"Ale z ciebie dzidziuś" - krytykujesz kilkulatka. "Nie bądź baba!" napominasz synka. "Czy ty w ogóle myślisz?!" - krzyczysz. Widoczne efekty takiego sposobu wychowania są pozytywne. A te niewidoczne? Poznaj je!
Wstyd to niestety bardzo skuteczne narzędzie kształtowania dziecięcego zachowania. Maluch, tak samo jak dorosły, wyraźnie odczuwa smak upokorzenia i zrobi wszystko, żeby go uniknąć w przyszłości. Wystarczy więc przewrócić oczami, wybuchnąć śmiechem, porównać go do dzidziusia czy baby, a twój kilkulatek od razu sam siebie ustawi do pionu! Będzie starał się jeszcze bardziej, żeby cię zadowolić, a przecież właśnie o to chodzi, prawda?

Zawstydzanie dziecka to przemoc w białych rękawiczkach

Świadome zawstydzanie dziecka może z pozoru wydawać się świetną metodą wychowawczą, dlatego nieraz świadomie ją wybieramy.
Albo też wybieramy ją nieświadomie i sami nie zdajemy sobie sprawy, że ją stosujemy! No bo kto by rozmyślał nad jednym, niewinnym zdaniem? Tym bardziej, że przecież tyle dzieci jest bitych, porzucanych, sztorcowanych na okrągło… – jak do takiej „prawdziwej przemocy” porównać niewinne napomnienie typu: "Kiedy ty wreszcie zmądrzejesz". Prawda?
No właśnie nieprawda. Zawstydzanie dziecka nie zostawia siniaków i nie wymaga podnoszenia głosu, ale i tak niesie za sobą skutki, podobne do tych, które powstają wskutek bicia czy ciągłych krzyków i kar. To uczucie z dzieciństwa bycia gorszym, śmiesznym, nic nie wartym niszczy poczucie własnej wartości i zostawia blizny na psychice, których będą dawać o sobie znać przez całe życie.
Czytaj także: Słowa, ktore ranią – 6 zakazanych zdań

Co to jest to poczucie własnej wartości?

Nie wiesz, jak przekłada się zawstydzanie na poczucie gorszości w dorosłym życiu? To bardzo prosta zależność. Każdy z nas nosi w sobie obraz samego siebie: naszych możliwości i słabości, zalet i wad. I szkopuł w tym, że ten obraz w głównej mierze kształtuje się w nas w pierwszych latach życia. Kiedy już powstanie, trudno będzie go zmienić. Kolejny ważny fakt: ten obraz nie powstaje ot, tak z powietrza, ale tworzą go w nas nasi rodzice – i tak samo ty tworzysz go w swoim dziecku, przez swoje zachowanie i słowa.
Tu nie ma nic skomplikowanego: dziecko będzie  w przyszłości widziało siebie tak, jak ty je TERAZ widzisz. Będzie widziało w sobie niezdarę ("nawet tego nie umiesz zrobić!"), albo człowieka, który nie zraża się mimo porażek. Będzie widziało w sobie płaczucia i histeryka ("wyjesz i wyjesz!") albo człowieka, który ma prawo do okazywania emocji. Będzie widziało głupka ("zacznij w końcu myśleć!") albo człowieka, który ma prawo się mylić. Widzisz już powiązanie między zawstydzaniem dziecka a jego poczuciem własnej wartości?

Jak skończyć z zawstydzaniem i ośmieszaniem?

  • Przede wszystkim trzeba zobaczyć u siebie takie toksyczne zachowania.
  • A potem przestać je u siebie lekceważyć i pomyśleć choć raz nad swoim zachowaniem, a nie dziecka.
  • Następnie – skupić się na zmianach u siebie, a nie u malucha – bo kiedy my się zmienimy, to zmiany u dziecka przyjdą same. Albo być może nie przyjdą same, bo być może wcale nie będą konieczne! Bycie "niezdarą", "płaczusiem", "marudą", "głuptasem" – to nic innego jak po prostu bycie dzieckiem, które jeszcze wszystkiego nie umie, wszystkiego nie wie, ale za to chce wszystkiego spróbować – i które potrzebuje nie zawstydzania, ale wskazówek, pomocy i wyrozumiałości.
Banalne rady? Być może – ale innych nie ma…

http://www.msn.com/pl-pl/styl-zycia/rodzina/wychowanie-przez-o%C5%9Bmieszanie-ta-metoda%E2%80%9D-ma-toksyczne-skutki/ar-BBsWd0N?li=BBr5MK7&ocid=SK2MDHP

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.