Na co dzień wiele z nas słyszy podobne historie – narzekanie na niewiele robiących mężczyzn, opisy zapracowanych żon, które nie mają czasu dla siebie, żale sfrustrowanych kobiet, żyjących z poczuciem klęski.
Tymczasem naukowcy mówią wprost i doprowadzają tym samym kobiety do szewskiej pasji – masz leniwego męża?
To Twoja wina, pozwalasz mu na to.
I jak tu być spokojną, gdy nawet świat nauki jest przeciwko nam, prawda? A może zamiast się oburzać, po prostu z tej tezy wyciągnąć wnioski?

Narzekasz, ale ciągle odwalasz czarną robotę

„Głupie jest robienie ciągle tego samego i oczekiwanie za każdym razem innego skutku” – niby to oczywiste, teoretycznie wiemy o tym, a i tak codziennie powtarzamy ten sam błąd.
Narzekamy na porozrzucane skarpety, gderamy, że to my zawsze musimy robić obiad, mówimy, że mamy dość, głośno wzdychamy, ostentacyjnie przewracamy oczami. A on?
Grzecznie milczy, z miną niewiniątka udaje, że nie wie, o co nam chodzi lub przytula się – robi coś, co wie, że zawsze działa. Świadomie lub nieświadomie „urabia nas”, gra w grze, w której jedna i druga strona wie, że koniec końcem i tak się nic nie zmieni.

Co robimy dalej? Gdy już tak sobie ponarzekamy, pozbędziemy się najcięższych emocji, gderając nieco mniej, zbieramy skarpetki, rozbijamy jajka na szybkie naleśniki, mobilizujemy się w myślach, stwierdzając, że nie jest tak źle jak nam się wydaje i w końcu odpuszczamy.
I tak co dzień. Ona narzeka, on milczy lub obiecuje poprawę i nic się nie zmienia.

Sytuacja patowa…
Chcemy mieć czysto w domu, pragniemy, by druga połówka zainteresowała się, jak działa odkurzacz, ale nie pozwalamy go uruchomić, bo przecież on nie umie, robi to tak niedokładnie…Nigdy nie odkurza za fotelem…nie zagląda pod stół. Takie sprzątanie to nie sprzątanie…
Przecież nie przeżyjemy w bałaganie, rodzina nie może tak funkcjonować, a skoro jemu nie przeszkadza, to ja kobieta muszę się zająć. To mój obowiązek.
I właśnie w tym myśleniu tkwi…błąd. Bo skoro naprawdę nam coś przeszkadza, warto to zmienić. A jeśli w narzekaniu chodzi nam o to, by ktoś docenił nasze wysiłki, po prostu powiedzmy o tym głośno, bez tonu pretensji w głosie.

Największe twardzielki stojące pod ścianą wiedzą, co należy zrobić. Z grobową miną należy pozwolić, by wszystkie czyste skarpetki w szufladzie się skończyły, nie odkrywając kart – „zapomnieć” o uzupełnieniu lodówki, czy też nie uporządkować przestrzeni przed przybyciem do niego gości.
Ala poszła o krok dalej, wspomina:
„Wiedziałam, że ma wpaść do niego kumpel na piwo na mecz, no to zostawiłam seksowną bieliznę na krześle w salonie – tak jak on to robi z ubraniami, których nie chce mu się schować do szafy, pod nogami tuż obok kanapy stojącej na wprost telewizora pozostawiłam odkurzacz, przepraszając słodko, że musiałam sprawdzić pocztę, a bałagan nie zając nie ucieknie, następnie posyłając mu buziaka, pozostawiłam panów w nieposprzątanym domu, z pustą lodówką i brudnymi naczyniami w zmywarce. Mina bezcenna”.

Zbyt wiele uwagi skupiasz na nim

Facet Ci nie odpowiada. W porządku. Jednak to nie powód, by siedzieć i lamentować, czekając aż z nieba spadnie Ci drugi lepszy mężczyzna, odświeżona wersja „prototypu”.
Pokaż mu, że świat nie kończy się na jego czubku nosa i zadbaj o siebie.
Zobacz, jak będzie zdezorientowany, gdy pomachasz mu wesoło na do widzenia i wrócisz w szampańskim nastroju, nie zwracając uwagi na jego fochy. Lekka zazdrość działa odświeżająco i mobilizuje każdego zainteresowanego kobietą mężczyznę.

Przemiana małżeństwa zaczyna się od Ciebie

Prof. Kępiński napisał, że terapeuta chcący zmienić czyjąś osobowość naraża się na śmieszność…A jeśli terapeucie, który tak dobrze zna tajniki psychologii, to się nie udaje, to co dopiero „szaremu człowiekowi”?
Czas zmierzyć się z poglądem, że nie da się zmienić męża, nie zmieniając siebie.
Dlaczego ta prawda tak bardzo boli?
Ponieważ żyjąc w poczuciu niesprawiedliwości, rzadko jesteśmy obiektywne i przyjmujemy do siebie fakt, że praca nad związkiem nie może się koncentrować tylko na jednej stronie.
Oczywiście nie chodzi o to, by zmniejszać poczucie odrzucenia, bagatelizować odbierane  nieprawidłowości i ból, jaki wywołuje zachowanie męża, ale raczej o to, by uświadomić sobie oczywistą prawdę – nie da się na siłę zmienić innej osoby, można jedynie zmienić własne zachowanie, ułatwiając pracę nad sobą ukochanemu.

Warto popracować nad swoją postawę, zamiast mówić „przestań tak robić, bo…” spróbować powiedzieć: „kocham cię, ale strasznie mnie boli, gdy…”.
Absolutnie wszystkie wyniki badań wskazują bowiem jasno, że zmiany mogą następować jedynie w atmosferze spokoju i akceptacji, przymus i tak zwany „bat” zwyczajnie nie działają, a jeśli pozwalają uzyskać skutki to tylko chwilowe.
Ciągłe krytykowanie mocno krępuje ręce, narzekanie blokuje i nie daje siły do zmian. Tymczasem atmosfera wsparcia i akceptacji pozwala zmienić perspektywę spoglądania na męża i daje mu wiatr w żagle, niezbędny do zmian. Trudne, ale podobno możliwe…


Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.