Postanawiasz jeść zdrowo. Niezbyt ci smakuje i nie czujesz się najlepiej. Nadchodzi frustracja. Jak ograniczyć ryzyko porażki i powrotu do starych nawyków? Co sprawia, że czujesz się gorzej w czasie zmian, które przecież miały być pozytywne?

Nadchodzi wiosna a wraz z nią wiatr zmian. Wiele z nas zaczyna ćwiczyć, postanawiamy od poniedziałku odżywiać się zdrowo. Nigdy więcej tortu bezowego, bagietek i najwyżej pół wiaderka lodów o północy do maratonu z serialem (drugą połowę wstrzemięźliwie zostawimy na śniadanie). Nigdy więcej nie ubijemy kremówki, żeby z miejsca wyjeść ją do czysta palcem (użyjemy łyżeczki, tak jak czynią normalni ludzie). Postanowione - jemy zdrowo. Jak to zrobić, żeby uchronić się przed porażką, frustracją, zniechęceniem? (Jeżeli wiosną zamierzasz się odchudzać, przeczytaj mój tekst o tym, jak tego nie robić.)

Moja koleżanka, nazwijmy ją Dorotą, postanowiła jeść zdrowo. Zgodnie z jej zeznaniem, przez trzy tygodnie trzymała się diety: na śniadanie owsianka, na obiad zupy albo kasza jaglana z warzywami, na kolację warzywa lub jajka. Wszystko gotowane i mało mięsa. Brakowało jej pieczywa i zaczęła z tęsknotą rozmyślać o kiełbasie. Największym problemem okazała się niestrawność, szczególnie po owsiance. Nic więc dziwnego, że po trzech tygodniach Dorota zrezygnowała i z ulgą wróciła do bułek z serem. Poczuła się lepiej. Doszła do wniosku, że zdrowa dieta nie jest dla niej.

Ja z kolei postanowiłam dowiedzieć się, co poszło nie tak. Obstawiałam, że winowajcą jest spora
 ilość błonnika. Jeśli regularnie jadamy białe pieczywo, makarony, kluski, pierogi i przejdziemy na dietę opartą na kaszach i warzywach - czyli z wysoką zawartością błonnika - zmiana może okazać się zbyt skrajna i układ pokarmowy zaprotestuje. Prawdopodobnie dla większości z nas metoda małych kroków będzie skuteczniejsza niż nagła wolta. Pojawił się też kolejny podejrzany: pestki. Dorota dodawała do jaglanki dużą ilość pestek słonecznika. Przecież są zdrowe, prawda? Jasne, ale przy okazji ciężkostrawne. Przy problemach trawiennych z pestkami i orzechami lepiej postępować ostrożnie. Dobrze dodać je do gotowania albo uprażyć na suchej patelni, posiekać i posypać gotowe danie - dzięki temu staną się strawniejsze. Jeśli i to nie pomaga, lepiej z nich zrezygnować i poczekać, aż nasz układ pokarmowy się wzmocni.

Co jeszcze? Dorota doszła do wniosku, że może jeść owsiankę najwyżej dwa razy w tygodniu. Inaczej boli ją brzuch. Do tego smak owsa i kaszy jaglanej szybko ją nudzą. Odkryła jednak również zalety takich śniadań: dają dużo energii i nasycają na 4-5 godzin. Cóż, dolegliwości trawienne z całą pewnością nie powinny towarzyszyć zdrowemu jedzeniu. Nie przymykajcie na nie oka, nie myślcie, że tak musi być ani że trzeba się przemęczyć w imię sprawy. Jeśli pojawiają się kłopoty z trawieniem, to dla nas sygnał, że coś jest nie tak. W tym przypadku ustaliłyśmy z Dorotą najbardziej prawdopodobną przyczynę - płatki owsiane nie były gotowane, tylko zalewane wodą. Tak, trzeba je gotować. Jak dojdziemy do wprawy, to wykonamy makijaż w czasie, w którym gotuje się owsianka i nie stracimy w kuchni ani minuty więcej niż to konieczne.

