„Nie dam rady!” – krzyknęła głowa i jęknęło ciało osuwając się zrezygnowane.
„Nie dam rady, to trudne!” – jęczała Baba załamując ręce.
„Nie mogę tego zrobić, nie dam rady, to się nie uda, bo to trudne! – krzyknęły chórem wszystkie komórki w babskim ciele.

Mistrz Zen Seung Sahn mawiał:

„Mówisz, że możesz – to możesz.
Mówisz, że nie możesz – to nie możesz.
Więc sobie wybierz.”

Ja wiem, jak to jest. Doskonale znam cały proces. Teraz większość z Was zapewne krzywi się i mamrocze pod nosem, że to bzdury, że tak to się nie da, że myśleniem nic nie zmienimy i nic się nie zmieni. I takim oto podejściem potwierdzacie drugie twierdzenie Mistrza Seunga – mówisz, że nie możesz – to nie możesz.  Jeśli to Was jeszcze nie przekonuje, to czy któraś z Was próbowała myśleć, że jednak może, da radę i wszystko się uda?

Wszystko jest względne: myśli, słowa, czas, otaczająca nas rzeczywistość. Daltonista widzi świat w czarno białych barwach, czy to znaczy, że świat jest czarno biały? Nie, to oznacza tylko tyle, że daltonista tak go właśnie widzi. To, jak podchodzicie do danego celu, do Waszego czasu, do życia zależy tylko od Was. Kiedy uznacie, że jakiegoś celu nie osiągnięcie, to tak właśnie będzie. Możecie siedzieć obrażone na cały świat, że Wam się nie udało, a tej Babie Sąsiadce tak i że los jest niesprawiedliwy. Tylko że Baba Sąsiadka nie powtarzała sobie, że jej się nie uda. Uznacie więc, że miała więcej czasu, więcej sposobności. Cóż, wierzcie lub nie, czasu miałyście i macie tyle samo każdego dnia, albowiem doba ma zawsze i wszędzie 24 godziny przez 7 dni w tygodniu. Sposobności, no tak, nadarzyły się, ale jeśli siedzisz i nic nie robisz, to nic się nie wydarzy, proste. Ty siedziałaś i marudziłaś, a ona ruszyła na przód to i okazje się napatoczyły. Być może cały czas tam leżały, ale trzeba było do nich podejść, a nie czekać, aż same się przyturlają.
Co nas hamuje? Dlaczego jedni ruszają dzielnie na przód, a inni siedzą w miejscu obgryzając paznokcie, chociaż chęci i pragnienia są tak samo silne?

1. Zmęczenie przemyśliwaniem

Wszystko dzieje się w naszej głowie. Układamy plany, scenariusze, wypadki, sukcesy, wybieramy już kolor klamek, gdy nie mamy nawet kawałka cegły, aby zacząć budować. Maltretujemy się wszystkimi możliwymi scenariuszami katastrof i niepowodzeń, albo napawamy się przyszłymi sukcesami i bogactwem i popadamy we frustracje, że tyle już o tym myślałyśmy, a jeszcze nic z tego nie mamy.  Gdy orientujemy się, że mimo całego wielkiego planu i zmęczenia tym wszystkim, nadal siedzimy na kanapie lub przed komputerem, a wszystko to wydarzyło się tylko w naszej głowie, jesteśmy tym wszystkim tak zmęczone ,że rezygnujemy z braku sił.

2. Strach przed wykonaniem pierwszego kroku

Z jakiś dziwnych i nie znanych mi powodów, czasem dopada nas niewytłumaczalny strach przed działaniem, jakimkolwiek. Odkładamy wszystko na później, na jutro, na kiedyś. Nie mamy odwagi wykonać telefonu, załatwić czegoś, dowiedzieć się. Wewnętrzna blokada się zaciska. Prokrastynacja urasta do niebotycznych rozmiarów. Nie pomagają zachęty, groźby i prośby, hasła w stylu: „Do odważnych świat należy!” No fajnie, ale my w tym momencie tchórzymy jak myszy i nie widzimy perspektywy, aby to zmienić.

