Wiem, że panuje moda na miłość szaloną, namiętną i gorącą. Średnio już umiemy kochać inaczej, przynajmniej większość z nas tak ma.
Panuje też moda, żeby miłość nieustannie analizować. Powinniśmy być razem czy nie? To co czujemy jest prawdziwe, czy może jednak bliżej temu do przyjaźni, a może się wypaliło? A może jednak jeszcze się nie wypaliło i powinniśmy to reanimować na terapii? Jeśli nad tym rozmyślasz – to znaczy, że jednak nie jesteś do końca szczęśliwa.

Bo my chcemy mieć wszystko co najlepsze. Chcemy mieć najlepszą pracę, najlepsze dzieci, same być najlepsze, osiągać największe sukcesy, no i nasz związek tez powinien być w miarę najlepszy.
Chociaż rzadko myślimy czy my to „najlepsze” sami możemy komuś dać, a jeśli nawet możemy to chciałoby się spytać: po co? Żeby tego samego wymagać od drugiej osoby, rozliczać ją z tego? Oczekiwać?

Kiedyś ktoś mi powiedział, że nie ma nic gorszego niż oczekiwania.
Poświęcam się, więc OCZEKUJĘ. Rozumiem, więc OCZEKUJĘ tego samego. Pracuję, więc OCZEKUJĘ, że inni też to będą robić. Zaraz za tym OCZEKUJĘ jest podstępne ZASŁUGUJĘ. Ale nie dlatego, że jestem taka jaka jestem tylko dlatego, że tak się staram.
Mój związek (zresztą wielu par, które znam) jest zwyczajny. Nic w tym dziwnego– ja sama jestem bardzo zwyczajna. Czemuż to miałabym mieć idealnego partnera? Zresztą kto to jest idealny partner? Ostatnio nie upiekłam tortu na urodziny syna i zawaliłam pracę w piątek. Miałam co prawda temperaturę 38, 5– no ale moje koleżanki z temperaturę 38, 5 ruszają na boks czym się chwalą na Facebooku. Bo to jest pokonywanie siebie.  Otaczają mnie perfekcjonistki. Świat się wali, ale ja wstanę. Dam radę.
Nie, ja nie wstaję. Nie zawsze wstaję.  I  nie oczekuję tego od partnera. Mój facet mógłby zrobić karierę większą niż zrobił, mógłby lepiej zarabiać, w ogóle mógłby więcej, bo jest bardzo mądry. Ale nie oszukujmy się, ja też mogłabym zrobić większa karierę i lepiej zarabiać.
Mój facet czasem chrapie i czasem je chipsy (dobra, rzadko, bo teraz chodzi z takim urządzeniem, które mu liczy kroki, i liczbę spalanych kalorii), i lubi oglądać programy za którymi ja nie przepadam. Uwielbia chodzić po górach, czego ja nie znoszę i aktywnie spędzać czas. Jest dość surowy wobec innych, wiem, że ma sporo emocjonalnych problemów, o których nie chce mówić.  On zresztą sobie nawet z nich nie zdaje sprawy, bo jego skłonność do analizowania jest tak silna jak moja do czytania podręczników historycznych.

W jakiś magiczny, niemożliwy do ogarnięcia przez naszych znajomych, sposób jesteśmy razem prawie 16 lat. Bywamy sobie bardzo bliscy i bardzo dalecy. Czasem śpimy razem, a czasem osobno. Czasem rozmawiamy, a czasem nie gadamy w ogóle. Czasem dryfujemy, a czasem po prostu mamy szał. Ktoś mi kiedyś powiedział, że miłość jest wtedy, gdy byliście razem wszędzie, również tam gdzie jest bardzo źle, ale wciąż jesteście. A ja wierzę, że jest pięć rzeczy, które miłości pomagają.

Akceptacja słabości
Ludzie są różni na różnych etapach życia. Bywają tak czasem słabi, że nie mają siły, którą mogą dać innym. To jest ten moment, gdy wszystkie wampiry energetyczne i unikacze bliskości pakują walizeczki i znikają. Bo on już tak nie zarabia, ona nie zarabia, i stała się taka miękka (nie w tym, niestety, fizycznym sensie) – to oni dyla i pa papapa.
Nie ma nic złego w tym, że ludzie są czasem słabi.

Brak oczekiwań
Dobra, nie ściemniam. Ograniczenie oczekiwań albo rozumienie, że wszystkie twoje oczekiwania biorą się tylko z ciebie bardzo pomaga w budowaniu miłości.
Za dużo oczekiwań to zawsze dramat dla związku.

Bycie sobą i zgoda na to drugiej strony
Przecież to tylko dwa proste słowa: „bycie” „sobą”– dlaczego to dla niektórych jest takie trudne?

Poczucie wspólnoty
Wylądowałam dziś z moim facetem w szpitalu. On ze mną. Albo my z naszym dzieckiem– konfiguracja nie jest tak ważna. Ważne jest to, że w sytuacji totalnej samotności i lęku ty wiesz, że możesz na kogoś liczyć. On może nie napisze na Facebooku, że jesteś najfajniejszą kobietą świata, ale złapie cię za rękę w trudnej chwili i powie: DAMY (my!) radę. Podobnie jest z kredytem, problemami z pieniędzmi i gdy choruje ktoś bliski tylko jednej strony. To jest wasze. Wasz wspólny problem, wasza wspólna sprawa.

Pamięć
Pamięć tego co dobre może uratować was przed wszystkim. Wtedy gdy jest mniej miło, mniej ciepło, miej razem. Często po prostu z powodu pracy.
Jakiś czas temu robiono badania wśród pokolenia Milenium (ludzie urodzeni między 84, a 97 rokiem). Pytano ich o to, co jest w życiu ważne: pieniądze i sława– mówili.
Na szczęście naukowcy z Harvardu opublikowali niedawno badania, które prowadzili przez 75 lat. Nie ma już żadnych wątpliwości. Dobre życie oparte jest na dobrych związkach i relacjach z innymi. 

Dobre związki w dużej mierze zależą od nas. Miłość partnerska jest jedną z najważniejszych relacji jakie budujemy.


Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.