Usłyszałam jakiś czas temu pytanie: „Jak długo można walczyć o faceta?”. Hmm. „Dlaczego walczyć?”.
„Bo odszedł, no rozstaliśmy się w niedomówieniu, ale wiesz, to był facet idealnie do mnie pasujący. Po moim nieudanym małżeństwie, po innych próbach, teraz czułam, że to ten”. Słuchałam tej historii, a w głowie roiło mi się pytanie: „Ale po co walczyć? Odszedł. Zostawił…”.
Przyjaciółka: „Nie mam już siły walczyć. To koniec”. Nie chce walczyć o swój związek, o miłość, o rodzinę. On nie chce się zmienić, a ona zrozumiała, że niczego na siłę nie zyska. Ale nie odchodzi, tlą się w niej jeszcze resztki nadziei, a może przyzwoitości, a może strachu „co ludzie powiedzą”, bo on jednak nie pił, nie bił. A że woli czas przy grach komputerowych spędzać niż bawić się z dziećmi i z nią spędzać wieczory. Cóż.
Czy zdradę można wybaczyć choć raz? Najczęściej pada: „nigdy”, „w żadnym wypadku”, ale pomiędzy tymi głosami wychyla się jeden: „nie mów, gdy nie znalazłaś się w takiej sytuacji”. Znam kobietę, ba – niejedną, która zdradę wybaczyła, choć nigdy o niej nie zapomniała. Walczyła o tego faceta, o związek, o ich wspólne życie, by te nie rozpadło się na kawałki.

Ktoś powie, głupia. Bo ile można walczyć. Gdzie jest granica?

„Pięć lat na niego czekałam. Samotne święta, bo on przecież żonę i dzieci miał. Samotne sylwestry, wyjścia do kina. Pięć lat mu wierzyłam, bo tak go kochałam, aż przyszedł moment, kiedy jednego wieczoru zrozumiałam, że to się nie zmieni. Że ja nie poradzę sobie z tą sytuacją już ani dnia dłużej, że się duszę, męczę. Że nie chcę już walczyć i udowadniać całemu światu, że bycie kochanką na dłużej niż pół roku jest możliwe. Nie jest”.
To jak? Walczyć? Czy odpuścić? Odejść? Czy trwać bez uczuć, w imię rodziny i dzieci? Tylko po to, by nie zostać samemu? Ze strachu przed samotnością?
A jeśli walczyć, to jak długo, i jak bardzo. Ile z siebie dać? A co ważniejsze, ile wytrzymać nie dostając nic w zmian?
No właśnie, ile jesteś w stanie wytrzymać:
– brak czułości
– brak uważności
– brak zainteresowania?
I jak długo możesz udawać, że nie widzisz, jak on cię traktuje, że to już nie miłość, że stagnacja, że to pokój bez drzwi i bez okien, które dałoby się otworzyć, żeby choć trochę przewietrzyć, żeby wpuścić odrobinę świeżego powietrza?

Gdzie dzisiaj jesteś?

Jeśli na początku tej walki
Nie zastanawiaj się, podejmuj ją. Walcz o was, o to, co między wami jeszcze iskrzy, co tylko odeszło w zapomnienie, gdzieś zaplątało się w długiej spódnicy codzienności. Ale jeszcze jest do wygrzebania, do odnalezienia, do otrzepania i włożenia w system: „odświeżanie”. Nie wkurzaj się, nie mów – to bez sensu, tylko pomyśl, ile możesz stracić. Chcesz unieść się honorem, urażoną dumą? Naprawdę myślisz, że wasza miłość zasługuje na takie traktowanie? No jasne, że czemu ty masz się starać? A czemu nie? Podaj choć jeden powodów. Sensowny. Nawet jeśli dzisiaj wydaje ci się, że tobie bardziej zależy? Komuś musi!

Walczysz, ale jak długo jeszcze?
Bywa, że coraz częściej zastanawiasz się, czy to ma jeszcze sens? Czy warto? Czy nie szkoda energii, którą można by przekuć na coś zupełnie innego. Sama już nie wiesz, czy ten związek sprawia, że jesteś bardziej szczęśliwa, czy rozbita i sfrustrowana?
Jesteście jak sinusoida. Kiedy wydaje ci się, że coś drgnęło, że jest lepiej, bo wyjechaliście sami na weekend, spędziliście fajny wieczór, i seks jest lepszy, to przychodzi moment załamania. Czas, kiedy znowu na siebie warczycie i traktujecie nawzajem swoją obecność jak przymusową. Jak długo? Nie wiem, nikt tego nie wie.

Gdzie jest granica tej walki?
Może tam, gdzie nie macie już sobie nic do powiedzenia. Gdzie patrząc sobie w oczy nic nie czujecie. Jest pustka, nie ma już gniewu, nienawiści, złości. Nie ma nic.
Odpuścić nim będzie za późno, nim przejdziecie tę granicę i zaczniecie się nawzajem nienawidzić, skakać sobie do gardeł i udowadniać, kto w tej walce wyjdzie z tarczą. Po co? W imię czego? Bo na pewno nie miłości, która was kiedyś spotkała.
„A jeśli on nie wróci? Jeśli nie chce z tobą być” – spytałam znajomej. Cisza. Czasami to co prawdziwe trzeba powiedzieć sobie na głos. Odpowiedzieć z taką do bólu szczerością na jedno z pytań:
„Czy warto walczyć?”
„Czy on mnie kocha?”
„Czy chce ze mną być?”
„Czy razem będziemy szczęśliwi?”.
I to nie jest tak, że bez niego będziesz nikim. Że twój świat runie, że nie potrafisz być sama. To nieprawda i ty gdzieś w środku o tym wiesz. Spójrz mu w oczy. Niech ci powie: „nie kocham cię już”, wtedy odejdź, wtedy przestań walczyć.

 http://ohme.pl/zwiazek/niech-ci-powie-nie-kocham-cie-juz-wtedy-odejdz-wtedy-przestan-walczyc/

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.