W Polsce powoli rośnie świadomość, że rodzic to dobry i odpowiedzialny pracownik, dlatego należy mu się wsparcie. Jednak firm, które pomagają matkom i ojcom, jest ciągle zbyt mało - twierdzą eksperci rynku pracy.
Sylwia, copywriterka z Warszawy, długo czekała na swoje pierwsze dziecko. - Kiedy dowiedzieliśmy się z mężem, że się udało, płakaliśmy z radości. Ale już za chwilę przyszły wątpliwości, a potem zwyczajny strach. A jeśli przez dziecko stracę pracę? - opowiada dziś Sylwia. - To był 2005 r. Pracowałam w dużej korporacji na umowie o dzieło. Byłam zadowolona, bo nawet nieźle zarabiałam. Wtedy nie mówiło się "śmieciówka". Zaczynałam karierę, byłam przekonana, że przez jakiś czas muszę popracować w systemie projektowym, bez etatu, a potem wszystko się ustabilizuje. Takie obietnice słyszałam zresztą od przełożonych.
Z tyłu głowy miała jednak zakodowane historie o kobietach, które po urlopie macierzyńskim traciły pracę. - Skoro umowa nie zabezpiecza mnie przed zwolnieniem, nie gwarantuje urlopu, to szefowie mogą łatwo się mnie pozbyć. Albo przynajmniej o mnie zapomnieć. Bałam się wypadnięcia z obiegu. Tak też się stało. Dostawałam coraz mniej zleceń, jakby wielkość brzucha wpływała na to, ile tekstów mogę napisać. Po urodzeniu siłą rzeczy musiałam zrobić przerwę w pracy. Po kilku miesiącach byłam gotowa, żeby wrócić. Ale firma miała już pracownika na etacie. Mężczyznę.

- Malejąca dzietność Polek bezpośrednio wynika z niepewności, co je czeka po powrocie na miejsce pracy po urodzeniu dziecka - twierdzi Artur Ragan, rzecznik prasowy agencji Work Express. - Firm dbających o pracowników-rodziców jest ciągle zbyt mało. Tak mało, że każdy opis dobrych praktyk w tym zakresie czyta się jak powieść fantastyczną. Niechlubnym standardem wśród polskich pracodawców jest brak zrozumienia dla problemów rodzinnych pracownika, takich jak choroby dzieci czy konieczność wcześniejszego wyjścia z pracy np. z powodu wywiadówki. Bardzo często o wiele lepsze warunki zapewniają pod tym względem zagraniczne korporacje.
Dlaczego tak się dzieje? - Może po prostu jako społeczeństwo jesteśmy rekordowo nieufni i to pokutuje również w relacjach przełożony-podwładny? - zastanawia się Ragan. - Wewnętrzna potrzeba kontroli i podkreślania dominacji, przejawiana przez przeciętnego rodzimego pracodawcę, zawsze rzutuje na efektywność pracy oraz lojalność pracowników. A kiedy przychodzi wybierać między dbaniem o zdrowie dziecka a jednym z setek poleceń służbowych, nikt chyba nie ma wątpliwości, co jest dla każdego rodzica ważniejsze.
Złe statystyki, ale świadomość większa
Statystyki pokazują, że sytuacja młodych rodziców, a szczególnie młodych matek jest ciągle trudna. Według badań firmy Sedlak & Sedlak z 2011 r. najbardziej narażone na brak pracy są kobiety w wieku 25-34 lat, w którym większość z nich decyduje się na posiadanie potomstwa. Prawie połowa matek dzieci do trzech lat - czytamy w raporcie z badań - pozostaje z nimi w domu (na urlopie macierzyńskim, wychowawczym). Do pracy zarobkowej wróciła niespełna jedna trzecia z nich, a co piąta kobieta z tej grupy nie pracuje. 7 proc. matek nie zamierza w ogóle wracać do pracy.
Do podobnych wniosków doszła Anna Kurowska, ekspertka Forum Obywatelskiego Rozwoju, autorka raportu dotyczącego sytuacji Polek na rynku pracy. Jego wyniki pokazują, że Polska ma jeden z najniższych poziomów zatrudnienia kobiet mających małe dzieci. "Ponad 42 proc. kobiet twierdzi, że nie ma możliwości zmiany godziny rozpoczęcia i zakończenia pracy, a jedynie 12,8 proc. pracowników ma jakikolwiek wpływ na ustalanie godzin czasu pracy" - pisze w raporcie Kurowska. - "W Szwecji, Holandii czy Danii jest ich trzy- lub czterokrotnie więcej".
Eksperci Sedlak & Sedlak przyznają jednak, że sytuacja ta - choć z oporami - powoli się zmienia. - Należy zauważyć, że na polskim rynku jest coraz więcej firm wprowadzających standardy pracy sprzyjające młodym rodzicom - twierdzi Agnieszka Pizon, menedżer ds. rekrutacji w Antal International. - Trend ten niewątpliwe świadczy o coraz większej świadomości pracodawców oraz chęci budowania marki pracodawcy przyjaznego rodzinie.
Do podobnego wniosku doszli organizatorzy pierwszego w Polsce plebiscytu dla firm przyjaznych mamie, organizowanego m.in. przez Agorę (wydawcę "Gazety Wyborczej"), nad którym patronat objęły Pierwsze Damy RP. W siedmiu edycjach plebiscytu (ostatnia zakończyła się w 2011 r.) wyróżnienia zdobyły takie firmy jak Nivea, Ikea, Danone czy Nokia. Nagrodzone firmy gwarantują swoim pracownicom specjalne programy dla matek, dodatkowe urlopy, możliwość przeorganizowania pracy po urodzeniu dziecka, a nawet poród w prywatnych klinikach pod specjalistyczną opieką.
