Facet, któremu ubzdurało się, że jest Napoleonem, „Lot nad kukułczym gniazdem”, piosenka Maanamu – takie skojarzenia budziło we mnie słowo paranoja. Aż spotkałam Karolinę - racjonalną asystentkę dyrektora kliniki. Wygląda na to, że urojenia lęgną się nie tylko w głowach stereotypowych szaleńców.
 Rok śledzenia narzeczonego w drodze do pracy. Pół roku na Sympatia.pl i Tinderze. Debet na dwóch kartach kredytowych (opłacenie detektywów). Szarpanina w sklepie (podejrzenie, że jakaś kobieta usiłuje zwabić Tomka do przymierzalni). To bilans strat czasu, pieniędzy, nerwów. Bilans Karoliny. Przez sześć miesięcy wydawało jej się, że narzeczony ją zdradza. Wciąż się jej wydaje, gdy zapomina o psychotropach.
– I proszę nie czytać ulotki. Jak pacjent czyta, wszystkie objawy pasują! – śmieje się psychiatra. – Proszę do mnie dzwonić, gdyby źle się pani poczuła – Karolina słyszy na pierwszej wizycie. – Przeczytałam ulotkę od razu po wyjściu za apteki. To był lek dla tych, co słyszą… głosy! Do tego tycie, złe wyniki krwi, choroby wątroby, ale to już przy tym wydało mi się śmieszne. Rozpłakałam się, dotarło do mnie, że jestem psychiczna, że jestem totalnym świrem.

 Objawy zaburzeń urojeniowych

Diagnoza: paranoja, zespół urojeniowy.  – Mówimy też psychoza, zaburzenie psychotyczne, kryzys psychotyczny. Urojenie sobie zdrady może być objawem poważniejszego kryzysu psychotycznego – tłumaczy Katarzyna Kucewicz, psycholog i psychoterapeutka z Centrum Psychoterapii Kucewicz&Piotrowicz w Warszawie. Dzięki lekom Karolina trzyma chorobę pod kod kontrolą. Ma szczęście, szybko została zdiagnozowana. – Zwykle psychoza eskaluje i osoba nią dotknięta się rozkręca. Zaczyna np. od poczucia, że inni czytają jego smsy, a kończy na pewności, że czytają jego myśli. 
Nawet jeśli tak, jak Karolina nie masz schizofrenii, nie słyszysz głosów, ani nie jesteś upośledzony intelektualnie, to i tak paranoja może totalnie zdezorganizować ci życie. Bo jesteś święcie przekonany o prawdziwości swoich urojeń. I że wszyscy, którzy próbują wyprowadzić cię z błędu są w zmowie, by z ciebie zrobić chorego. Tak było oczywiście i z Karoliną. Bliscy miesiącami zamartwiali się jej relacją z narzeczonym. Współczuli, doradzali. Niedowierzali. – Mój brat, gdy już uwierzył, że facet mnie zdradza, zaczął mną gardzić, że nie zrywam toksycznego związku – wspomina Karolina.
„Albo idziesz do psychiatry albo to koniec” – słyszy od Tomka. To po tym, gdy zaatakowała obcą kobietę w przymierzalni w Zarze.  – Byłam w szoku, że jest we mnie tyle agresji, kilka dni wcześniej czytałam wywiad z bokserką Joanna Jędrzejczyk i dziwiło mnie, skąd tyle agresji w kobiecie – wspomina Karolina. Dziś o swoim związku z Tomkiem myśli dosyć rozsądnie. Obiektywizm zawdzięcza tabletkom. – Byłam wrogiem leków, o koleżance, która łykała „nurofeny” na ból głowy, ból brzucha, ból gardła, myślałam z pogardą, że to lekomanka. A teraz? Wiem, że całe życie będę na lekach. I jestem wdzięczna temu, kto wymyślił psychotropy.śmiech)

 Skąd się bierze paranoja?

