Na pewno to znacie. „Kochanie, nigdy nie dzwoń pierwsza”, „Kochanie, to i tamto”. Nigdy nie zapomnę. Miałam 20 lat i jechałam właśnie do mojego chłopaka na drugi koniec Polski. „Dlaczego on nie przyjedzie do ciebie?” spytała moja babcia. „Nooo, ma dużo pracy” odpowiedziałam. A babcia odrzekła: „Oj, z tej mąki chleba nie będzie”. Obruszyłam się, ale okazało się, że miała rację. Czy zawsze jednak nasze babcie (i mamy) tę rację miały? Co możemy wziąć z ich lekcji dobrego, co powinnyśmy odrzucić?

„To mężczyzna musi zdobywać”

PRAWDA (raczej)
Znam tę teorię świetnie. I raczej się z nią zgadzam. Ale… No cóż, gdybym to nie ja „zdobyła” mojego męża, pewnie nigdy byśmy razem nie byli. Albo wzajemne „podchodzenie” trwałoby miesiącami. Nie miałam na to czasu ani ochoty.
Ale pewnie swojej córce przekazałabym to samo. W końcu zasady są po to, żeby je łamać.

„Nigdy nie wyciągaj pierwsza ręki”

FAŁSZ
Taaaa, jasne. I obchodźcie się przez kilka tygodni w milczeniu, bo żadne nie ma ochoty się „poddać”. Dla mnie bzdura, szkoda czasu. Ale znam kobiety, które stosują tę zasadę i uważają, że dobrze na tym wychodzą.
Znam też parę, która rozstała się przez to, że żadne z nich się nie złamało po dzikiej awanturze. Ona wyszła, trzasnęła drzwiami. Nie zadzwoniła, on nie zawalczył. Oboje przeżywali to ponad rok. Dziś są w innych związkach. Nie do końca szczęśliwi… o czym każde z nich parę razy powiedziało. Smutne, co?

„Atmosfera w domu zależy od kobiety”

PRAWDA (rozumiana często z wiekiem)
Kiedyś dostawałam szału, gdy słyszałam to zdanie. To chyba jakiś żart?!! Dlaczego kobieta? No niestety, dlatego, że większość mężczyzn myśli o innych rzeczach. Facet nawet jeśli dba o dom, sprząta, gotuje (mój mąż taki jest) nie pomyśli raczej o kupieniu kwiatów, naszykowaniu pięknej zastawy na obiad czy zapaleniu świec. A przecież od tych rzeczy, w dużej mierze, zależy atmosfera w domu.
Zmieniłam zdanie, gdy parę razy trafiłam do mojej przyjaciółki, projektantki wnętrz. Potrafiła takie cudowności wyczarować, że obłęd.
Ale wierzę, że mogą być faceci, którzy potrafią stworzyć genialną atmosferę. Poproszę o kontakty :). Kilka moich wolnych koleżanek marzy o takich.

„Wszyscy mężczyźni są tacy sami, chodzi im o to samo”

FAŁSZ (razy milion)
Wiadomo, chcą uwieść, wykorzystać i oszukać. Nie wszystkie słyszałyśmy to zdanie na temat mężczyzn, ale te, które słyszały, mają nieźle pogmatwane w głowie. Tak uczyłyśmy się, że:
Po pierwsze: seks i twoje ciało to jest narzędzie, musisz sprytnie go używać. „Dać” w odpowiednim czasie (oczywiście nie za szybko), potem dawkować i tak dalej. Nijak to się ma do prawdziwej seksualności, która polega na dawaniu i braniu, partnerstwie i głębokiej więzi gdzie nie ma miejsca na seksualne i psychologiczne gierki.
Po drugie: facetom nie należy ufać.
Po trzecie: są gorszym gatunkiem, zdeterminowanym przez swoje biologiczne potrzeby ( no jednak nie!)
Nie znam dwóch takich samych mężczyzn, podobnie jak nie nie znam dwóch takich samych kobiet.

„To mężczyźnie musi bardziej zależeć”

FAŁSZ
Musi mu zależeć tak samo :). Każda inna relacja raczej kobietę unieszczęśliwia

„Mężczyznę trzeba sobie wychować”

FAŁSZ (raczej)
To nie jest pies, żeby go wychowywać. Ani dziecko. Spotykasz faceta i najgorsze co możesz pomyśleć to: „zmienię go”, „ulepszę”. On już ma matkę, jakoś go wychowała. Ale…
Naprawdę widziałam facetów, którzy pod wpływem kobiety zmieniali się na lepsze. Stawali się ambitniejsi, uczyli się okazywać uczucia, rozmawiać. Tyle, że to nie chodzi o  wychowanie. Chodzi o miłość i to co może zrobić z drugim człowiekiem. W szczęśliwym związku ludzie chcą być dla siebie lepsi, chcą nad sobą pracować. To kompromisy, a nie trenowanie jednej osoby (mężczyzny) przez drugą.
A Wy co słyszałyście na temat mężczyzn? :)   


Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.