Kobiety krytykują się co najmniej 8 razy dziennie - wyliczono. Głównie za wygląd i wagę, choć nie tylko. „Jesteś gruba, zaniedbana, nieatrakcyjna” – to tylko niektóre, co gorsza bardziej życzliwe, epitety. Wrogość do siebie jest na porządku dziennym. To nie świadczy dobrze o naszym zdrowiu psychicznym.

Krytykowanie siebie to dla znacznej części osób czynność zupełnie naturalna. (Istockphoto.com)
Przeciętna kobieta krytykuje się co najmniej 8 razy dziennie – dowodzą badania przeprowadzone na 2 tys. kobiet. 1 na 7 pań przyznaje, że krytykuje się niemal nieustannie w ciągu dnia. Większość badanych wymawiała sobie, że powinna schudnąć. W dalszej kolejności kobiety wyrzucały sobie również, że nie zarabiają tyle, ile powinny. Badania zostały przeprowadzone w ramach kampanii "WomanKind”, której celem było zgłębienie, dlaczego współcześnie kobiety są dla siebie tak nieżyczliwe i jak można by temu przeciwdziałać.

Badacze winią za ten niepokojący trend popularność selfie i portalów społecznościowych takich jak Instagram, gdzie wszystko, od sylwetek po standard życia, jawi się z reguły dużo lepiej niż w rzeczywistości. Nic dziwnego, że porównywanie realnego siebie do tych obrazów skazuje na nieuniknioną frustrację. Wydaje się jednak, że zafałszowywanie wizerunku kobiet  ma dłuższy rodowód niż social media.


Gdyby kobiety przestały czuć się brzydkie, wiele korporacji by nie zarobiło


Naomi Wolf, amerykańska pisarka i intelektualistka w swojej bestsellerowej książce „Mit urody” z 1990 r., apelowała, że koncentrowanie uwagi kobiet na ich wyglądzie fizycznym, a głównie jego niedoskonałościach oraz wymóg porównywania się do „ideału” to nowy sposób sprawowania kontroli nad kobietami. Ma skłaniać do wydawania pieniędzy na produkty i usługi upiększające czy wyszczuplające i odciągać od zajmowania się sprawami naprawdę ważnymi.
Bo jak wyjaśnić to, że dorosła kobieta zamiast myśleć o tym, co chciałaby zdziałać, pożytkuje swoją energię na myślenie o tym, że jest gruba, porównywanie swojego wyglądu do wyglądu innych kobiet i nienawidzenie się, gdy wypadnie jej zdaniem gorzej. Zbiorowe szaleństwo? Większość dziewczynek, chcąc nie chcąc, przechodzi odpowiedni kulturowy trening, by w nie popaść.
Wolf przekonuje, że gdyby kobiety przestały czuć się brzydkie i zaczęły się akceptować zamiast oceniać, wiele koncernów i firm musiałoby po prostu upaść. - Tu nie chodzi o kobiece piękno, tu chodzi o zysk – zaznacza.
- Uroda to tylko konstrukt społeczny, który można wypełnić dowolną treścią w zależności od kultury – przypomina.


Czy to co o sobie myślisz spełnia zasady zdrowego myślenia?


Wyniki badań w ramach „WomanKind” pokazują, że kobiety zaczynają się besztać już od samego rana. Niemal połowa, bo aż 46 proc. przyznaje, że wymyśla sobie już przed 9.30. Co więcej, 42 proc. pań deklaruje, że nigdy nie chwali samej siebie, nie docenia się. Reszta wyznaje, że pozytywnie pomyśleć o sobie zdarza się im jedynie raz dziennie. To nie świadczy najlepiej o naszym zdrowiu psychicznym.

Psychiatra amerykański prof. Maxie C. Maultsby sformułował 5 zasad zdrowego myślenia. Jak twierdzi, spełnia ono co najmniej 3 z 5 kryteriów:
  • jest oparte na faktach
  • pomaga chronić zdrowie i życie
  • pomaga osiągać bliższe i dalsze cele
  • pomaga unikać konfliktów lub rozwiązywać je
  • pomaga czuć się tak, jak chcemy bez używania substancji psychoaktywnych.

