Istnieje wiele czynników mających destrukcyjny wpływ na małżeństwo czy długoletnią relację. Zazwyczaj gdy myślimy o rozpadzie związku, mamy przed oczami te najbardziej oczywiste: jak niewierność, kłamstwa, czy problemy finansowe.
Tymczasem obok nich istnieją mniej spektakularne, ale równie istotne czynniki, które po cichu, dzień po dniu doprowadzają do rozpadu związku, sprawiają, że zaczynamy się dusić, nudzić, poszukiwać czegoś innego. Są one groźniejsze niż te „oczywistości”, których się boimy w pierwszym rzędzie i zdecydowanie bardziej podstępne, bo najczęściej w ogóle nie zwracamy na nie uwagi. Czasami bagatelizujemy ich wpływ i znaczenie, najczęściej nie  mamy nawet świadomości ich istnienia. Oto one.

Brak prawdziwych rozmów

Co sprawia, że dzień po dniu oddalamy się od siebie?
Przede wszystkim: komunikacja. I nie chodzi o spektakularne: „jak minął Ci dzień, kochanie?”, ale raczej o głębsze rozmowy na temat tego, czego pragnę, czego się boję, do czego dążę, co jest dla mnie ważne. Wiele par wychodzi z założenia, że jeśli kiedyś te tematy „obgadali”, to już nie muszą ich podejmować. To niestety nieprawda. W trakcie „bycia razem” zmieniamy się, dojrzewamy, nasz pogląd na wiele spraw staje się inny, dlatego „aktualizowanie” „mapy wnętrza” partnera ma tak ogromne znaczenie, a zaniechanie tego…prowadzi do nieporozumień. Często bowiem zakładamy, że jeśli my się zmieniliśmy, to partner na pewno też.

Jak rozmawiać prawdziwie? Zapamiętaj te pytania:
  • kiedy czujesz się najbardziej kochany?
  • jak najbardziej lubisz spędzać ze mną czas?
  • czego Ci brakuje?
  • co możemy zrobić, żeby nasza relacja była lepsza?
Być może pierwsze próby nie będą proste, jednak z czasem  rozmowa może przebiegać płynnie i bardziej naturalnie.

Brak nowych wspólnych doświadczeń

Prawdą jest, że każdy dzień przynosi nam nowe doznania i doświadczenia. Większość z nich jednak nie jest związana bezpośrednio z partnerem.
Czasami nawet dochodzimy do momentu, kiedy możemy jedynie razem wspominać „dawne czasy”, zamiast tworzyć nowe pasjonujące chwile, by móc o nich ciepło myśleć za jakiś czas.
Wspólne przeżycia, doświadczenia, także te niecodzienne, szalone, mocno zbliżają. Z tego powodu tak istotne jest, by wychodzić poza swoją strefę komfortu i decydować się na „nowe”, robiąc coś razem, na co być może wcześniej byśmy się nie zdecydowali. To ważne, bo pozwala zaskakiwać się i stawać się dla siebie bardziej atrakcyjnym.

Nadmierna kontrola i zazdrość

Na początku związku zazwyczaj ciekawość partnera dotyczącą tego, jak spędzamy czas i liczne pytania o miniony dzień odbieramy jako zainteresowanie i troskę. Z czasem jednak, jeśli druga osoba nie zyskuje dystansu, może zacząć się problem z nadmiernym kontrolowaniem i chorobliwą zazdrością. To jedna z bardziej niszczycielskich mocy, cichych zabójców miłości, która przez długi czas jest bagatelizowana, uznawana za mało groźną, z czasem jednak często nabiera takich rozmiarów, że nie sposób z nią żyć.
Podstawą zdrowego związku jest zawsze zaufanie, gdy go brakuje, warto nad nim popracować, poszukać przyczyn…Jeśli tego nie zrobimy, musimy liczyć się z rozpadem relacji.

