Reklamy, czasopisma i wszystko wokół zachęca nas do kupowania nowych ciuchów. Ciągle i ciągle. Jednak nie zawsze warto dać się skusić. Oto powody, dla których nie ma sensu kupować ubrań.
Popularność minimalizmu w otaczaniu się przedmiotami i gruntownego czyszczenia szaf z nadmiaru ubrań świadczy o tym, że większość z nas ma więcej, niż potrzebuje. Zakupy coraz częściej są celem samym w sobie, nie służąc niczemu poza chwilową poprawą humoru. Jeśli podczas zakupowej gorączki w Zarze nachodzi was refren „czy warto ”, polecam kilka powodów, dla których odpowiedź brzmi: niekoniecznie.

1. Bo koleżanka ma i wygląda świetnie. Ten rodzaj motywacji pojawia się już we wczesnym dzieciństwie (przekleństwo sukienki księżniczki) i wbrew pozorom nie zawsze przemija z wiekiem. Niezmiennym elementem pozostaje też zaskoczenie, gdy człowiek odkrywa, że jeden ciuch może na dwóch osobach wyglądać tak bardzo inaczej. Ała.

2. Bo manekin, blogerka albo pani na reklamie ma i wygląda świetnie. Zderzenie z ziemią jakieś siedem razy bardziej bolesne, niż przy punkcie powyżej. Z własnego doświadczenia pomogę wam tego uniknąć: nie mierzcie białych ogrodniczek.

3. Bo to inwestycja. O ile chcesz otworzyć muzeum butów, może jest to jakiś pomysł. W innych wypadkach można rozważyć inwestycję w dobrą formę fizyczną i intelektualną. Bez nich nawet Louboutinom jakoś podeszwa blaknie.

4. Bo to must have. Na szczęście tym, co łączy wszystkie ciuchy must have jest fakt, że you don't really have to.

5. Bo to ciuch markowy. Z badań przeprowadzonych w Anglii na dziesięciu parach jeansów z różnych półek cenowych wynikło, że firmowa metka nie idzie w parze z jakością ubrań. Spodnie, który podczas testów wypadły najlepiej pod względem wytrzymałości i składu materiału, kosztowały osiem funtów, wyprzedzając te o kilkakrotnie wyższej cenie.

6. Bo sukienka w rozmiarze 34 będzie dobrym motywatorem, by schudnąć. Być może. Istnieje jednak dość wysokie ryzyko, że zamiast motywować, pozostanie trupem w szafie, przypominającym o twoich przegranych bitwach z dietą.

7. Bo gdybyś dokładnie przejrzała szafę, okazałoby się, że masz już jeden podobny sweterek i nigdy go nie założyłaś. Albo zamiast podobnego sweterka masz siedem niepodobnych, zapomnianych na dnie szafy, które w sumie są całkiem fajne.

8. Bo są wyprzedaże. Oczywiście, przeceny to bardzo przydatne zjawisko - szczególnie, jeśli mamy upatrzoną wymarzoną rzecz, na którą nie moglibyśmy pozwolić sobie przez obniżką. Z drugiej strony sklepy wiedzą, że zwierzynę łowną w szale kupowania nietrudno wykiwać, na przykład podnosząc ceny tuż przed wyprzedażami i potem obniżając na czas promocji. Kolorowe, wyprzedażowe metki nie sprzyjają też zadaniu sobie pytania „czy ja naprawdę tego potrzebuję”. A przecież wydanie 50 złotych zamiast 100 to wydanie pięciu dych, a nie ich zyskanie.

9. Bo przyda się na bliżej niesprecyzowaną okazję, na przykład obiad z prezydentem Dudą bądź prowadzenie gali Wiktorów. Kto wie, gdzie cię życie poniesie. Jedno jest pewne - cokolwiek się stanie, wtedy też będą działać sklepy.

10. Bo idziesz na randkę. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że koniec końców i tak na pięć minut przed wyjściem założysz swoją starą, ulubioną, wiele razy sprawdzoną sukienkę, w której czujesz się pewnie i pięknie.

11. Bo chcesz się poczuć kimś innym. Nowy ciuch faktycznie czasem pomaga odegrać rolę w nietypowej sytuacji (np. na stresującej rozmowie o pracę). Jednak na co dzień obstaję przy koncepcji, że ciuchy są po to, by czuć się świetnie ze sobą.

12. Bo coś ci się należy od życia. Z pewnością, ale czy to tajemnicze „coś” faktycznie jest kawałkiem materiału?

http://www.msn.com/pl-pl/styl-zycia/nowoczesne-zycie/12-powod%C3%B3w-dla-kt%C3%B3rych-nie-warto-kupowa%C4%87-ubra%C5%84/ar-BBtllxo

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.