3. Zbyt oddalona perspektywa, zbyt długi okres czasu

Czasem może i nie mamy wielu myśli, czasem jesteśmy zwarte i gotowe by działać, ale jak sobie pomyślimy, że efekty mają przyjść za kilka miesięcy, rok, albo – o zgrozo! Za kilka lat? To już wolimy sobie odpuścić, bo kiedy to będzie.
Z rozwiązaniem tych trzech podstawowych problemów, tych podłych hamulców, które powstrzymują nas od naszej boskiej wielkości, przychodzą ludzie starsi ode mnie (w większości już nie żyjący), mądrzejsi, którzy osiągnęli o wiele więcej niż ja i Wy razem wzięte. W walce z moimi hamulcami, niechęciami i świstem omijających mnie okazji i szans, których nie mogłam wykorzystać, bo siedziałam i obgryzałam paznokcie, przychodzą mądrości, które pomogły mi z tymi demonami. Teraz nadszedł czas, aby pomogły Wam. Od razu ostrzegam, że nie będą to całkowite przepisy na sukces, gotowe rozwiązania podane na tacy. Jedno, czego się w życiu od życia nauczyłam, to fakt, że niczego nie docenia się tak bardzo, jak własnej pracy i wysiłku. Oczywiście, jako człowiek leniwy, nie napracowałam się za nadto w dosłownym tego słowa znaczeniu, chodzi mi bardziej o minimum wysiłku jaki trzeba włożyć, aby potem to wszystko docenić.

Na pierwszy problem przychodzi nam z pomocą powszechnie znany i lubiany Walt Disney, mawiał on:
„Sposobem na zaczęcie jest skończenie mówienia i podjęcie działania.”
Dlatego przestałam opowiadać, przestałam przemyśliwać, a zaczęłam działać. Co się nagadałam i namyślałam, to moje, ale nic mi z tego nie przyszło poza bólem głowy i niechęcią. Nie ma co myśleć, a trzeba działać. A jeśli przeraża nas ogrom pracy? Z pomocą przychodzi Henry Ford:

„Żadne zadanie nie jest szczególnie trudne, jeśli podzielisz je na mniejsze podzadania.”
Boisz się jednak niepowodzeń, a katastroficzne scenariusze spędzają Ci sen z powiek? Rozwiązanie ma Margaret Thatcher:

„Dziewięćdziesiąt procent naszych zmartwień dotyczy spraw, które nigdy się nie zdarzą”.

Nadal masz zamiar martwić się „na zapas”?
Drugim problemem zajęła się bardzo przeze mnie ceniona, żyjąca nadal i mająca się świetnie, Ania Witowska.

Dodała ona kiedyś wpis na swoim blogu, pt.: „Czy odwaga przez 20 sekund wystarczy Ci w życiu?” Podaje przykłady i dowody na to, że tej całej chęci, motywacji i odwagi potrzeba nam mniej niż minutę dziennie, aby zacząć, aby postawić pierwszy krok, aby ruszyć z miejsca. Przez 20 sekund każdy potrafi być odważny, a potem to już leci jak z płatka.
Na trzeci problem przychodzi z pomocą H. Jackson Brown, Jr.

„Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie”

Co tu więcej pisać? Gdybyś miała zacząć kopać dół łyżką do zupy, mogłabyś się załamać, bo wykopanie go potrwałoby rok. Mogłabyś też zacząć kopać i po roku mieć pokaźny dół. Rok tak czy inaczej zleci i tylko od Ciebie zależy, co w tym czasie zrobisz.
Pamiętajcie! Cokolwiek robicie, czegokolwiek pragniecie, jest na wyciągnięcie Waszej ręki. Jedynym, podstawowym warunkiem jest tę rękę wyciągnąć.

„Możesz mieć wszystko czego zapragniesz, jeżeli pozbędziesz się przekonania, że nie możesz tego mieć.” Robert Anthony.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.