 - Niestety, możemy mieć genetyczne predyspozycje do zaburzeń działania neuroprzekaźników w mózgu. A to może wywołać urojenia. Także używki, niektóre leki, silny przewlekły stres. Poznałam kilkunastu pracowników międzynarodowych korporacji, którzy tak denerwowali się w pracy, że zaczęło im się wydawać, że są prześladowani, nękani, a nawet śledzeni! Byli pewni, że wszyscy się z nich śmieją, że ich podglądają, a z czasem, że w ich mieszkaniach zamontowane są kamery! – mówi Katarzyna Kucewicz. 
Jeśli w historii Karoliny odnajdujesz siebie, sprawdź, czy twoje urojenia nie dotyczą jednej dziedziny życia. To typowe. Tak, jak u Karoliny. Jej problemem jest miłość. Tylko, że akurat miłość zwyczajowo wpisana jest zazdrość. To widać choćby w literaturze, sztuce Otello bywa kobietą, i to w realu, nie tylko na scenie w operze.
Może zdarza ci się spotykać paranoików i długo nie sądzić, że coś jest nie tak. Ani szefowi, ani lekarzom, pielęgniarkom, czy pacjentom przychodni, w której pracuje Karolina też nie przychodziło do głowy, że jest zaburzona. – Początkowo opowieści osoby z urojeniami zwykle wydają się prawdopodobne, nie wzbudzają podejrzeń. Wiele osób np. doświadcza mobbingu, czy niewierności partnerów i żali się na to. Pracując na Oddziale Zapobiegania Nawrotom Psychoz w Instytucie Psychiatrii i Neurologii spotkałam wielu pacjentów, którzy podczas rozmowy o sztuce czy literaturze nie wykazywali żadnych objawów psychotycznych, natomiast gdy temat rozmowy schodził na ich indywidualny obszar urojeniowy (np. na seks, na relacje z rodziną, czy mobbing w pracy), w ich wypowiedziach zaczynały pojawiać się zdania świadczące o zaburzeniach myślenia  -  mówi psycholog. Katarzynie Kucewicz szczególnie utkwił w pamięci jeden z pacjentów, chory na schizofrenię paranoidalną.  – Jak on opowiadał o filmach Bergmana! Nigdy nie słyszałam, żeby ktoś z taką pasją i wnikliwością mówił o dziełach tego szwedzkiego reżysera! Gdyby zaprosić tego pacjenta na wykład o Bergmanie nikt nie pomyślałby, że ta osoba ma problem z myśleniem  - opowiada psycholog.

 Jak namówić chorego do leczenia?

 Zdiagnozować paranoję jest łatwo. Problem w tym, że pacjent musi pojawić się u psychiatry. – Namówienie chorego, by poszedł do lekarza bywa karkołomne. A gdy to pierwszy epizod, ani rodzina ani chory nie wie, że opowiadanie niestworzonych historii to poważna choroba. Chyba, że w rodzinie były już przypadki psychoz i bliscy wiedzą, co robić. Prowadzą chorego na izbę przyjęć  - mówi psycholog. W Polsce dopiero, gdy ktoś chce popełnić samobójstwo, albo stanowi zagrożenie dla zdrowia, życia innych, to można go „zmusić” do leczenia. – Wzywa się karetkę, która, czasem niestety w asyście policji, jeśli pacjent stawia silny opór, zawozi go na najbliższą izbę przyjęć szpitala z oddziałem psychiatrycznym - mówi Katarzyna Kucewicz. Zwykle chorzy mają później wielki żal do rodziny, że pozwoliły, by ktoś tak ich upokorzył, prowadził w „kaftanie”. -  Dla rodziny to niebagatelny stres. Często pracujemy więc później nad tym w terapii, by bliscy nawzajem sobie to wyjaśnili - mówi psycholog. W psychozie chory wierzy się w to co mówi, ważne by po pierwszym epizodzie on i jego bliscy nauczyli się rozpoznawać objawy ostrzegawcze. By móc unicestwić kolejny. – Rodziny czasem podstępem zawożą taką osobę na izbę przyjęć. Żony mówią do chorych mężów: „Chodź pojedziesz ze mną, bo muszę jechać po jakieś tabletki”, „Chodź wejdziesz ze mną do lekarza”. Mąż idzie, a lekarz już widzi, że to nie żona tylko mąż jest chory - opowiada psycholog.

Czy z paranoi można się wyleczyć?

Niestety, zaburzenia te charakteryzuje długotrwały i nawrotowy charakter. Nazwa: uporczywe zaburzenia urojeniowe, nie jest przypadkowa. – Jeśli mamy tendencje do psychoz i dodatkowo do używek, to bez farmakoterapii i psychoterapii nie ma szans na zdrowie. Mało tego, nie ma szans na normalne życie, bo używki to największy wróg naszych neuronów â?? mówi Katarzyna Kucewicz. – Terapia pomaga, np. w uświadomieniu sobie na czym polega i jak przebiega choroba. W nauczeniu się, jak unikać stresu, by nie dopuścić do nawrotu. Jak sobie ze stresem radzić rozwiązując problemy dnia codziennego i ucząc się wyrażać emocje (a to często główne deficyty osób psychotycznych) W trakcie terapii opracowujemy listy indywidualnych objawów ostrzegawczych, uczymy się, co robić gdy wracają. tego, jak otworzyć się na ludzi, bo często chory wstydzi się tego, co mówił w chorobie, więc izoluje się, zrywa kontakty - tłumaczy Katarzyna Kucewicz. Szukaj więc pomocy psychologa, albo psychiatry, jeśli dręczą cię podejrzenia, których nikt nie podziela, nie wspominając już o „głosach”, które tylko ty słyszysz. Może od czasu do czasu warto zapytać przyjaciela, któremu dotąd ufałeś: „Słuchaj, czy uważasz, że mam paranoję?”

Agnieszka Sztyler-Turovsky

 http://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,czy-to-paranoja-czy-zdrada-,artykul,1721177.html

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.