Okres świąteczny, sylwester, początek nowego roku to - jak wynika z badań, czas, w którym dochodzi do największej ilości poczęć. Jesteśmy bardziej chętni do łóżkowych wyczynów czy może zimą nasza płodność ma się lepiej? Sprawdź, dlaczego już za 9 miesięcy tak wiele osób doczeka się potomstwa.

Pora roku może wpływać na płodność - twierdzą naukowcy. Najwięcej dzieci rodzi się pod koniec września, najmniej natomiast w kwietniu - wskazują badania przeprowadzone przez University of Texas.
Z czego to wynika? Hipotezy są różne. Wskazuje się na pogorszenie jakości nasienia po sezonie letnim, co miałoby wpływać na niższą płodność panów późnym latem, a przez to mniejszą liczbę narodzin wiosną. Zwraca się także uwagę na zróżnicowanie funkcjonowania przedniego płata przysadki mózgowej spowodowane zmienionym dostępem do światła dziennego w różnych porach roku oraz na zmiany jakości komórek jajowych i podatności endometrium. To tylko niektóre z przyczyn przytaczanych w The Daily Beast.
Nie bez znaczenia jest też zwiększona aktywność seksualna w czasie wolnych dni w okolicach świąt i końca roku.
Naukowcy twierdzą ponadto, że krótkie dni skłaniają nas do częstszego spółkowania, gdyż, jak wskazują badania, 13 razy bardziej wolimy seks po zmroku niż przy świetle dziennym. Zimą mamy po temu więcej możliwości.

16 września - uwaga, tłok na porodówkach

Najbardziej popularną datą urodzin jest 16 września - wskazują amerykańskie statystyki. Właśnie wtedy najwięcej osób obchodzi urodziny. Oznacza to, że zostali oni poczęci właśnie w okolicach przełomu lat.
Grudzień i styczeń doczekają się konkurencyjnej prokreacyjnie pory dopiero na wiosnę, gdy będziemy obchodzić kolejne święta zapewniające nam trochę wolnego. I to pod warunkiem, że pogoda nie będzie dopisywać - przekonują naukowcy. Inaczej znajdziemy inny sposób na spędzenie czasu, choćby na świeżym powietrzu.

Prezerwatywy rozchodzą się jak świeże bułeczki - przed świętami

W tygodniu poprzedzającym święta Bożego Narodzenia sprzedaje się ponad dwa razy więcej prezerwatyw niż w kolejnym tygodniu. "Wskazuje to na znaczący wzrost aktywności seksualnym w okresie świątecznym" - twierdzą autorzy badania. "Gwałtowny wzrost sprzedaży prezerwatyw przed świętami może także świadczyć o tym, że właśnie wtedy czynimy zapasy na wolne dni, które niejednokrotnie przedłużamy aż do Sylwestra" - dodają. Autorzy badania zauważają także, że okres od Bożego Narodzenia do Nowego Roku wiąże się zazwyczaj ze zwiększoną sposobnością bycia w towarzystwie i hedonistycznym podejściem do życia.

Za gorąco, za wilgotno - pogoda ma znaczenie

"Roczny spadek urodzeń wiosną może być przypisany po części wysokiej temperaturze czy wilgotności latem. Odczuwany dyskomfort prawdopodobnie zmniejsza częstotliwość współżycia, a co za tym idzie liczbę poczęć" - tak pisali niegdyś autorzy badania przeprowadzanego przez Ohio State University. Było to w 1959 roku, czyli jeszcze przed epoką wszechobecnej klimatyzacji. Dziś, choć czasy się zmieniły, a postęp techniczny umożliwia nam uniknięcie niektórych nieprzyjemności związanych z warunkami atmosferycznymi, pogoda wciąż ma na nas wpływ.
Po pierwsze: temperatura ma znaczenie. Z badań wynika, że 35 proc. ankietowanych zdarzyło się odmówić współżycia z powodu gorąca. Zbyt niska temperatura i zimno okazało się sensownym usprawiedliwieniem jedynie dla 19 proc. W ten sposób zimowe miesiące zdobywają kolejny punkt przewagi nad sezonem letnim.

W czasie deszczu...
Większość badanych twierdzi, że do sypialni kieruje ich najczęściej deszcz. Chętnym do powiększenia rodziny życzymy powodzenia. Pozostałych zachęcamy do ostrożności.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.