Ponieważ w tym roku obchodzę te ponoć najtrudniejsze urodziny zastanowiłam się, co mogłabym poradzić samej sobie o dwie dekady młodszej? I nie tylko sobie.

Właściwie to nie wiem, dlaczego czterdzieste urodziny są najtrudniejsze. Bo półmetek? Bo już zdecydowanie nie da się dłużej udawać dwudziestolatki? Bo po nich zaczyna się starość (chyba u innych, u mnie na pewno nie)? Bo jak się czegoś do tej pory nie zrobiło, to pewnie już się nie zrobi (taka jest przynajmniej obiegowa opinia na ten temat)? Bo lwia zmarszczka nad czołem, bruzdy wokół ust i inne kurze łapki? Ale oprócz tych nieprzyjemności są też pozytywy (wątłe). Podobno jesteśmy mądrzejsi, spokojniejsi, bardziej wyluzowani. Wszyscy, z którymi rozmawiam, a dużo rozmawiam z ludźmi zawodowo, twierdzą, że nie chcieliby wrócić do siebie sprzed dwudziestu lat. Chyba kłamią, bo ja bym chciała. Ale kilka rzeczy rzeczywiście człowiek zdążył już zrozumieć. Oto one:

1. Nie zwracaj uwagi na to, co myślą o tobie inni. To naprawdę nie ma żadnego znaczenia, bo ile ludzi, tyle opinii, a każda z nich jest poniekąd prawdziwa (dla nich, dla ciebie - niekoniecznie). Oczywiście czasem to ma znaczenie, bo ci "inni”, którzy nie myślą o tobie dobrze, potrafią "narobić ci koło tyłka”. Ale wiesz co? Jak kto mądry, to nie będzie brał takiego smarowania do serca, a jak kto głupi, to w sumie lepiej nie mieć z nim do czynienia. Poza tym nawet jeśli będziesz się jakoś specjalnie starać, żeby inni lubili cię bardziej, z pewnością i tak nie przybędzie ci jakoś specjalnie dobrych, wartościowych znajomych, a frustracji - na pewno tak.

2. Nie marnuj czasu na bzdury, człowiek ma go naprawdę bardzo mało (oczywiście zaczyna to rozumieć raczej później niż wcześniej, niestety). Na ludzi, którzy cię nie lubią albo którym na tobie nie zależy, nieciekawe książki i filmy, bezsensowne imprezy, toksyczną rodzinę czy pracę. Do ludzi, tych, którym na tobie nie zależy - nie dzwoń i się nie spotykaj, książki porzuć, imprezy odpuść. Z toksyczną robotą (i rodziną) w miarę możliwości się pożegnaj, od tego się choruje. Czasem lepiej pooglądać jakiś dobry serial w samotności. I rozejrzeć się uważniej wokół, może jest ktoś, kto nas jednak lubi przynajmniej tak, jak my jego?

3. Myśl o sobie. Lepiej i więcej. I tak nie uszczęśliwisz wszystkich, więc przestań się starać, ale siebie - naprawdę możesz. Pomyśl, o co tobie chodzi, czego ty byś chciała i idź po to. Nie daj wyciągać z siebie czasu i energii energetycznym wampirom, naucz się mówić "nie”. Po prostu "nie", bez dodatkowych tłumaczeń. Masz do tego prawo. Pomyślą, że jesteś bucem? Patrz punkt pierwszy.

4. Zabezpieczaj się. W rozmaitych obszarach życia. Odkładaj na czarną godzinę, nie licz na to, że w życiu zawsze wszystko będzie szło jak po maśle. Nie licz tylko na szczęście, nie licz na to, że on cię kocha i po prostu jest zdrowy, bo się bada, nie licz na to, że dziś jest ten dzień, kiedy możesz czuć się bezpieczna. A może jesteś najpłodniejszą kobietą świata, która może zajść w ciążę w każdy dzień miesiąca? Uwierz mi, są takie...

5. Nie kupuj, podróżuj. Jeśli tylko masz trochę wolnej kasy i czasu, wyjedź. Gdziekolwiek. Nawet do innego miasta. Podróżowanie ma większy sens niż kupowanie torebek, butów, sukienek, spodni. Podróżowanie to nieustanna przygoda, radość, relaks, strach, nauka. To kolekcjonowanie wspomnień i doświadczeń, a nie rzeczy, naprawdę ma sens, bo tylko one są niezniszczalne.

6. Ucz się. Czegokolwiek, ale najlepiej tego, co lubisz. Języka, tańca, matematyki. Nauka ma sens. Kiedy się uczysz, ćwiczysz mózg. Nie gnuśniejesz. Poznajesz nowych ludzi. Dowiadujesz się nowych rzeczy, stajesz się jako człowiek bardziej interesujący dla innych, zmniejszasz ryzyko Alzheimera. Same plusy.

7. Nie bój się. Nowych ludzi, trudnych decyzji, ryzykownych działań, wreszcie - zmian. Nie masz nic do stracenia. Dziś wiem na pewno, że lepiej spróbować i dostać po dupie, niż zrezygnować w przedbiegach. Tego żalu nie ukoi nic i wiem to ze smutnego, bo własnego, doświadczenia. A zmiany? Mówią, że to jedyny pewnik w życiu i bardzo często wychodzą nam na dobre. Albo przynajmniej na inne, co też jest w sumie dobre (dla naszego rozwoju).

8. Nie zakochuj się zbyt łatwo. Szkoda energii. Trudno rozdawać siebie całego na prawo i lewo, a w końcu na tym między innymi polega miłość (dobra, nie umiem pisać o miłości, więc już więcej nie będę). Z drugiej strony - nie wiem, co zrobić, jeśli ktoś potrzebuje nieustannie być na haju, żeby nie wpuścić go w uzależnienie od dragów?

9. Dzieci. Miej tylko wtedy, kiedy naprawdę chcesz je mieć, bo nawet wtedy nie będzie łatwo. Oraz - one na ogół przeżywają więcej niż nam się wydaje, że są w stanie. Na ogół nie umierają, jak spadną z łóżka, odparzą sobie dupsko, a nawet jak zachorują na zapalenie płuc czy się upiją jako nastolatki (i w wielu gorszych sytuacjach).

10. Dbaj o siebie. Bądź dla siebie dobra. Dobrze jedz, śpij, trochę się ruszaj. Nie eksploatuj się za bardzo - pewnie chcesz jeszcze trochę pożyć. Nie pozwól, żeby za bardzo męczyli cię inni. Nie daj sobą pomiatać - ani w pracy, ani w domu - godność to coś, co naprawdę jest ci potrzebne.

11. A teraz te trudne punkty. Trudne, bo jeszcze nieosiągnięte - kochaj się i w pełni akceptuj. Ok, charakterologicznie wykonałam już tę pracę. Ale jak mam pokochać tę oponkę tam, gdzie nie powinno jej być? Wiem, że powinnam, ale ciągle się nie udało. Po drugie - ciesz się małymi rzeczami, zauważ je. To wymaga ciężkiej, konsekwentnej, codziennej pracy. Może kiedyś wejdzie w nawyk? Po trzecie - nie martw się - jak to zrobić, skoro to płynie w moich żyłach? Albo istnieje jako stała w mózgu? Jest praca na kolejne dwie dekady.
P.S. Takich porad w internecie jest oczywiście wiele - mnie do napisania natchnął tekst, który znajdziecie tu.
Nie musisz być modelką, by dobrze wyglądać w kostiumie
 
 

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.