Podczas jedzenia się nie mówi – to wiadomo. Okazuje się jednak, że werbalna komunikacja podczas seksu bardzo poprawia atmosferę w sypialni.
Najnowsze badania w zakresie satysfakcji seksualnej w związku przynoszą nam naukowcy ze stanowego Uniwersytetu Clevland w Ohio. Według nich, komfort w komunikowaniu się pary na temat seksu bezpośrednio przekłada się na ich zadowolenie łóżkowe. Jednym słowem, ci z nas, którzy potrafią i lubią o erotyce mówić, są zwykle szczęśliwsi w swoim seksualnym życiu. Wszelkie poczucie niezręczności i obaw przed pieprznymi tematami zwykle, nawet całkiem nieświadomie, ciąży nad jakością naszych stosunków.
Od komunikacji do ejakulacji
Badanie ankietowe przeprowadzone na respondentach w Ohio wyraźnie wskazało, że osoby które zgadzały się ze stwierdzeniami o dyskomforcie przy podejmowaniu rozmów o seksie jednocześnie deklarowały niższy poziom satysfakcji seksualnej w ogóle. Niski poziom komunikacji sypialnianej przekładał się też bezpośrednio na niską samoocenę milczących partnerów.
Z drugiej strony, z odpowiedzi wynikało jasno, że samo mówienie o seksie działa na wielu z nas jako podnieta, pozwala czuć się pewniej i bezpieczniej po przedyskutowaniu np. spraw antykoncepcji czy chorób wenerycznych.
Najbardziej znacząca we współżyciu okazała się wszak komunikacja niewerbalna czy wszelkie znaczące gesty, westchnienia, mruknięcia wykonywane w łóżku, które dają drugiemu partnerowi nie tylko wskazówki co robić ale także przyjemną aprobatę jego wysiłków. Oczywiście, dla wielu ludzi jest łatwiej jęknąć z rozkoszy niż wymówić słowo “napletek”.
A gdy zaśniesz...
A skoro już jesteśmy w łóżku, warto przytoczyć też inne badanie, którego działanie możemy sprawdzić dopiero po odbyciu seksu, lub w razie jego braku zamiast. Otóż badacze z Hong-Kongu dowiedli, że ci z nas, którzy śpią na brzuchu mają znacznie większą szansę na sny erotyczne w nocy. Fenomenu tego nie da się łatwo wyjaśnić, ale naukowcy podejrzewają, że śpiąc z twarzą wtuloną w poduszkę otrzymujemy mniej tlenu, co wprowadza mózg w stan większego zmieszania... i podwyższonej temperatury!

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.