Przynajmniej co kilka miesięcy odwiedzasz fryzjera? Chodzisz na manicure? Do kosmetyczki? Dlaczego więc tak trudno pamiętać ci o tym, by raz w roku umówić się na wizytę u ginekologa? Przecież tutaj stawka jest dużo wyższa niż zadbany wygląd – to twoje zdrowie, a nawet życie.

„Jeszcze tylko doprowadzę do końca ten projekt i umówię się do ginekologa…”, „Pomalujemy sypialnię i wtedy już na pewno zrobię cytologię…” – wiele z nas jest prawdziwymi mistrzyniami w wymyślaniu podobnych wymówek. Sprzyjają temu okoliczności, bo większość nowotworów w początkowym stadium nie tylko nie sprawia bólu, ale też bardzo długo nie daje praktycznie żadnych charakterystycznych objawów. Dotyczy to także tych tak zwanych ginekologicznych, czyli raka szyjki macicy, trzonu macicy czy jajników. Zwlekając z wizytą u lekarza same odbieramy sobie przewagę, bo dziś dzięki wykorzystaniu nowoczesnych technik diagnostycznych nawet złośliwy nowotwór można wykryć w bardzo wczesnym stadium, a następnie skutecznie go leczyć.

Na ratunek szyjce macicy

Rak szyjki macicy jest jednym z najczęściej występujących nowotworów ginekologicznych. Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że w 2010 r. zapadło na niego 3078 Polek. W tym samym roku z jego powodu zmarło w naszym kraju 1735 kobiet. Od pewnego czasu liczba zachorowań co prawda stopniowo maleje, ale cały czas jest wyższa niż średnia europejska. Szacuje się, że nadal każdego roku ten typ nowotworu diagnozuje się u około 3000 Polek. „Co druga z nich umiera” – mówi dr n. med. Ewa Surynt, ginekolog-onkolog ze Szpitala Medicover. Ryzyko wystąpienia raka szyjki macicy wzrasta po ukończeniu 30. roku życia. Najczęściej jako jego przyczynę wskazuje się zakażenie wirusem HPV, ale niebezpieczne są także na przykład stany zapalne pochwy.
U niektórych kobiet te wszystkie informacje wywołują lęk i sprawiają, że z obawy przed diagnozą rezygnują z badań. „To duży błąd, bo wczesne wykrycie choroby daje nam więcej możliwości terapeutycznych. Leczenie raka szyjki macicy niekiedy wiąże się z koniecznością usunięcia narządów rodnych, ale jeśli wykryjemy go stosunkowo wcześnie to nawet jeżeli interwencja chirurgiczna będzie niezbędna, istnieją duże szanse na to, że nie będzie musiała być aż tak rozległa” – tłumaczy dr n. med. Ewa Surynt.

Pierwszym sygnałem, jaki wysyła organizm, są dłuższe i bardziej obfite miesiączki, krwawienia pomiędzy menstruacjami i po stosunku. Z czasem mogą pojawić się także upławy, bóle podbrzusza i w okolicy lędźwiowo-krzyżowej oraz nieprzyjemne uczucie przy oddawaniu moczu. Takie symptomy towarzyszą jednak nowotworowi szyjki macicy w jego bardziej zaawansowanym stadium. Ten rodzaj raka może przez kilka, a nawet kilkanaście lat rozwijać się bez żadnych charakterystycznych objawów. Właśnie dlatego lekarze podkreślają znaczenie badań – systematycznie wykonywana cytologia jest podstawą profilaktyki.


Endometrium na cenzurowanym 

Raka szyjki macicy mamy od pewnego czasu pod coraz większą kontrolą. Zupełnie inaczej jest niestety z nowotworem trzonu macicy (inaczej endometrium). Od 1980 r. liczba zachorowań na niego wzrosła niemal dwukrotnie. 90% przypadków dotyczy kobiet po 50-tce. „Jego przyczyną jest zbyt wysoki poziom estrogenu, a szczególnie narażone na ten typ nowotworu są panie zmagające się z bezpłodnością i zaburzeniami hormonalnymi, a także otyłością, cukrzycą i nadciśnieniem. Ryzyko zwiększają też długie cykle menstruacyjne i nieregularne owulacje oraz rozpoczęcie miesiączkowania przed 12. rokiem życia” – wymienia ginekolog-onkolog. Warto wspomnieć, że na raka trzonu macicy znacznie częściej zapadają kobiety bezdzietne. Wszystko dlatego, że wydzielany podczas ciąży progesteron hamuje rozwój komórek nowotworowych.

Rak endometrium rozwija się powoli, a jego objawami w okresie okołomenopauzalnym są najczęściej nieregularne krwawienia pojawiające się pomiędzy kolejnymi miesiączkami, częste plamienia, a także różna długość i obfitość samych miesiączek. Po menopauzie alarmującym sygnałem jest z kolei ponowne pojawienie się krwawień. Inne symptomy to bóle w dolnej części brzucha i odczuwanie dyskomfortu podczas bądź tuż po stosunku.

„Jeśli podejrzewamy u pacjentki ten typ nowotworu, przeprowadzamy najpierw badanie histopatologiczne próbki pobranej podczas wyłyżeczkowania macicy. Następnym etapem diagnostyki jest wykonanie przezpochwowego USG, dzięki któremu uzyskujemy wiedzę między innymi o wielkości zmian” – wyjaśnia dr n. med. Ewa Surynt. Na decyzję o dalszych działaniach wpływa stopień zaawansowania choroby, a także wiek pacjentki i jej plany prokreacyjne – może to być leczenie operacyjne, radioterapia lub terapia hormonalna.

Cichy zabójca ukryty w jajnikach

Jednym z najpóźniej wykrywanych dziś nowotworów jest rak jajnika. Wszystko dlatego, że cały czas nie ma testów, które pozwoliłyby go zdiagnozować we wczesnym stadium – badanie ginekologiczne i USG pozwalają zauważyć niepokojące zmiany, które jednak trzeba potwierdzić analizą histopatologiczną pobranej próbki. Na podstawie jej wyników lekarz decyduje o dalszym postępowaniu. „Raka jajników leczy się głównie chirurgicznie. Rozległość tego typu operacji zależy od jego stadium” – mówi ginekolog.

Wykrycie tego nowotworu utrudnia też fakt, że jego objawy łatwo pomylić z dolegliwościami związanymi z układem trawiennym – gdy rak zaczyna się rozwijać, można odczuwać bóle podbrzusza, pełność brzucha, wzdęcia, zaparcia, a także zauważyć zwiększenie obwód w talii bez powodu. Sytuację komplikuje również to, że przyczyny nowotworu jajnika nie zostały jeszcze dokładnie poznane. Eksperci jako czynniki zwiększające prawdopodobieństwo zachorowania wskazują między innymi wydłużony okres pracy jajników wynikający z wczesnej pierwszej miesiączki bądź późnej menopauzy, a także bezdzietność. Najkrócej mówiąc: im więcej cykli, tym większe ryzyko. Istotne są również obciążenia genetyczne.
Krwawienie pomiędzy kolejnymi menstruacjami czy już po menopauzie, upławy – te objawy na wiele z nas działają alarmująco. Jednak już ciągłe zmęczenie, bóle pleców czy zaparcia rzadko wiążemy z ryzykiem wystąpienia nowotworu. Tymczasem tak naprawdę wszystkie nietypowe i długo utrzymujące się dolegliwości, których przyczynę trudno zidentyfikować, to ważny sygnał. Nie wolno go ignorować.


Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.