Początki związku są gorące, partner intrygujący, a seksu wiecznie mało. W miarę upływu kolejnych dni, tygodni, miesięcy i lat
– nasze związki ewoluują, zmieniają się i poddane zostają działaniu różnych czynników. Wszystkie wymiany zdań, kłótnie, nierozwiązane problemy i szereg innych sytuacji przyczyniają się do zmian relacji z partnerem. Często prowadzi to do oddalenia się, zaburzeń komunikacji i niechęci do siebie nawzajem. I żeby nie było: dobre i zgodne związki też się zmieniają i z czasem zapominamy o konwenansach, które obowiązywały na początku.
Często widzę pary, które są z sobą wiele lat, a jednak nie łączy ich nic innego jak tylko obrączka na palcu. Poniższe zdjęcie to wspaniała metafora związków gorących i uczuciowych (czerwone papryczki), oraz tych znudzonych i zepsutych monotonią, upływem czasu bez wzajemnego ciepła (zielone). Czerwonych jest mniej… dlaczego?

Związki są jak chilli, im więcej ciepła, tym gorętsze i ostrzejsze;-)
Co zatem robić, aby mieć szóstkę z miłosnej chemii? Jak postępować aby nie stracić tej wyjątkowej romantycznej atmosfery? Jak rozpalić na nowo żar w związku i jak podtrzymać odbudowane relacje? Jeśli odpowiedzieliście sobie choć na jedno pytanie „nie wiem” – jest to post dla Was.
„Dzień dobry Kochanie”
Każdy dzień powinien zacząć się wymianą uczuć. Niewielki komplement „jesteś wspaniały’ czy „jesteś piękna” to wystarczające zapewnienie, że wciąż się sobie nawzajem podobamy.
Jeśli nie mieszkacie razem, dobrym rozwiązaniem jest napisanie porannego sms.
W moim wypadku, częściej zdarza się opcja pisemna, to znaczy krótki liścik lub karteczka na stole w kuchni. Mąż zaczyna pracę dużo wcześniej ode mnie, więc zwykle jeszcze śpię jak wychodzi. Po takiej niewielkiej papierowej czułości mam więcej energii i pewności siebie. Jestem kobietą, a w kobiecej naturze leży szczypta próżności, dlatego tak bardzo uwielbiam słuchać o swojej wspaniałości.
W międzyczasie…
W trakcie dnia, gdy tylko pomyślimy przez chwilę o partnerze, można mu to delikatnie zasygnalizować. Prosty sms „myślę o Tobie” czy „tęsknię” pokazuje, że nam zależy i czujemy miętę nawet na odległość. Nie szczędźmy sobie takich wyznań, w końcu to one oprócz rozkoszy cielesnych budują te bliskie relacje.
Diabeł tkwi w szczegółach
Gdy każdy dzień w tygodniu to samonapędzająca się rutyna, przełamcie ją jakimś drobiazgiem lub spontanicznym wydarzeniem. Bądźcie nieprzewidywalni, intrygujący jak na początku związku. Kupcie bilety do kina, zarezerwujcie miejsca w „Waszym” lokalu, przyrządźcie ulubiony posiłek ukochanego, zabierzcie w dawno nie odwiedzane romantyczne miejsce. Taka niespodzianka to najmilsze co można zrobić w ciągu tygodnia, nie wymaga dużego nakładu czasu i pracy, a wynikają z tego same korzyści. Partner na pewno będzie szczęśliwy i pozytywnie zaskoczony.
Podział obowiązków
Nieważne jest to czy mieszkacie razem czy nie. Są pewne zadania i obowiązki, którymi możecie się dzielić. Oznacza to, że gdy prosisz partnera o pomoc, lub umawiasz się na coś, to musisz się z tego wywiązać i na pewno spełnić oczekiwania tej drugiej osoby.
Kobieto! Nie rób awantury za coś, czego Twój mężczyzna nie zrobił – pod warunkiem, że prosiłaś go o to pierwszy raz. Jeśli prośby powtórzyły się więcej niż 2 razy, masz wolną rękę do zrobienia mu sceny i umoralniania.
Broń Boże nie rób nic za niego! Dla wielu będzie to po prostu wygodne i po krótkiej kalkulacji – bardziej opłacalne. Bo wygodniej spuścić uszy i posłuchać zrzędzenia, niż ruszyć tyłek i zrobić co do niego należy. Jeśli jakiś podział obowiązków istnieje, to obie strony muszą go przestrzegać.
Mężczyzno! Musisz pomagać swojej kobiecie, nie po to masz mięśnie i siłę żeby się podziwiać i wrzucać ‘samojebki’ na fejsa.
