Hasła, po których trafiacie na mojego bloga są dla mnie nieustającym źródłem inspiracji. A raz na jakiś czas pojawia się prawdziwa perełka – pytanie, które od razu przywodzi mi na myśl dziewczynę, która mogłaby je zadać. Trochę nieśmiałą i niepewną siebie, niedoświadczoną w relacjach z mężczyznami, ale marzącą o wielkiej miłości i przede wszystkim o tym, żeby poczuć się kobietą przy męskim boku. Myślę, że ona jeszcze nie do końca odkryła, na czym ta kobiecość miałaby polegać, ale już instynktownie za nią tęskni. I może wyobraża sobie, że gdy spotka odpowiedniego mężczyznę, obudzi się w niej uśpiona zmysłowość, wdzięk i jakaś nieokreślona lekkość. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Bo czy nie tak właśnie powinno to wyglądać? Czy nie jest tak, że któregoś dnia budzimy się zupełnie odmienione, odkrywając że wszystko jest na swoim miejscu, a my jesteśmy dokładnie tym, kim powinnyśmy być, czując przy sobie silne, męskie ramię? Krótko mówiąc: czy kobiecość budzi się w reakcji na męskość? Czy może chodzi o to, że znów niepotrzebnie czekamy na tego mitycznego księcia z bajki, który odwali za nas całą robotę?
Tak jak mówiłam, pytania z wyszukiwarek są niezwykle inspirujące!

Po dłuższym zastanowieniu uznałam, że pytanie o kobiecość, o to czy odpowiedni mężczyzna może ją w nas obudzić, ma tak wiele możliwych odpowiedzi, warunków i zastrzeżeń, że warto poświęcić mu cały tekst. Nie da się jednym zdaniem. Będzie więc długo i wnikliwie, będą za i przeciw, aż może na końcu wyłoni się z tego wszystkiego dobra puenta. Niekoniecznie taka sama dla każdej z nas.
Pozwólcie więc, że przypomnę jeszcze raz tytułowe pytanie i poprowadzę Was przez gąszcz możliwych odpowiedzi:

Czy ON obudzi we mnie kobiecość?

.
TAK. Odpowiedź twierdząca nasuwa się sama, jeśli pomyślimy o tym, że kobiecość i męskość są dwoma przeciwnościami, które wzajemnie na siebie oddziałują. I gdy myślę o mojej tajemniczej czytelniczce, która zainspirowała ten tekst, to zastanawiam się czy ona po prostu nie czeka na swojego pierwszego chłopaka. Czeka i zastanawia się, co w niej samej się zmieni, jak zacznie się ubierać i zachowywać, co zacznie myśleć, gdy wejdzie w relację zupełnie inną niż wszystkie do tej pory. Relację, w której będzie dla kogoś przede wszystkim kobietą, tą jedyną i wybraną. Tak, dziewczyna może poczuć się bardziej kobieco już dlatego, że znalazła się w nowej sytuacji. Zwłaszcza, jeśli to jej pierwszy związek. Wszystko co nowe w jakiś sposób nas rozwija, wyzwala nieznane reakcje, prowadzi do zupełnie nowych uczuć i zachowań. Relacje damsko-męskie to ogromne pole rozwoju. To między innymi szansa na odnalezienie swojej kobiecości. Tylko, że nie zawsze wszystko jest takie proste, więc odpowiedź na to pytanie równie dobrze może brzmieć…

NIE. On nie obudzi w Tobie kobiecości, jeśli sama totalnie ją zaniedbałaś. Mam wrażenie, że wiele dziewczyn naprawdę wypatruje swojego księcia z bajki, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmieni ich los. I przemieni wcinającego chipsy kopciuszka w dresach w piękną księżniczkę, która z gracją wskoczy w srebrne pantofelki. Ok, kobiecość to nie tylko kwestia powierzchowności. Ale jest to sposób myślenia o sobie i traktowania samej siebie. Bo wszystko zaczyna się w głowie. Kobieta, którą pragniesz się stać, już mieszka w Twoim wnętrzu. Więc może warto się z nią spotkać i zaprzyjaźnić? Zacznij odkrywać swoją kobiecość już teraz, zacznij wymagać od siebie i stań się taką kobietą, jakiej książę na białym koniu z pewnością nie przeoczy.
(Znacznie więcej o kobiecej godności i wymaganiu od siebie napisałam w tekście Czy masz w sobie coś z księżniczki? – bardzo Ci go polecam.)

TAK. Są mężczyźni, przy których kobiety czują się wyjątkowo kobieco. Jak damy. Może macie kogoś takiego w swoim otoczeniu – mężczyznę, o którym od razu można powiedzieć, że jest dżentelmenem i który emanuje szacunkiem do innych ludzi, a do kobiet w szczególności. I szacunek ten przekłada się na konkretne zachowania: pomoc, ustąpienie pierwszeństwa w drzwiach albo miejsca w autobusie, czy też zwykłą uprzejmość. Wówczas nie jest ważne, czy taki mężczyzna jest dla nas wujkiem, dziadkiem, kolegą z pracy, czy potencjalną szansą na randkę – czujemy się przy nim wyjątkowo. W takich sytuacjach przyjemnie jest być kobietą i dlatego kobiecość budzi się w nas z nową siłą. Chciałoby się jak najczęściej spotykać takich panów, a tymczasem… No właśnie.

