Starasz się za wszelką cenę znaleźć w swoim partnerze to, co podobne do ciebie, ale niekoniecznie, co dobre. Trwasz przy nim mając nieustannie nadzieję, że jego pozytywna strona zwycięży nad słabościami, podłym charakterem, skłonnością do agresji, kłamstwa i manipulowania. Czekasz na coś, co nie nadejdzie samo z siebie. Taka jest natura osób uzależnionych od niezdrowych związków, od toksycznych miłości.

Przychodzi w końcu moment, w którym się zaczynasz rozumieć, że jeśli to ty czegoś nie zmienisz w swoim życiu, przegrasz je, przeżyjesz już do końca zamknięta w tej pułapce, bez szans na szczęście, na emocjonalny rozwój, na odzyskanie poczucia wartości i i godności.
Załóżmy, że zdobywasz się na odwagę i odchodzisz. Ale to dopiero początek twojej drogi. Teraz zaczyna się najtrudniejsze. Początek detoksu. Pierwsze dni są bardzo trudne, ciągle chcesz wrócić, masz przekonanie, że postąpiłaś źle, że skrzywdziłaś ukochanego człowieka, że jesteś potworem. Ciągle jeszcze dajesz się wciągać w jego grę. Płaczesz, wylewasz litry łez, nie jesteś w stanie się skupić, ani wykonać podstawowych czynności. Zupełnie jak alkoholik na odwyku. Odczuwasz niepokój, tak silny, że aż boli. Jak się nie załamać i nie wrócić? To moment, w którym powinnaś zadać sobie następujące pytania:
Czy czujesz się odpowiedzialna za uczucia, myśli, działania, wybory, wolę, potrzeby, dobre samopoczucie i przeznaczenie innych ludzi?
Czy czujesz, że jesteś zmuszona pomagać ludziom w rozwiązywaniu ich problemów, lub próbujesz zawsze dbać o ich uczucia?
Czy łatwiej ci poczuć i wyrazić swój gniew, jeśli widzisz krzywdę wyrządzaną innym niż wtedy, kiedy niesprawiedliwość dotyczy ciebie?
Czy czujesz się najbardziej bezpiecznie i komfortowo, gdy to ty jesteś w związku dawcą?
Czy czujesz się niepewnie i masz poczucie winy, gdy to ty jesteś w związku biorcą?
Czy czujesz się pusta, znudzona i i bezwartościowa, jeśli nie masz nikogo, kim mogłabyś się opiekować, rozwiązywać jego problemy, radzić sobie z jego kryzysami?  
Czy zdarza ci się, że nie możesz przestać mówić, myśleć i martwić się o twojego partnera i jego problemy lub o inne, bliskie osoby?
Czy tracisz zainteresowanie swoim własnym życiem, kiedy jesteś zakochana? Liczy się tylko on i to, co z nim związane?
Czy jesteś skłonna pozostać w związku, w którym jesteś ofiarą nadużyć i przemocy, tolerować swoją sytuację tylko po to, by ktoś cię kochał?
Czy potrafisz zerwać destrukcyjne relacje tylko po to, by zaraz wejść w nowe, równie szkodliwe?
Tylko szczere odpowiedzi pomogą ci w pełni zrozumieć mechanizmy i schematy zachowań, które tobą dotąd kierowały. Kiedy masz już pełną świadomość tego, w jaki sposób i na jakiej pozycji wchodziłaś w nowe relacje (nie tylko miłosne), pora na przepracowanie w sobie 4 ważnych lekcji.

Najistotniejsze rzeczy, jakich musisz się teraz nauczyć:

1. Bez radykalnych zmian w twoim podejściu do siebie samej, twoja sytuacja się nie zmieni

Niby oczywiste, a jednak wciąż trudne do zaakceptowania. Szaleństwem i brakiem rozsądku jest robić w kółko to samo i oczekiwać różnych efektów. Cykl współuzależnienia można przełamać jedynie wtedy, kiedy nawiążemy w końcu kochającą i zdrową relację z… samym sobą. To podstawowa zmiana, której należy dokonać. W przeciwnym razie będziemy nieustannie wchodzić w niezdrowe i uzależniające relacje.

2. Nie możemy kontrolować innych, nie jest to naszym życiowym zadaniem

Przeanalizuj swój stosunek do bliskich osób. Prawdopodobnie przez lata starałaś się mieć nad nimi kontrolę (nawet iluzoryczną), przewidywać ich reakcje i zachowania, bo to pozwalało ci uciec od własnych, negatywnych uczuć.
Wylewałaś partnerowi alkohol, wyciągałaś go z tarapatów, usprawiedliwiałaś w pracy i przed rodziną. Żyłaś jego życiem. Tak mocno skupiłaś się na tym, co było z nim nie tak, że nie zauważałaś tego, co puste i niespełnione w tobie.
Myślisz naiwnie, że ta kontrola dawała ci poczucie stabilizacji. W rzeczywistości było odwrotnie. Rezygnacja z kontrolowania innych daje nam niezbędną przestrzeń do tego, by zająć się sobą i odzyskać równowagę.

3. Miłość i obsesja to dwie różne rzeczy

Dawałaś z siebie w tym związku tak wiele, bo myślałaś, że to jedyna droga do szczęścia. Ale ono nie nadchodziło. Bo zaufanie i zdrowa relacja pojawia się wtedy, kiedy dajemy sobie trochę miejsca na samodzielny oddech, na czas z przyjaciółmi, z samym sobą.
Przez wiele lat zaniedbywałaś własne potrzeby. Teraz pora na terapię i odkrywanie, na nowo, radości z tego, co najprostsze: lektura, pisanie, spacer, rozwój duchowy. Włączanie rytuałów miłości własnej do swojego życia.

4. Życie nie jest nagłym wypadkiem

A ty nie jesteś pogotowiem ratunkowym – w ciągłej gotowości, stresie, z nerwach, co się za chwilę wydarzy w JEGO życiu, co ON znowu zrobi. Trzeba odpuścić wszystko to, na co nie masz wpływu. To jest warunek konieczny do osiągniecia życiowego balansu. Dobre i złe rzeczy przytrafiają się każdemu z nas. Każdy z nas musi sobie z nimi jakoś poradzić. Można wspierać ukochaną osobę, ale nie można za kogoś rozwiązywać jego problemów, nie można nimi żyć. Zaakceptuj swoje życie, ze wszystkim, co ci się przydarza. Celebruj je i pokochaj na nowo.
Niezależnie od tego, na którym etapie związkowego odwyku jesteś, bądź dumna z tego, że podjęłaś taką właśnie decyzję. Życzę ci powodzenia i wierzę, że uda ci się przeprowadzić ten proces do końca. Wtedy odnajdziesz spokój duszy i szczęście. Wtedy będziesz gotowa na dobrą miłość, dobre relacje z innymi.

 http://ohme.pl/zwiazek/w-sidlach-toksycznej-milosci-jak-przerwac-zaklete-kolo-i-wyjsc-z-uzaleznienia-od-drugiej-osoby/

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.