Prawda jest taka, że jeśli kochasz, to zrobisz wszystko żeby odciążyć swoją ukochaną. Pamiętaj, że to ona będzie nosić Twoje dzieci, podawać Ci rosołek i pilota gdy będziesz umierał na anginę, i że to ona wspiera Cię w tych trudnych chwilach gdy przegrasz w fife z kumplem lub gdy nudzisz się w piątkowe wieczory. Więc gdy macie umowę kto zmywa, odkurza, wyprowadza psa, gotuje, ściera kurze itp., to każdy musi pilnować swoich zadań. I najlepiej żeby nie trzeba było o tym przypominać. Bez dobrej komunikacji nie będzie żadnych relacji.
Historia
Cokolwiek się wydarzyło, niech zostanie w tyle. Z pewnością wszystkie przeszłe już problemy zostały wyciągnięte w poprzedniej kłótni, nie licytujcie się więc kto zawinił, lub czego nie zrobił. Jeśli nie umiesz czegoś wybaczyć, nie wypominaj tylko odejdź. Każdy zasługuje na wybaczenie, o ile nie skrzywdził nas tak bardzo, że wpłynęło to na nasze całe życie.
Ja uważam, że każdy facet zasługuje na drugą szansę, ale u innej kobiety. I myślę, że jest to dobre podejście. 
Cała reszta problemów – to żadne problemy. Jeśli da się o tym porozmawiać i wspólnie temu zaradzić – jaki jest sens w drążeniu tematu? Przeszłość to historia.
Zwierzaczki i łakocie
Przywilejem par jest używanie pseudonimów i zdrobnień. Takie czułe słówka pokazują otoczeniu, że w jakiś sposób do siebie należymy, ale też nas samych utwierdzają w poczuciu bycia kochanym. Używamy do tego zwierzęcych i cukierkowych zdrobnień takich jak: kotku, misiu, żabko, rybko, cukiereczku, pączusiu.
W naszym domu, gdy pada imię Ania lub Paweł, to wiedz, że coś się dzieje. Mówię, do mojego męża po imieniu tylko gdy coś przeskrobie, a on ostatni raz powiedział do mnie „Aniu” na początku naszego związku. Ale nie myślcie sobie, że jest cały czas różowo. Zdarzają się problemy, niedopowiedzenia, kłócimy się jak wszyscy – haczyk tkwi w umiejętności radzenia sobie z takim stanem. Ale mój „kotek” umie mnie rozśmieszyć nawet w  najgorszej sytuacji, i niewątpliwie to on jest tą spokojną, łagodząca spory połówką.
Ciekawe w czułych słówkach jest to, że człowiek uzależnia się od takich nazw, zaczynamy je traktować jako synonim imienia ukochanego, i prędzej czy później wychodzi nam to automatycznie. A powiedzmy sobie szczerze, każdy facet chce być czasem małym kotkiem dla swojej pani, a każda pani chce być dla swojego kotka fascynującą i bezbronną myszką ;-)
Gra wstępna
Mnóstwo par z dłuższym stażem odpuszcza sobie tę przyjemność. Nie mam pojęcia dlaczego…
Wspólne zabawy i doznania zbliżają nas do siebie. Wiele kobiet potrzebuje więcej czasu aby osiągnąć rozkosz, są też mężczyźni którzy bardziej cenią pieszczoty ‘przed’.  
Żyjemy w pośpiechu, wiecznie brakuje nam czasu, doba jest za krótka i z dnia na dzień szybciej się starzejemy. Ale w tych sprawach nie możemy się spieszyć. Łóżko powinno kojarzyć się z relaksem, odpoczynkiem, regeneracją sił i przyjemnością. Powinno być azylem Waszych ciał i emocji. Poświęćmy więc trochę więcej czasu na miłość, kochajmy się w naszym własnym rytmie, a nie tym ustalonym przez kalendarz.
Łóżko
Skoro jesteśmy już w tych klimatach, nie może zabraknąć tematu gier i zabaw pościelowych. Jak urozmaicić nasze wspólne łoże?
Przede wszystkim Wy, odpowiednio przygotowani i oprawieni. Wiadomo, że najlepszym strojem jest jego brak, ale czasem przydałoby się trochę urozmaicenia. Nowa koszulka, bielizna, przebranie zawsze doda trochę pikanterii.
Dobrym sposobem na podkręcenie atmosfery jest striptiz. Nie musi być wyszukany, wystarczy powoli zsuwać z siebie ubranie i odpowiednio się poruszać. Odpowiednio to znaczy erotycznie i z nutką wyuzdania.
Szybszym sposobem na podniecenie partnera jest masaż erotyczny. Wystarczy zapachowy olejek do ciała (rewelacyjny jest czekoladowy -  a jak wiadomo – czekolada to podobno jeden z najintensywniejszych afrodyzjaków) i Twoje ciepłe, zwilżone dłonie. W internecie znajdziecie wiele poradników jak zrobić taki masaż, ja jestem jednak zwolennikiem wprowadzania własnych innowacji i eksperymentów. I wam również to polecam, w końcu sami wiece jaki dotyk i gdzie sprawia partnerowi najwięcej przyjemności ;-)

Pytanie egzaminujące: Jak rozpalić żar w związku? I jak go utrzymać? ;)

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.