NIE. Nie każdy mężczyzna obudzi i uszanuje w Tobie kobietę. Facet, który ma problem ze swoją męskością, który czuje się słaby i niewystarczający, będzie dążył do tego, żeby osłabić w Tobie to, co delikatne i kobiece. Czasem nieświadomie, ale zazwyczaj bardzo skutecznie. Do tej kategorii mężczyzn należą wszyscy niedojrzali, wieczni chłopcy – oni nie dadzą Ci siły i poczucia bezpieczeństwa, których Twoja kobieca natura potrzebuje. I przy których rozkwita. Zamiast tego wpędzą Cię w poczucie niepewności, w obliczu którego będziesz musiała stać się silna i twarda. Tak, jak Twój facet twardy być nie potrafi. Pamiętaj, że Twoja naturalna kobiecość jest dla mężczyzny wyzwaniem. Jeśli nie będzie potrafił jej sprostać, to spróbuje ją podeptać. True story.
(Warto zajrzeć do tekstu Wybaczyć mężczyźnie, w którym piszę o męskich zachowaniach, które szczególnie mocno godzą w kobiecość.)

TAK. Mężczyzna obudzi w Tobie kobiecość, jeśli pomoże Ci uwierzyć w to, że jesteś piękna i pociągająca. Wiara w siebie i samoakceptacja (zwłaszcza własnej fizyczności) jest tym, nad czym większość kobiet pracuje całe życie. I fakt, na tym polu bardzo wiele zależy od nas samych. Gdy jednak w pewnym momencie pojawia się mężczyzna, w którego oczach dostrzegamy prawdziwy zachwyt, który potrafi nas dotknąć, poprowadzić w tańcu i mówi nam przemiłe rzeczy – nasze poczucie kobiecości natychmiast wzrasta milion razy. My, kobiety, tak właśnie działamy. Możemy nasłuchać się komplementów od mam i przyjaciółek, możemy nawet w nie uwierzyć, ale to w oczach mężczyzn szukamy ostatecznego potwierdzenia naszego piękna i kobiecości. Nie chcę przez to powiedzieć, że kobiecość bez męskiego katalizatora jest niepełna. Chodzi mi raczej o to, że gdy wchodzimy w świat relacji, doświadczamy męskiej akceptacji, dotyku a także dobrego seksu, pobudzamy w sobie takie obszary kobiecości, jakich nie można odkryć w pojedynkę.

NIE. Jeśli wydaje Ci się, że kobiecość sprowadza się do seksualności. Są dziewczyny, które czekają na faceta, aby przeżyć z nim swój magiczny „pierwszy raz”, który pozwoli im przejść poziom wyżej i uczyni prawdziwymi kobietami. Z takiego myślenia rodzą się dramaty, seks uprawiany byle jak i z byle kim, aby tylko uzyskać potwierdzenie, że kogoś w ogóle pociągam. Tymczasem życie seksualne nie jest absolutnie koniecznym warunkiem, aby czuć się stuprocentową kobietą. A zdarza się i tak, że jest miejscem, w którym dziewczyna czuje się najbardziej upodlona i wykorzystana. Seks, którym kupujemy męską uwagę, czas i akceptację, albo seks, który ma nam podreperować poczucie własnej wartości, sponiewierane przez kompleksy – nie niesie ze sobą poczucia kobiecości. Lecz jeszcze bardziej od niego odrywa. Jeśli więc czekasz na faceta, który naciśnie w Tobie tylko ten jeden guziczek, to nie warto. Nic magicznego się nie wydarzy.
(W tym miejscu polecam tekst  Chcemy, żeby seks był piękny, o męskim i kobiecym postrzeganiu seksualności.)

Obiecałam Wam puentę, więc spróbuję odpowiedzieć na tytułowe pytanie tak prosto, jak to tylko możliwe. Myślę że poczucie kobiecości rodzi się z szacunku. Przede wszystkim z szacunku kobiety do swojej własnej natury i umiejętności wsłuchiwania się w siebie. Mężczyzna nie musi koniecznie brać w tym udziału, choć odpowiedni facet może uczynić kobiecość bogatszą, ciekawszą i pełniejszą. 
Jestem również ciekawa Waszych doświadczeń. Czy Wasi mężczyźni pomagają Wam czuć się kobieco? A może odkrywacie kobiecość w zupełnie inny sposób i obecność mężczyzny nie jest w tym wszystkim najważniejsza? Dajcie znać w komentarzach! Mi będzie bardzo miło, a komuś, kto szuka tu na blogu ważnych odpowiedzi, możecie odrobinę pomóc.
Pozdrawiam!

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.