Wśród laureatów wyróżniła się Ikea, która oprócz udogodnień dla matek i kobiet w ciąży, oferuje specjalne warunki pracy dla świeżo upieczonych ojców, m.in. dodatkowy 30-dniowy urlop po urodzeniu dziecka, wyprawki dla dzieci, okazjonalne bony i indywidualne ustalanie grafiku pracy. - Obecnie przekazujemy 1 tys. zł na wyprawkę dla każdego nowo narodzonego dziecka pracownika Ikei - w formie bonu albo karty przedpłaconej - mówi Paulina Nesteruk-Łuczyńska z Ikei.
Jakie inne rozwiązania powinny wdrażać polskie przedsiębiorstwa? - W naszej firmie od kilku lat funkcjonuje program, w ramach którego świeżo upieczeni rodzice otrzymują zestaw artykułów przydatnych w pielęgnacji niemowlęcia oraz zabawki - mówi Artur Ragan z Work Express. - Również przed rozpoczęciem nauki w szkole podstawowej firma funduje "róg obfitości". Co pewien czas organizujemy także dla dzieci pracowników różne konkursy. Poza tym, ponieważ zależy nam na realizowaniu idei "work-life balance", wprowadziliśmy kilka lat temu elastyczny czas pracy oraz umożliwiliśmy formy pracy zdalnej. Udogodnienia te ułatwiają wszystkim nam zachowanie równowagi między pracą a życiem prywatnym oraz dają możliwość rozwijania własnych pasji. Przyjęliśmy za pewnik, że spełniony rodzic jest lepszym szefem i pracownikiem. I to się sprawdza.
- Do najbardziej popularnych rozwiązań należą elastyczne godziny pracy i świadczenia socjalne, ale coraz częściej zdarzają się również dodatkowe urlopy, możliwość pracy zdalnej, świadczenia finansowe i rzeczowe czy imprezy firmowe z okazji Dnia Dziecka czy Dnia Rodziny - tłumaczy Agnieszka Pizon z Antal International. - Są przedsiębiorstwa, które zapewniają kobietom w ciąży i młodym mamom dodatkową ochronę przed zwolnieniem, niezależnie od ich formy zatrudnienia. Finansują dodatkową opiekę medyczną i porody w prywatnych placówkach czy też zakładają przyzakładowe żłobki.
Rodem z XIX wieku?
Dobrych standardów ciągle brakuje w małych i średnich firmach. - Najprostsze rozwiązania, takie jak elastyczny, zadaniowy lub równoważny czas pracy, praca zdalna, dodatkowe świadczenia przeznaczone dla rodziców, dopłaty do przedszkoli czy żłobków - to nadal egzotyka w większości polskich zakładów pracy - twierdzi Artur Ragan. - Z telepracy korzysta w Polsce zaledwie co 25. pracujący i znaleźć ich można niemal wyłącznie w zagranicznych firmach o zasięgu globalnym, np. wielkich centrach usług wspólnych.
- Szczególnie kłopotliwe jest to dla Polek. Dla porównania: w Wielkiej Brytanii, Austrii i Danii co 4. kobieta może pracować z domu. U nas dominuje postawa "twój dzieciak - twój kłopot". Robota ma być wykonana, a jak się nie podoba, to... Problem tkwi w braku zaufania między pracownikiem a pracodawcą. W wielu firmach, w zarządzaniu ludźmi wciąż obowiązuje postawa karbowego z XIX-wiecznego folwarku. Utożsamianie się z firmą jest w zaniku, za to liczba donosów na pracodawców rośnie lawinowo - mówi Ragan.
Co powinno się w tej kwestii zmienić? - Mam wrażenie, że w przełamaniu tego impasu inicjatywa powinna należeć do pracodawcy - mówi Ragan. - Firma przyjazna rodzicom to według mnie taka organizacja, w której pracownicy bez względu na płeć, bezproblemowo godzą zadania służbowe z życiem rodzinnym, zachowując też odpowiednio dużo czasu na odpoczynek. I nie wymaga to wielotysięcznych nakładów.
Opłaci się wszystkim
Eksperci rynku pracy są zgodni co do tego, że rodzic to pracownik wydajny i odpowiedzialny. Czasem nawet bardziej niż bezdzietny singiel. - Rodzicielstwo uczy nie tylko wielozadaniowości i odpowiedzialności, ale też wielu innych rzeczy, bezcennych z punktu widzenia szefa, jak na przykład samodzielność i umiejętność improwizowania w obliczu nieprzewidzianych trudności - mówi Artur Ragan. - Zwykle rodzic z rocznym stażem, zarządza czasem i priorytetami o wiele sprawniej niż osoba bezdzietna. Ponadto rodzic - poza motywacją czysto ekonomiczną - szanuje pracę również dlatego, że wyżej ceni poczucie stabilizacji w życiu zawodowym. Dlatego uważam, że polityka firmy przyjaznej rodzicom po prostu opłaci się nam wszystkim, nie tylko pracodawcom.
- Praca w firmie wykazującej się elastycznością wobec młodych rodziców daje poczucie bezpieczeństwa - dodaje Agnieszka Pizon. - Co więcej, korzystnie wpływa też na zaangażowanie pracowników i to nie tylko tych, którzy już posiadają dzieci czy je planują, ale również przedstawicieli najmłodszego pokolenia, które dopiero rozpoczyna karierę zawodową. Zdecydowanie chętniej zwiążą się oni na dłużej z firmą sprzyjającą rodzinie i z szefem, który rozumie potrzeby młodych rodziców. 

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.