tylko rat, ale i prowizji, dodatkowych opłat czy obowiązkowych produktów, które wraz z kredytem musimy wykupić (najczęściej są to różnego typu ubezpieczenia). O te dane musimy dopytać bezpośrednio w banku, ponieważ żadna strona internetowa nie zagwarantuje nam pełnej rzetelności. Bywa, że niektóre banki współpracują z konkretnymi producentami samochodów czy dealerami i oferują ich klientom atrakcyjniejsze oprocentowanie. Warto zatem sprawdzić z kim współpracują sprzedawcy naszego upragnionego samochodu.
Musimy przy tym być świadomi, że bank wcale nie musi udzielić nam kredytu na samochód, nawet jeśli w internetowej symulacji wszystko było ok. Odmowy kredytowe nie są częste, ale się zdarzają. Powody? Np. kiepska sytuacja finansowa kredytobiorcy albo niezbyt chlubna historia kredytowa (dla banku kredyt to też zobowiązanie więc sprawdza czy inne kredyty spłacaliśmy terminowo, i czy nie zalegamy z żadnymi długami). Nie musisz się obawiać, że bank będzie trzymał cię w niepewności, co do decyzji o udzieleniu kredytu. Z reguły zapada ona bardzo szybko, często nawet „od ręki" - w dosłownie pół godziny.
Absolutną podstawą do otrzymania kredytów jest zestaw odpowiednich dokumentów. W jakie dokumenty należy się więc zaopatrzyć? Zawsze konieczny jest dowód osobisty i zaświadczenie o dochodach, bo tę kwestie reguluje prawo bankowe.
Jeśli np. jesteś zatrudniony na umowę o pracę, zaświadczenie musi ujawniać średnie wynagrodzenie (brutto lub netto) z ostatnich 3 miesięcy, jeśli prowadzisz własną działalność, to m.in. roczny PIT i zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami do ZUS/KRUS i o niezaleganiu z podatkami, a także kopia odpisu z KRS-u, jeśli zaś jesteś emerytem lub rencistą, musisz mieć dowód wypłaty ostatniego świadczenia.
Używane też kupisz na raty
Co ciekawe, banki kredytują też zakup aut używanych. Zazwyczaj nie stawiają ograniczeń co do tego, od kogo kupujesz takie auto (osoba fizyczna, dealer, czy komis), ale starają się ograniczać wiek kredytowanych samochodów, np. do 12 lat. Monika Kuligowska, dyrektor zarządzająca Pionem Sprzedaży Personal Finance w Banku BGŻ BNP Paribas uważa jednak, że 12 lat to za mało i zbyt restrykcyjne ograniczenia w tym zakresie nie są dostosowane do rynku. - W naszym banku mamy liberalny limit 20 lat, na który składa się wiek auta plus okres kredytowania. Na rynku jest mnóstwo starszych aut używanych, jest na nie popyt i bank nie może na to zamykać oczu – mówi Kuligowska.
Decydując się na auto używane, powinniśmy być świadomi, że koszty kredytów na takie auta są zazwyczaj wyższe niż na nowe. Różnica nie jest zabójcza, ale jednak istnienie. Dlaczego? Bo auto używane to większe ryzyko: może posiadać wady ukryte, coraz to nowe regulacje środowiskowe sprawiają, że jako niedostosowane szybciej traci na wartości.
Ta różnica w cenie związana jest z tym, jak banki zazwyczaj zabezpieczają kredyt. Najczęściej stosują tzw. „przewłaszczenie", co oznacza, że jeśli kredytu nie spłacimy, auto pozostaje własnością banku (który w razie konieczności będzie mógł je sprzedać). Nie jest to jedyny sposób, na jaki zabezpieczeją się banki. Czasami stosują np. tzw. zastaw rejestrowy. Zgodnie z nim, w momencie braku spłat raty, kwota kredytu wraca na konto banku.
Przezorny zawsze ubezpieczony
O czym należy pamiętać przy podpisywaniu umowy kredytowej? Wszyscy powtarzają w takich wypadkach: o jej przeczytaniu od deski do deski. Chodzi o poważne pieniądze i lepiej uniknąć błędów i niejasności. Najważniejsze jest jednak, dokładne zapoznanie się z system i terminami spłaty kolejnych rat. Można też upewnić się, że w razie w kłopotów finansowych, bank będzie chciał negocjować z nami ewentualną ulgę w spłacie np. poprzez inne rozłożenie terminów rat, czy kwot (tzw. wakacje kredytowe). W praktyce pomaga tutaj wykupienie ubezpieczenia na wypadek utraty pracy, a tym samym dochodu.
Procedura kredytowania pod zakup samochodu jest płynna i – przy zachowaniu minimum rozsądku – korzystna dla obu stron. Nie wymaga poręczenia, sterty zaświadczeń, a tylko tych koniecznych. Wycena zdolności kredytowej też nie jest aż tak restrykcyjna, jak w przypadku kredytów mieszkańowych. Bank uruchamia pieniądze bardzo szybko i jeśli kupujemy np. auto używane, nie musimy się obawiać, że ktoś ów upragniony samochód sprzątnie nam sprzed nosa.
Nie spodziewaj się jednak, że dostaniesz kwotę kredytu do ręki czy na konto. Bank w 90 proc. przypadków przeleje środki bezpośrednio na konto sprzedawcy.
Andrzej Osuchowski

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.