– To co ty dzisiaj właściwie robiłaś, że jesteś taka zmęczona? – kiedy słyszysz to pytanie z jego ust, wiesz już, że związałaś się z facetem o wyjątkowo ograniczonej wyobraźni. Takim, który uważa, że obiad i zakupy to dzieło przypadku, a brudne koszule wracają do jego szafy z własnej woli, zażywając uprzednio kąpieli w płynie zmiękczającym o zapachu lawendy, a następnie poddając się magicznemu działaniu niewidzialnej ręki, która je prasuje, składa i odkłada na miejsce. Takim, dla którego dzieci to dziwaczne stworki, których właściwie nie widać, nie słychać i które nie mają żadnych potrzeb. A, właśnie. Ty też masz potrzeby? No nie powiesz mi, że brak ci czasu dla siebie. Przecież nie pracujesz, tylko „siedzisz” z młodymi w domu…
A przy okazji, jesteś:

Rozjemcą (4000 zł/miesięcznie*) i KO-wcem (20 zł/godzina)

Bo kiedy oni wyrywają sobie klocki, nabijają guzy, dzielą na pól karty ukochanej książki, ktoś musi powiedzieć „stop”, ktoś musi wyjaśnić ogólnie przyjęte zasady działania w tandemie. Zaproponować rozejm, znaleźć pomysł na wspólną zabawę, sprzyjającą rozwojowi siostrzano – braterskich uczuć.

Szefem kuchni (4-12 tys. zł/miesiąc) i dietetykiem (nie mniej niż 50 zł/konsultacja)

Dogadzającym wszystkim, jakże różniącym się poczuciem smaku podniebieniom w domu. Wiesz co dobre na bolący brzuszek, co na smuteczki, a co na żołądek wiecznie zmęczonego swoimi obowiązkami trzydziestolatka. I – co najlepsze zajmujesz się również zaopatrzeniem. Masz swoich, sprawdzonych dostawców: panią z warzywami na rynku, pana w mięsnym na rogu, tego, który zawsze wybiera dla ciebie najlepsze kawałki.

Managerem (4000 zł /miesiąc)

Znasz na pamięć plany lekcji, rozkład zajęć dodatkowych, daty i godziny kluczowych spotkań. Planujesz wakacje, rodzinne uroczystości, zakup urodzinowych prezentów, rozwozisz dzieci do przedszkola, na urodziny kolegów, na przedstawienia do teatru lalek. Logistykę masz w małym palcu, pełnisz jednocześnie funkcję szofera.

Pracownikiem administracji (15-30 zł/godzina)

Wszystkim miło, kiedy jest czysto… Więc dlaczego tak trudno sięgnąć po odkurzacz, przetrzeć podłogę w kuchni, odłożyć rzeczy na swoje miejsce. A no tak, ty wiesz najlepiej gdzie jest to miejsce.

Pracownikiem pralni (15-30 zł/godzina)

Bo przecież wiadomo, że ktoś te funkcję w domu pełnić musi. Może nawet zdziwiliby się, gdybyś powiedziała prawdę: nie cierpisz prać ani prasować. To po prostu jedna z czynności, którą trzeba wykonać, żeby mieć w co się ubrać.

Psychoterapeutą (150zł /konsultacja)

Bo kiedy on wróci z pracy, będzie chciał się wygadać. O tym, że jest niedoceniany (ty jesteś w stanie go zrozumieć), że tamten to właściwie nie wiadomo dlaczego ciągle jeszcze pracuje i jeszcze dostał podwyżkę. I o tym, że on tę pracę rzuca w cholerę. A co będzie jak ją rzuci, to się będzie martwił później.

Księgową (3500 zł/miesiąc)

Bo pamiętasz o wszystkich zaległych rachunkach i potrafisz przewidzieć nieprzewidziane wydatki.

Pielęgniarką (nie mniej niż 23 zł/godz)

Kiedy jedno z dzieci jest chore, a ty wstajesz w nocy i podajesz mu lekarstwa, wycierasz nos i tulisz do snu, podczas gdy cały dom śpi.

Magikiem (kilka tysięcy za występ na imprezie zamkniętej)

Bo w jakiś cudownym sposób zmieniasz właściwości czasu. Sprawiasz, że płynie szybciej, kiedy powinien się dłużyć, bo na dworze pada i nie można pobiec na plac zabaw. Ale też potrafisz sprawić, by było go więcej, kiedy masz tylko kilka godzin by przygotować strój na karnawałowy bal w przedszkolu. I jeszcze wtedy, kiedy dokonujesz innych, niemożliwych rzeczy.
Zapewne znajdziesz jeszcze kilka innych ról, które pełnisz w swoim domu podczas codziennego „niecnierobienia”. Widzisz, jakby tak to wszystko policzyć, twoja praca warta jest dużo więcej niż średnia krajowa…
Kochane, nie wierzcie w zapewnienia starszych koleżanek, teściowych i mam, że „one to jakoś na wszystko miały czas”, że „one ze wszystkim zdążyły z uśmiechem na ustach. Nie dajcie sobie wmówić, że ”to tylko kwestia dobrej organizacji”. Nie dajcie się wpędzić w poczucie winy, że to z wami jest coś nie tak, bo daleko wam do perfekcyjnych matek, żon i „pań domu”. Od partnera żądajcie pomocy, współpracy, dzieci od małego uczcie dbania o wspólny dom – to jedyna droga do szczęścia dla wszystkich członków rodziny.
Szybka pobudka, kawa. Jak to dobrze, że wakacje – nie wybiegniesz za chwilę do szkoły, do przedszkola, nie trzeba się tak bardzo spieszyć. A jednak, jakoś tak to wszystko się potoczy, że wieczorem znowu osuniesz się na kanapę z poczuciem przytłaczającego zmęczenia. I sama zadasz sobie w końcu to pytanie: To co ty właściwie dzisiaj zrobiłaś?

http://ohme.pl/lifestyle/przeciez-nie-pracujesz-tylko-siedzisz-w-domu-kim-naprawde-wiec-jestes/

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.