Bez niej nie ma udanego związku, przyjaźni czy relacji matka – dziecko. Kosztuje sporo, bo wymaga, abyś otworzyła się przed drugim człowiekiem i dopuściła możliwość bycia zranioną, jednak nie ma lepszej recepty na dobrą relację. W dzisiejszych czasach o prawdziwej intymności może mówić coraz mniej z nas. Zobacz, dlaczego warto jednak przełamać strach zainwestować w bliskość.

Poznawanie drugiego człowieka, stopniowe zmniejszanie dystansu, przechodzenie ze statusu obcych sobie ludzi do partnerów, przyjaciół to chyba najciekawszy etap tworzenia związku. Ekscytujący, bo możesz godzinami rozmawiać i odkrywać podobieństwa. Przerażający, bo oznacza, że człowiek, który do niedawna był nieznajomym, zaczyna wiedzieć o tobie coraz więcej. I niezbędny, jeśli chcesz, aby związek przetrwał. W samym środku tego procesu jest intymność, którą często mylimy z seksem. – On pomaga budować intymność w relacji romantycznej, ale przecież w przyjaźni również mamy do czynienia z tą niezwykłą bliskością drugiej osoby – tłumaczy psycholog Katarzyna Kucewicz. – Nie mówimy więc tylko o fizycznej bliskości, ale o wspólnych sprawach, zaufaniu, które sprawia, że przyjaciółki pożyczają sobie ubrania i zwierzają z najbardziej osobistych problemów – dodaje.

Wchodzenie na wyższe obroty

O ile namiętność wybucha nagle, intymność wymaga czasu, choć gdy zaczynasz spotykać się z nową osobą, chcesz o niej wiedzieć wszystko, natychmiast. Ale to niemożliwe.

– Intymności nie da się stworzyć na pierwszej randce. To proces, czasem długotrwały. Jego długość zależy od tego, jakie masz relacje i doświadczenia z ludźmi, czy masz do nich zaufanie, czy raczej postrzegasz świat jako wrogi i zagrażający. Wówczas zdecydowanie trudniej będzie pokazać swoje karty – tłumaczy psycholog i radzi, aby nie przyspieszać tego procesu. Tak jak nie da się stworzyć prawdziwej przyjaźni w jeden wieczór, tak i dobry związek potrzebuje czasu. I chęci. A jak podkreśla Katarzyna Kucewicz, wiele z nas w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że się bliskości boi.
– Wymyślamy powody, dla których nie chcemy zgłębiać relacji: "chcę się wyszaleć", "nie jestem gotowa", "chcę jeszcze kogoś poznać". Aplikacje, takie jak Tinder, uczą, że zamiast skomplikowanego budowania bliskości, można co rusz doświadczać euforii z nowymi osobami. Bo warto przyznać szczerze – budowanie intymności to trudne zadanie, to przełamywanie lęków i odwaga – do bycia sobą, do wystawienia siebie na krytykę, na ocenę, czasem na odrzucenie. Człowiek, który się nie otwiera, jest bezpieczny – nikt go nie odrzuci. A jeśli się otwierasz, sporo ryzykujesz – analizuje psycholog, ale jednocześnie przekonuje, że warto to ryzyko podjąć, bo tylko wówczas masz szansę na dojrzały związek.
– Życie w masce, dopuszczanie do siebie ludzi tylko do pewnego momentu, powoduje uczucie pustki. Wiele kobiet i mężczyzn przychodzi do mojego gabinetu, bo nie wiedzą, jak tę pustkę zapełnić – zdradza.

Intymność w sieci

Aplikacje randkowe, speed dating, przygody na jedną noc. Najpopularniejsze sposoby poszukiwania miłości pozornie nie sprzyjają budowaniu głębokich relacji. Ale czy faktycznie sieć to nie miejsce na intymność? Przecież dla wielu introwertyków czy samotnych matek, które czasu dla siebie mają jak na lekarstwo, to czasem jedyny sposób, by poznać kogoś nowego.
– Internet jest supermiejscem do zawierania znajomości. Wiele osób doświadcza intymności wirtualnej, bo czasem łatwiej jest coś napisać, niż powiedzieć w twarz – analizuje psycholog, ale jednocześnie radzi, aby nie przeciągać czasu poświęconego na tworzenie relacji "w wirtualu". Choćby dlatego, że wyobrażenia i oczekiwania wobec osoby po drugiej stronie ekranu prędzej czy później staną się nierealistyczne. Świat rzeczywisty wygląda nieco inaczej, możliwości autoprezentacji są ograniczone, a co za tym idzie – nie możemy tak skutecznie, jak w sieci, filtrować informacji na swój temat.
A w budowaniu relacji chodzi o to, aby dać się poznać z każdej strony, nie tylko z tej najlepszej.

