Są dwie. Brunetka i blondynka. Brunetka i szatynka. Mówią, że nie wierzą w przypadki. Pewnie dlatego spotkały się po coś, musiały znaleźć swoją drogę, okazało się, że wspólną.
Ewa pracowała w korporacji. W wydawnictwie. – Chociaż moi rodzice marzyli, bym studiowała medycynę, ja, po olimpiadzie, wylądowałam na polonistyce. Kilkanaście lat temu praca w korporacji wyglądała zupełnie inaczej, pracowało się po kilkanaście godzin i właściwie miejsce pracy było naszym drugim domem. Kiedy urodziłam córkę, próbowałam przez jakiś czas pogodzić macierzyństwo z pracą. Nawet jeździłam jakiś czas z dzieckiem przy piersi do firmy, ale to było kompletnie bez sensu. Po urlopie macierzyńskim, poszłam na wychowawczy, założyłam własną działalność i ze znajomą – prowadziłam firmę PR-owską. Na początku macierzyńskiej drogi przeszłam bardzo trudny dla mnie czas. Cierpiałam na depresję poporodową, chodziłam na psychoterapię. A w 2009 roku zapisałam się do szkoły trenerów i to było takie spełnienie trochę moich marzeń, bo zawsze chciałam być psychologiem – a ta szkoła trochę mnie do tego marzenia przybliżyła.
Iza do szkoły trenerów przyszła w tym samym roku. Także w momencie, kiedy została mamą. Na urlopie macierzyńskim szukała swojej ścieżki rozwoju. Wcześniej również pracowała w świecie korporacji – w agencji reklamowej. – Zastanawiałam się, co w życiu chciałabym robić, czy aby na pewno pokazywać dziecku, jak można sprzedawać zupki chińskie? Kiedy trafiłam do szkoły trenerów – poczułam się jak ryba w wodzie.
Sama szkoła trenerów dała Ewie i Izie możliwość odpowiedzenia sobie na pytanie – co w życiu chciałabym robić. – Związałam się mocno z Dojrzewalnią Róż i bardzo chciałam iść zawodowo w stronę pracy z kobietami nad ich samorozwojem.
Spełniło się marzenie dziewczyn, mogły pracować z innymi kobietami, dając im wsparcie, możliwość zrozumienia siebie, nazywania potrzeb, pracy nad przekonaniami.

Jedno nie dawało im spokoju – pieniądze

– Pracowałyśmy w obszarze, w którym chciałyśmy, robiłyśmy to, co jest naszą pasją, a jednak zarabiałyśmy mniej – wspomina Iza. To było frustrujące. Podczas tak zwanych empatyzujących rozmów, jedna z dziewczyn mówiła o swoich różnych obawach, wątpliwościach problemach, a druga słuchała z zaangażowaniem i pełnym zrozumieniem. Okazało się, że to co łączy Ewę i Izę to trudności w rozmowie o pieniądzach. Kluczem było rozpoznanie i nazwanie lęku, które chciały przełamać
Ale nic nie zadziało się szybko. Rozmowa – widoczny problem – rozwiązanie. Półtora roku trwało, nim powstał wspólny projekt Ewy i Izy. – Najpierw myślałyśmy o napisaniu książki na podstawie tych naszych rozmów. Ale jakoś naturalnie przyszło, że zostałyśmy przy internecie – mówi Iza.
Obie jednak tłumaczą że nie zaczynały rozmów o pieniądzach po to, by zrobić biznes, a raczej dlatego, by wydostać się ze szklanego pomieszczenia, w którym tkwiły. – Zastanawiałyśmy się, co takiego się stało, że nie możemy zarobić więcej pieniędzy robiąc to, co kochamy. Przede wszystkim przełamałyśmy w sobie opór, bo w naszym społeczeństwie pieniądze to tabu – o nich się nie rozmawia, pieniądze się po prostu ma. Natomiast, kiedy my otworzyłyśmy się na rozmowę o pieniądzach, okazało się, że to nie boli, że nie tracimy nagle duszy, że nie stajemy się materialistkami,  tylko zaczynamy mieć wpływ na nasze finanse – opowiada Iza dodając: – Pamiętam, że byłam na jakichś warsztatach o bogaceniu się i prosto z zajęć trafiłam na spotkanie z przyjaciółkami. Kiedy pod wpływem mojego szkolenia zaczęłyśmy mówić o pieniądzach, miałyśmy wrażenie jakby ktoś ściągnął z nas ciężki kamień. Okazuje się, że czasami to, co nas najbardziej przestrasza jest dokładnie tym, co powinniśmy zrobić.
– Ja z kolei odkryłam, że temat pieniędzy jest dla mnie ściśle powiązany z poczuciem własnej wartości. To, ile zarabiasz decyduje o tym, na co zasługujesz. To bardzo trudna kwestia zwłaszcza dla kobiet, które mając mniej pieniędzy często czują się gorszymi – mówi Ewa.