Co do smaku gotowanych zbożowych śniadań i możliwego znudzenia - eksperymentujmy z dodatkami. Owsianka duszona z jabłkiem i rodzynkami, ze szczyptą soli, z dodatkiem cynamonu, skropiona syropem klonowym, z łyżeczką masła jest naprawdę smaczna (a masło wcale nie jest szkodliwe, pamiętacie?). Jabłko można zamienić na gruszkę i kardamon a latem wykorzystać owoce sezonowe: truskawki, morele, śliwki, jagody, maliny (ta owsianka z borówkami amerykańskimi wygląda całkiem nieźle). Dobrze jest poddusić owoce, bo stają się dzięki temu strawniejsze. Czasem możemy zaszaleć i posiekać kostkę albo dwie ciemnej czekolady i dodać do owsianki razem z łyżą śmietany (o ile nie unikamy nabiału). Do czekolady pasuje też banan albo gruszka. A może skusi was jaglanka na mleku kokosowym z żurawiną? Albo aksamitny krem jaglany, który może wystąpić też w roli deseru i którym możecie podzielić się z niemowlakiem?

Nie lubicie słodkiego śniadania? Kaszę jaglaną można zjeść z solą, oliwą, połówką awokado, jajkiem na miękko i natką albo świeżym oregano i mieloną papryką. Albo z podprażonym sezamem. Ja w tym połączeniu najbardziej lubię komosę ryżową zamiast jaglanki. Może być też ryż. To danie dobre na weekend i może zastąpić obiad.
Jeśli po uczciwych próbach dojdziemy do wniosku, że owsianka nie jest dla nas, nie szkodzi. To naprawdę nie jest jedyne zdrowe śniadanie na świecie. Jajecznica albo jajka na miękko i dwie kromki żytniego pieczywa z masłem to też dobre rozwiązanie. W niedzielę, kiedy mamy więcej czasu, możemy wypróbować modną szakszukę (jeśli nie macie pod ręką papryki ani świeżych pomidorów - które zimą i tak nie są smaczne - na cztery jajka wystarczy jedna puszka krojonych pomidorów).
Niektórzy cenią na śniadanie zupy. Na początku to może wydawać się dziwne, ale spróbujcie. Wystarczy odgrzać porcję z wczorajszego obiadu. Ciepła zupa wpłynie kojąco na żołądek i pomoże zmarzlakom stawić czoło chłodnemu porankowi.

Jeśli chcesz coś zmienić, przygotuj się do zmiany. Opracuj kilka prostych przepisów na smaczne potrawy. Przejrzyj książki kucharskie pełne apetycznych i niezbyt skomplikowanych przepisów, takie jak "30 minut w kuchni" Jamiego Olivera albo "Na każdą porę" Sophie Dahl (większość tych dań jest pyszna i zdrowa - o ile nie skupisz się wyłącznie na makaronach, pieczywie i deserach - nie musisz też zdobywać wszystkich droższych lub trudno dostępnych składników, żeby móc czerpać inspirację z przepisów). Zajrzyj na blogi takie jak Jadłonomia (ze względu na wszechstronne wykorzystanie roślin w przepisach) albo polub fanpage "Kaszomania" na Facebooku.

Próbuj nowych rzeczy w weekendy, kiedy masz więcej czasu i w razie kuchennego niewypału zjesz coś innego. Unikaj filozofii „wszystko albo nic” - nie wykonuj jednego dnia wolty o 180 stopni. Być może niektórym się to udaje, ale statystycznie stopniowa zmiana nawyków okazuje się skuteczniejsza. Wybierz na początek jeden posiłek, których chcesz zmienić. Najlepiej, jeśli będzie to śniadanie.
Następnym razem napiszę więcej o możliwych przeszkodach na drodze do zdrowego jedzenia i o tym, jak sobie z nimi radzić. Dajcie znać, z jakimi przeszkodami wy się zmagacie, co was zniechęca, co frustruje, co kieruje z powrotem w stronę białej bułki z serem. A co udało wam się zmienić na lepsze i jakimi efektami się cieszycie.
40 to nowe 20: on wraca głodny z pracy

 http://www.msn.com/pl-pl/zdrowie/odchudzanie/dlaczego-tak-trudno-zmieni%C4%87-diet%C4%99-na-zdrowsz%C4%85/ar-BBqpVAl?li=AAgxuZj

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.