Cierpiętnicy. Umartwiają się i dobijają poczuciem, że od nich zależy los całego świata (czyli ich mężów, żon, dzieci i niewydolnych życiowo przyjaciół). Bo jak nie oni, to kto zadba o tych mężów, żony, dzieci i przyjaciół? Szczęście innych przedkładają ponad szczęście własne, zapewniając, że to im wystarczy. Ale radości z tej misji nie widać. Cierpiętnicy mają charakterystyczne miny. Miny osoby zmęczonej życiem, wykorzystanej przez najbliższych i potwornie niezadowolonej. Ilu znacie takich, co kochają się poświęcać dla innych i chętnie i głośno o tym mówią (nawet jak nie mówią)?
Beata, Kasia albo Justyna. Lat 32 a może 45. Dziecko, a może trójka i mąż lub jego brak. Praca zawodowa, a może „tylko” w domu. W obu przypadkach chroniczne zmęczenie jest dość zrozumiałe. Najczęstsza mina: umęczona kura domowa. Albo wściekła, poddenerwowana matka. Albo wiecznie skwaszona żona.

Znaki charakterystyczne:

  1. Ciągłe poczucie osamotnienia i bycia zaniedbaną przez najbliższych.
  2. Brak życia innego, niż to, podyktowane przez obowiązki.
  3. Brak woli zmian lub brak motywacji do zmian.
  4. Brak potrzeb albo nieumiejętność ich komunikowania.
  5. Wiecznie „na fochu” i z pretensjami.
  6. Nie widzi, że sama doprowadziła do sytuacji, w której się znalazła.

Najczęstsze zwroty w komunikacji domowej:

– No tak. Jeśli nie ja tego nie zrobię żadne z was palcem nie ruszy.
– Bo ty nigdy nie zrobisz tego jak należy i ja i tak zawsze muszę jeszcze raz.
– To ja w domu wszystko robię, a ty/wy…
– Dlaczego tylko ja o tym myślę w tym domu?
– To ja tobie/wam tyle daję, tak się poświęcam, a ty/wy…
– Dobrze, poczytam ci. Jestem wykończona, wstałam dziś o piątej, żeby ugotować ci TWOJĄ ULUBIONĄ POMIDOROWĄ. Boli mnie głowa, nie mam siły, ale poczytam ci, nie przejmuj się wykończoną matką.
– Padnę a zrobię.
– Dlaczego nikt mi nie pomoże?! Dobrze, już dobrze, idź stad, ja to zrobię. Odpoczywaj sobie po pracy, kiedy twoja żona zasuwa na pięciu etatach: praczki, kucharki, opiekunki do dzieci, zaopatrzeniowca i sprzątaczki!
– Zrobiliście sobie ze mnie służącą!
– Nikt mnie tu nie szanuje!
– Wychowuję twoje dzieci, a ty nawet nie zapytasz jak ja się czuję?!

Supermoc:

Wprowadzanie napiętej, nieprzyjemnej atmosfery (dlaczego coś nie jest zrobione już, w tej chwili) i wzbudzanie wyrzutów sumienia (poziom mistrzowski). Bo niby to dla nich to wszystko, ale ona ciągle o sobie.
– Wyjdź gdzieś, odpocznij – mówi mąż, który tego wyrazu twarzy ma już po dziurki w nosie. I on by naprawdę chętnie pomógł, wsparł żonę, mimo, że sam ciężko pracuje i wraca do domu wykończony. Chce tylko po pracy chwilę odpocząć. Ale już w progu witają go wyrzuty.
Kochana Matko Polko Cierpiąca, twoje dzieci dorosną. Będą wdzięczne za to, ile dla nich poświęciłaś. Ale przecież większość rodziców „coś” dla dzieci poświęca. Twoje dzieci nie chcą patrzeć na wiecznie nieszczęśliwą mamę. Twój partner/mąż wolałby ciebie uśmiechniętą niż wiecznie skwaszoną. I szczęśliwy bałagan niż wiecznie umęczony porządek.

Jeśli czujesz, że zabrnęłaś w to cierpiętnictwo za daleko, specjalnie dla ciebie, kilka porad:

1. Oni naprawdę sobie sami poradzą ­- sprawdź ich
Zostaw  z tym bałaganem w cholerę raz, drugi, trzeci… Kiedy zgłodnieją, sami sobie zorganizują jedzenie i pozmywają talerze, kiedy już nie będzie na czym jeść. Tak, wiem, że trudno ci będzie się powstrzymać. Ale naprawdę myślisz, że wychowujesz dzieci na dorosłych, którzy nie potrafią o siebie zadbać? Że wyszłaś za mąż faceta, który padnie z głodu jeśli żona nie poda mu obiadu?
2. Odpoczywaj, a nie łap oddech
MASZ KIEDY. Po prostu przestań żyć w poczuciu, że wszystko MUSI być zrobione. Albo, że musi być zrobione teraz. Kiedy ostatnio myślałaś o swoich przyjemnościach? Kiedy mówiłaś głośno o tym, czego TY potrzebujesz?
Kino, spacer, wystawa, pogaduszki z bliską koleżanką (nawet o tym, jak wam w życiu ciężko)… Zacznij to realizować. P.S Życie z tobą też jest trudne.
3. Zacznij wymagać
Nie, wcale nie jest za późno. Tylko nie dziw się, że na początku będzie ciężko. W końcu sama ich przyzwyczaiłaś, że to ty jesteś za wszystko odpowiedzialna. Tylko zmień ton. Tym przesiąkniętym wieczną pretensją wiele nie zdziałasz.
4. Twoja córka patrzy na ciebie
Czego chcesz dla niej, kiedy będzie dorosła…?
5. Zacznij odmawiać
Masz do tego prawo. Ty też możesz nie chcieć czegoś zrobić bo jesteś: zmęczona, zajęta, a TO jest czasochłonne, bo jest już noc, a rano musisz wstać, bo nie… Po prostu. Nie tłumacz się i nie przepraszaj.
6. Miej swoje życie
A okaże się, że są rzeczy ważne i ważniejsze.

Cierpiętnico! Naprawdę nigdy nie jest za późno na zmiany. Nie wybieraj tego, co już znasz i w czym ci bezpiecznie. Zmień swoje życie. Każdy jest kowalem swojego szczęścia. Uśmiech dodaje urody. Skwaszona mina raczej nie.

http://ohme.pl/lifestyle/my-kobiety-cierpietnice-kiedy-poswiecasz-sie-za-bardzo-nigdy-nie-bedziesz-szczesliwa/

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.