Iza Kaźmierczak i Ewa Tyralik z projektu Jestem Bogata
Iza Kaźmierczak i Ewa Tyralik z projektu Jestem Bogata

I tak na kanwie rozmów i doświadczeń powstał projekt

Kobiety doszły do wniosku, że „my i pieniądze to relacja na całe życie” – czy tego chcemy, czy nie.
Na początku powstał blog, gdzie Ewa z Izą dzieliły się swoimi spostrzeżeniami. Zrozumiały, że zarzekanie się, iż nigdy już nie wrócą do PR-u i strategii reklamowych to jak wylanie dziecka z kąpielą, bo przecież to są ich zasoby, na tym polu mają doświadczenie, które mogą wykorzystać w pracy z innymi kobietami.
– Dzięki temu, że skupiłam się na sobie, na swoim rozwoju zobaczyłam jak mocno moje porażki, trudne doświadczenia wpływają na to, kim dzisiaj jestem, jaką siłę mogę  z tego czerpać. Zrozumiałam, że nie ma porażek i błędów. Jest lekcja, i gdy spojrzymy na to w ten sposób, to będziemy czerpać siłę ze wszystkiego, czego doświadczamy  – mówi Iza.
I tego uczą dzisiaj inne kobiety. Na początek zachęcają do nazwania swoich potrzeb, niekoniecznie zawodowych.

Zarabiam na pomaganiu innymi ludziom

14. lutego 2015 roku dziewczyny wystartowały ze swoim pierwszym kursem: „Jestem bogata”, w którym udział wzięło 100 kobiet. – Bałyśmy się, że może tylko my tak mam z tymi pieniędzmi. A okazało się, że choć tak różni bywamy od siebie, to jednocześnie jesteśmy podobni, te same mechanizmy nami rządzą. Po rozmowie z uczestniczkami naszego pierwszego kursu zobaczyłyśmy, ile jest wspólnych ścieżek, spojrzeń na ten sam problem, przeszkód, z którymi się wszystkie borykamy.
Kluczowe rzeczy, które powodują, że nie pozwalamy sobie zarabiać więcej to nasze przekonania często nieuświadomione.  Na przykład: żeby zarobić musze się narobić, jak zacznę pracować, to moja rodzina na tym ucierpi. Często idą za nimi lęki: moi rodzice umarliby, gdyby się dowiedzieli, ile ja zarabiam. Zobaczenie tych przekonań już okazuje się być przełomowe.
– Po tym pierwszym kursie dziewczyny pisały do nas, że ruszyły im kariery, zdecydowały się na swoje biznesy, zrobiły porządki w finansach.
Przez cały rok udział w warsztatach Ewy i Izy wzięło około 1000 kobiet, tyle zajęło się tematem pieniędzy w swoim życiu. Obecnie dziewczyny oferują trzy kursy: „Jak rozmawiać z dziećmi o pieniądzach”, „Gotowe na więcej” i „Jestem bogata”.
– Część z naszych kursów jest bezpłatna, a część płatna. Powiedziałyśmy sobie głośno, że pomaganie jest tak samo fajne, jak zarabianie. Tu nie ma alternatywy albo albo. Po prostu, im więcej zarabiasz, tym więcej możesz pomagać. Kluczem dla nas do harmonijnej relacji z pieniędzmi jest świadomość, ze wiemy, że one są ważne, pamiętamy, że nie najważniejsze i mamy miejsce na to żeby robić coś nie tylko dla pieniędzy. Nie zaprzedajemy się, co jest jednym z podstawowych lęków: że jak już wejdziesz w zarabianie, to przestaniesz widzieć ludzi i będziesz widzieć tylko banknoty, a tak być nie musi.
Jak rozmawiać o pieniądzach i zarabiać więcej? One to z pewnością wiedzą.

 http://ohme.pl/kariera/pieniadze-to-tabu-o-nich-sie-nie-rozmawia-pieniadze-sie-po-prostu-ma-one-wiedza-jak-rozmawiac-i-jak-na-pieniadzach-zarabiac/

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.