Przez łóżko

Nie da się ukryć, seks zwiększa intymność, choć nie jest jej jedynym budulcem. W pierwszych miesiącach randkowania niewątpliwie pomaga zmniejszyć dystans. Omri Gillath z Uniwersytetu Kansas przeprowadził szereg badań, które jednoznacznie pokazują, że seks "otwiera" na intymność. I nie jest to magia, a chemia – oksytocyna i inne hormony wydzielane podczas seksu i orgazmu sprawiają, że pragniemy bliskości, mniej się kontrolujemy, a przez to jesteśmy bardziej autentyczni.
Problem zaczyna się wtedy, gdy seksem próbujemy intymność zastąpić. Właśnie dlatego większość przygód na jedną noc na tej jednej nocy się kończy, bo to za mało czasu, aby przejść z "ja i ty" do my. A to najkrótsza definicja intymności.

Nieraz na zawsze

Załóżmy, że pokonałaś najtrudniejsze wczesne etapy. Przegadane noce sprawiły, że o swoim ukochanym wiesz wszystko: od tego, dlaczego nie lubi surowych pomidorów, po najważniejsze wspomnienie związane z nieżyjącym dziadkiem. Żyjecie razem już jakiś czas i pewnego dnia dociera do ciebie, że "my" zaczyna się znowu rozpadać na "ja i ty". To zupełnie normalne. Twój mózg nie wytrzymałby długo na najwyższych obrotach, na które wchodzi w początkowej fazie związku. Ta euforia musi kiedyś minąć, a emocje stabilizują się. – Nie oznacza to, że nad relacją nie trzeba już pracować, a raz osiągnięta bliskość nie wymaga umacniania – przestrzega Katarzyna Kucewicz.
Nie trzeba jednak wpadać w panikę i na gwałt naprawiać wszystkich błędów, jakie popełniłaś. – Wystarczy poświęcić sobie więcej uwagi. Warto spróbować znowu chodzić na randki, znowu wyglądać dla siebie pięknie. Odpuścić sobie dziurawe dresy czy ciepłą piżamkę i zamienić je na seksowną bieliznę. Dawać sobie prezenty albo wysyłać erotyczne SMS-y – tak jak to było w czasach randkowania. Takie rzeczy smakują wybornie, kiedy się do nich wraca – przekonuje psycholog, ale podkreśla, że luz i poczucie humoru są kluczowe.
– Jeśli będzie wtopa z takim sms, trudno, nie warto się zniechęcać. Jak nam się przestaje chcieć i egoistycznie patrzymy tylko na siebie, zamiast na drugą połówkę, to nic z tego nie wyjdzie – dodaje psycholog i przekonuje, że gdy zaczyna się kryzys, nie trzeba biec do gabinetu terapeuty. Trzeba natomiast znaleźć czas i znowu zdobyć się na odwagę, by szczerze porozmawiać i powiedzieć, za czym tęsknisz, czego ci brakuje.
– Terapia terapią, ale jestem przekonana, że większość psychologów miałaby dużo mniej pracy, gdyby ludzie ze sobą rozmawiali – podsumowuje ekspertka.

Równowaga to podstawa

Intymność funkcjonuje najlepiej, gdy jest zachowany balans. Na początku związku łatwo go naruszyć. Ty chcesz jak najszybciej powiedzieć i dowiedzieć się jak najwięcej, ale dla partnera może to być przytłaczające. Zwłaszcza jeśli do tej pory trzymał emocje na wodzy lub został nauczony, że facet musi być twardy i do życia podchodzić zadaniowo. Aby przywrócić równowagę, nie staraj się go otworzyć za wszelką cenę. Jak to zrobić?

Otwórz się na innych
Jesteście razem od kilku miesięcy i właśnie zorientowałaś się, że większość twoich przyjaciół poszła w odstawkę? Spróbuj jak najszybciej to zmienić. Prawdziwe przyjaźnie mają to do siebie, że można dość łatwo je reanimować. Umów się z koleżanką na kawę, zaproponuj kumplowi, który został tatą, spotkanie na placu zabaw. Postaraj się odbudować przyjacielską intymność, bo prędzej czy później uświadomisz sobie, że o niektórych rzeczach łatwiej jest pogadać z przyjacielem niż z partnerem. I nie ma w tym nic złego.

Odwróć wzrok
Przywykłaś, że podczas szczerych rozmów trzeba patrzeć sobie w oczy.
To dobra zasada, choć na początku związku, zwłaszcza z introwertykiem, takie spojrzenie może być przytłaczające. Wykorzystaj sytuacje, gdy zamiast na siebie patrzycie na to samo: jazda samochodem, oglądanie filmu, wyprawa do galerii. To dobry moment, by powiedzieć sobie wiele ważnych rzeczy.

Zostań solistką
Masz wrażenie, że partner jest obok ciebie non stop i zaczynasz się dusić? Pamiętaj, że równowaga w związku oznacza również czas, jaki poświęcasz tylko sobie. Nie musicie robić wszystkiego razem. Jeśli on nie jest fanem biegania, zamiast kupować mu nowe gadżety i zachęcać do pokonywania kilometrów, włóż buty, wyjdź na godzinę z domu i ciesz się czasem dla siebie. Odrobina dystansu wbrew pozorom umacnia bliskość.


Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.