Gepetto wiedział, że Pinokio kłamie po rozmiarze jego nosa. Polki po "wypełniaczach za pół darmo" mają usta glonojada, opadające powieki i wyprasowane czoło... Natury się nie oszuka? A może niektórzy potrafią? O nieudanych zabiegach medycyny estetycznej i planie awaryjnym rozmawiamy z dr med. Joanną Kuschill-Dziurdą.

Gabinety medycyny estetycznej rosną jak grzyby po deszczu, jak nie trafić w złe ręce?

Po pierwsze - upewnijmy się czy osoba, która nam będzie wykonywać zabieg jest lekarzem. Po drugie - wybierając lekarza zwróćmy uwagę na jego doświadczenia. To nie może być osoba, która ukończyła kurs medycyny estetycznej, a my jesteśmy jej pierwszym pacjentem i królikiem doświadczalnym. Warto znaleźć specjalistę, który ma za sobą setki wykonanych zabiegów i setki zadowolonych pacjentów. Lekarza - cieszącego się masą pozytywnych opinii w Internecie lub poleconego przez bliską osobę. Po drugie sprawdźmy miejsce, do którego umówiliśmy się na konsultację. To musi być gabinet lekarski, a nie salon kosmetyczny czy domowa kanapa czyli popularne "botox party". Toksyna botulinowa jest lekiem, a kwas hialuronowy wyrobem medycznym i w żadnym wypadku nie powinny być podawane przez kosmetyczki i kosmetologów. Podczas pierwszej wizyty zwróćmy uwagę na to czy zostanie zebrany wywiad lekarski, a na jego podstawie stworzona dokumentacja medyczna. Konsultacja, trwająca krócej niż pięć minut z reguły źle wróży. Nie jesteśmy klientem, przychodzącym po zastrzyk, ale pacjentem, którego z lekarzem powinna połączyć nić porozumienia.

Cena nie jest wyznacznikiem?

Za niską cenę możemy zapłacić zdrowiem i pogorszeniem wyglądu. To pierwszy alarmujący sygnał. Oryginalne preparaty kosztują, a w cenę zabiegu wliczone jest także wynagrodzenie lekarza i koszt usługi. Te same zabiegi kosmetyczne w różnych gabinetach mogą być wykonywane urządzeniami z różnych półek cenowych, posiadających różne funkcje i parametry. Nie możemy liczyć, że jeśli ktoś oferuje nam wypełniacz za 200 złotych, to będzie to prawdziwy botoks lub kwas hialuronowy. To jest prawie niemożliwe i na pewno "iniekcji gratis" nie wykonana nikt wykwalifikowany. Dlatego nie ryzykujmy - wybierajmy miejsce pewne i sprawdzone o najwyższych standardach jakości i bezpieczeństwa.

Najczęstszym błędem są...

Usta - źle zrobione możemy zobaczyć na każdym kroku. Duże, asymetryczne, nazywane potocznie glonojadami lub pontonami. Takie usta nie są dziełem natury. A tym bardziej nie wyszły spod ręki dobrego lekarza, który nie tylko ma doświadczenie, ale stale się dokształca - wyjeżdża na konferencje, kongresy i szkolenia. Nie zapominajmy, że medycyna estetyczna to stosunkowo młoda gałąź medycyny, która cały czas się rozwija. W peelingach pojawiają się nowe, skuteczne substancje, toksynę botulinową stosujemy w licznych medycznych wskazaniach, a stosowany w różnych okolicach twarzy kwas hialuronowy ma stężenie i wielkość cząsteczek dobrane do lokalizacji i oczekiwanego efektu.

Uczestnictwo w międzynarodowych wydarzeniach pozwala nie tylko na wymianę doświadczeń, ale poznanie nowości rynku i aktualnych standardów postępowania.

W takim razie jak powinny wyglądać ładne usta?

Ładne usta mają określony standard wyglądu. Górna warga powinna być mniej więcej o 1/3 mniejsza od dolnej. W przeciwnym wypadku proporcje twarzy zostają zaburzone. Niestety, usta wielu Polek przeczą standardom. Dlatego decydując się na jakikolwiek zabieg warto zwrócić uwagę na poczucie estetyki samego lekarza. Pierwsze wrażenie może nam dużo powiedzieć.

Niektórzy lekarze ulegają upartym pacjentom, czy w tej sytuacji powinni odmówić wykonania zabiegu?

W pierwszej kolejności lekarz powinien przekonać pacjenta do własnej wizji i zmiany zdania. A w ostateczności, jeśli siła perswazji już nic nie daje - odmówić. Jeszcze niedawno bardzo modne było wypełnianie bruzd nosowo-wargowych. Do tego stopnia, że niektóre kobiety przychodziły ze zgrubieniami na twarzy w obrębie bruzd i jednocześnie zapadniętymi policzkami. Tak naprawdę pierwszą rzeczą, którą powinien zrobić lekarz w celu zniwelowania bruzd nosowo-wargowych jest właśnie wypełnienie policzków. Brakowało czasem holistycznego spojrzenia na pacjenta i doradzenia pacjentowi właściwej drogi do uzyskania dawnego wyglądu. To bardzo ważne przy konsultacji – lekarz powinien spojrzeć na nas całościowo, sprawdzić jakość skóry i zaproponować plan zabiegowy.

Czy w celu pozbycia się "pontonów" musimy czekać pół roku?

Zaletą czasowych wypełniaczy jest to, że są bezpieczne, podlegają degradacji i po upływie 9-12 miesięcy ulegają rozpuszczeniu. Ale to nie znaczy, że musimy czekać. Kwas hialuronowy możemy rozpuścić za pomocą enzymu hialuronidazy, oczywiście wykluczając ewentualne przeciwwskazania u pacjenta, tj. uczulenie na jad osy lub pszczoły. Efekt usunięcia wypełniacza uzyskuje się do kilku tygodni, a usta zazwyczaj wracają do stanu sprzed zabiegu.