Odcięcie się od znajomych i rodziny

Gdy jesteśmy w związku, chcemy spędzać jak najwięcej czasu jako para. Przynajmniej w aktywnej fazie zakochania. W tym czasie często zaniedbujemy znajomych i przyjaciół i z czasem trudno wrócić do dawnych przyjaźni. Nie zauważamy nawet kiedy partner staje się naszym jedynym przyjacielem, powiernikiem, poważnym dyskutantem. Orientujemy się, że nie bardzo mamy z kim porozmawiać, do kogo zadzwonić i pogadać od serca.
Tymczasem eksperci i terapeuci par podkreślają, że to bardzo ważne, żeby potrzeby socjalizacyjne realizować również poza związkiem. Dla zachowania zdrowej relacji z mężem czy ukochanym niezmiernie istotne jest, by wyjść na kawę z przyjaciółką, umówić się na wino ze znajomymi, ale bez niego. W ten sposób można zachować zdrowy dystans, spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy, zyskać odmienny punkt widzenia.

Nieodpowiedni znajomi

Istotne jest nie tylko to, że posiada się znajomych, ale również to, jacy oni są. Jeśli otaczamy się ludźmi, którzy mają na nas negatywny, toksyczny wpływ, trudno łudzić się, że pozostaniemy poza ich zasięgiem. Ich postawy, opinie będą na nas wpływać i w trudnych okresach nawet kształtować. Nawet jeśli wydaje się nam, że jesteśmy silni, niezależni, „ponad to”, przyjdzie taki czas, kiedy sam fakt posiadania wokół siebie nieodpowiednich osób się na nas zemści.
Na przykład gdy nastąpi kryzys w związku, podszepty osób, którym nie zależy na naszym dobru, mogą nas zmotywować do podjęcia pochopnych decyzji. Poza tym obserwowanie ciągle niezbyt dobrych wzorców sprawia, że pomału dajemy przyzwolenie na coś, co jest dla nas nie do zaakceptowania.

Coraz niższe libido

Na początku związku libido jest zazwyczaj ogromne. Tak bardzo, że nierzadko mamy ochotę pozostać przez tydzień lub dłużej w łóżku. Później sytuacja się normalizuje. Bywają okresy gorące, letnie i chłodne, jednak zmiany mają charakter płynny. Sygnałem ostrzegawczym jest dłuższa stagnacja i zauważenie u siebie braku ochoty na bliskość jako taką, niekoniecznie seks, ale w ogóle bycie we dwoje, na przykład przytulanie.
Nie musisz uprawiać seksu codziennie, by relacja miała charakter intymny. Jednak każdego dnia powinnaś czuć się kochana i pożądana. Wiedzieć, że on jest mężczyzną Twojego życia. Jeśli przestajesz czuć tę jedyną w swoim rodzaju wspólnotę ciał, jesteś na dobrej drodze do stworzenia związku bez emocji.

Brak partnerskiego podziału obowiązków

W 2015 roku przeprowadzono badania, które udowodniły, że u par, u których nie istnieje podział obowiązków,  satysfakcja z pożycia jest niższa, rzadziej też dochodzi do zbliżeń.
Na początku związku rzadko kłócimy się o nieposprzątane rzeczy na łóżku czy nieumyte naczynia, jednak im relacja dłużej trwa, tym kwestie te stają się bardziej „zapalne”. Urazy, które powstają z tego powodu mogą być nie do przeskoczenia w dalszej perspektywie czasowej.

Zamiana na współlokatorów

Tempo życia jest dzisiaj niesamowite. Każdego dnia odbywa się walka z czasem. Jest mnóstwo rzeczy do załatwienia, zorganizowania, zaplanowania, łatwo w tym pędzie stracić z oczu związek i potrzeby partnera, przyjmując, że „to może poczekać”. To ma jednak pewne konsekwencje.
Gdy żyjemy długo pod jednym dachem, bardzo trudno uniknąć zamiany ról kochanków na współlokatorów, których zaczynają łączyć przede wszystkim: kredyt, wspólne zakupy, sprzątanie, codzienne drobne sprawy.
Transformacja zaczyna się od tego momentu, kiedy zaczynasz wydawać komendy, krótkie komunikaty, rozmawiasz tylko o tym, co trzeba zrobić, z powodu braku czasu i energii tracisz dystans i spontaniczność. Związek staje się wewnętrznie pusty.

 http://kobietapo30.pl/8-czynnikow-ktore-pomalu-zabijaja-milosc/

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.