Ogólnie rzecz biorąc, zdrowe myślenie to takie, które służy naszemu samopoczuciu, dobrostanowi i naszym celom. Myślenie, które sprawia, że czujesz się gorzej i trudniej ci osiągać cele, zdrowym myśleniem nie jest.


Krytykowanie to przejaw wrogości


Krytykowanie się jest przejawem wrogości do siebie. Jako społeczeństwo robimy to tak często, że wielu z nas uważa je za naturalny sposób bycia w relacji z samym sobą. Znajdujemy dla własnej wrogości różnorakie uzasadnienia: bo wszyscy tak robią, bo moja matka też tak robiła, bo inaczej stracę kontrolę nad życiem, bo nie chcę się nad sobą użalać. I tak wrogość pielęgnowana, hołubiona, odżywiana wciąż nowymi dowodami na własną ułomność, rozkwita.
Koronny argument: „to nie tak, że często się krytykuję, to przecież fakt, że jestem do niczego”. Pokazuje on, jak niska jest czyjaś samoocena i jak trudno komuś obserwować wytwory własnego myślenia z perspektywy.


Za co najczęściej krytykują się kobiety?


W badaniu przeprowadzonym w ramach kampanii „WomanKind” ustalono 20 najbardziej rozpowszechnionych sposobów krytykowania siebie wśród kobiet. Oto jakimi słowami lub zachowaniami panie się prześladują:
  1. Jestem za gruba / Ważę za dużo
  2. Moja fryzura to katastrofa
  3. Mam wielki brzuch
  4. Nie ćwiczę wystarczająco dużo
  5. W porównaniu do innych kobiet jestem taka zaniedbana
  6. Nie zarabiam wystarczająco dużo
  7. Mam dzisiaj „gruby dzień”/ Czuję się grubo
  8. Nie powinnam ubierać tych ubrań, bo ich nie ściągnę
  9. Gdybym tylko była tak fotogeniczna jak inne kobiety w serwisach społecznościowych
  10. Odpierasz komplementy, mówiąc coś negatywnego na swój temat
  11. Inni na pewno obmawiają mnie za plecami
  12. Jestem niewystarczająco dobrze ubrana
  13. Nie jestem stylowa
  14. Niewystarczająco często kocham się z partnerem
  15. Nie jestem tak kreatywna jak inne kobiety
  16. Moja pupa wygląda grubo
  17. Nie jestem tak dobrze zorganizowana jak inne kobiety
  18. Nie spędzam tyle czasu, ile powinnam ze znajomymi
  19. Powinnam bardziej zadbać o makijaż
  20. Nie jestem atrakcyjna dla swojego partnera

Jak się czujesz po takiej dawce krytyki? Nie najlepiej? Nic dziwnego.
„Współczesny świat w znacznej mierze oparty na wyglądzie wyzwala wzrost samokrytycyzmu wśród kobiet” – mówi Zoe Griffiths z firmy wspierającej odchudzające się osoby Weight Watchers. „Nasze badania wykazały, że bycie niemiłym dla siebie jest problemem obecnym wśród kobiet już od wielu lat, jednak ze względu na zbieg wielu uwarunkowań kulturowych zwiększyła się intensywność tego zjawiska” – tłumaczy.
„Nasze doświadczenie pokazuje, że aby wprowadzić zdrowy tryb życia, niezbędne jest budowanie dobrej relacji ze sobą samym” – dodaje. Często jednak okazuje się, że nikt nas nie nauczył, jak ze sobą w takiej być, a jako osoby dorosłe powielamy nabyte wcześniej dysfunkcyjne wzorce. Ile jeszcze czasu musi minąć zanim powiemy sobie "stop"?
Autorka artykułu: Małgorzata Skorupa - psycholog, psychoterapeutka, redaktorka serwisu Zdrowie.gazeta.pl, konsultantka Telefonu Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym przy Instytucie Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w Warszawie. Autorka wielu publikacji z zakresu psychologii oraz rozwoju osobistego. Przyjmuje w prywatnym gabinecie w Warszawie.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.