Czy musimy działać od razu?

Niekoniecznie, możemy to zrobić w każdym momencie. O ile mamy pewność, że podano nam prawidłowy kwas hialuronowy...

A co z wypełniaczami trwałymi, dostępnymi na rynku?

Absolutnie, odradzam. Do powiększenia czy modelowania kształtu ust nadaje się tylko kwas hialuronowy i ewentualnie tkanka tłuszczowa. Trwałe wypełniacze nie są bezpieczne i grożą powikłaniami. Przykłady znajdziemy w internecie, który pęka w szwach od zdjęć kobiet z wygiętymi ustami czy dziwnym grymasem. To często efekt permanentnych wypełniaczy, których nie można usunąć inną metodą niż chirurgicznie. Wiele kobiet ze względu na ryzyko oszpecenia zwyczajnie nie decyduje się na operację. Nigdy nie mamy pewności gdzie preparat się przesunie i jak zareaguje na niego nasz organizmu. Możemy mieć dużą deformację ust, a nawet całej twarzy.

Czy "twarze - maski" po botoksie – zdarzają się często?

To kwestia dobrania za dużej dawki preparatu dla pacjenta. Jeśli jednak zabieg wykonujemy w renomowanym gabinecie, mamy większa gwarancję prawidłowo przeprowadzonej procedury. Przed wyznaczeniem punktów iniekcji toksyny botulinowej należy zbadać pacjenta, wziąć pod uwagę siłę mięśni i ewentualną asymetrię. Ja przy pierwszym zabiegu zazwyczaj wolę podać mniejszą dawkę i zaryzykować, że po dwóch tygodniach, kiedy pacjent wróci na kontrolę ewentualnie dodam mu trochę preparatu. W ten sposób możemy wyeliminować potencjalne powikłania, takie jak obrzęk powiek czy obniżenie brwi, które z czasem są oczywiście też odwracalne ale nie po to wykonujemy przecież zabieg, aby później czekać, żeby efekt jak najszybciej ustąpił.

A ile czasu minie, zanim brwi wrócą na dawne miejsce?

Mniej więcej po miesiącu takie objawy powinny ustąpić. Mimo, wszystko to duży dyskomfort dla pacjentki. Tego typu błędów można zazwyczaj uniknąć, prowadząc dobrą dokumentację lekarską. Zwłaszcza, gdy pacjent przychodzi po raz pierwszy, należy dokładnie zanotować, w którym miejscu podano preparat i w jakiej ilości. Dzięki temu na kolejnej wizycie jesteśmy w stanie odtworzyć zabieg, a kolejny przeprowadzić analogicznie, mając pewność, że będzie dobrze. Jeśli jednak lekarz nie prowadzi dokumentacji, to za każdym razem eksperymentuje.

Coraz więcej kobiet wygląda podobnie: blond włosy, wielkie usta i podkreślone kości policzkowe. Czy grozi nam "efekt klonów"?

Niektórzy lekarze u wszystkich osób stosują uniwersalny schemat podawania wypełniaczy. Niestety, to co wygląda dobrze u jednego pacjenta, u drugiego może już się nie sprawdzić. Każdy z nas ma inne warunki anatomiczne, dlatego nie należy zmieniać rysów twarzy, ale ewentualnie korygować proporcje i utrzymywać nasze naturalne piękno.

Czy z wypełnieniem policzków można przesadzić?

Zazwyczaj mamy w policzkach duże zaniki objętości i ryzyko jest niewielkie. W procesie starzenia tracimy tkankę tłuszczową i spada ilość kwasu hialuronowego, a nasze fibroblasty słabiej funkcjonują i wytwarzają coraz mniej włókien kolagenowych. Zapadnięta skóra poniżej kości policzkowych daje efekt smutnej i starzejącej się twarzy. Podając jedną lub dwie strzykawki kwasu hialuronowego możemy zatrzymać i odwrócić ten proces, ale przekroczenie bezpiecznej ilości może skończyć się nieprawidłowym rozmieszczeniem i nadmiernym obrzękiem. Jednakże, to ile potrzeba podać u danego pacjenta kwasu hialuronowego bądź własnej tkanki tłuszczowej zależy od ubytków objętości występujących u pacjenta.

Ale z czasem wypełniacz się wyrówna?

Różnie to bywa, czasami wystarczy masaż, ale czasami w celu skorygowania zbyt mocnych wypełnień konieczne jest podanie hialuronidazy. Dlatego nie należy przesadzać z ilością kwasu hialuronowego. W medycynie estetycznej mniej znaczy więcej - potrzebne jest wyczucie. Dobrze wykonany zabieg nie powinien być zauważalny dla otoczenia. Nie po to odwiedzamy lekarza medycyny estetycznej, żeby usłyszeć: "Robiłaś botoks?", ale chcemy usłyszeć "jak dobrze wyglądasz – wróciłaś z wakacji?". Metoda małych kroków gwarantuje nam efekt poprawy bez ryzyka obrzęku twarzy i dolegliwości bólowych.

Co jeszcze może pójść nie tak?

Fotoepilacja przy użyciu światła IPL, którą odradzam z dwóch powodów. Po pierwsze jej efektem jest tylko czasowe zahamowanie wzrostu włosa, a nie usunięcie na stałe. O wiele bardziej skuteczny jest w tym wypadku laser diodowy lub aleksandrytowy. Po drugie w niektórych gabinetach stosowane są lasery i światła sprowadzane z Chin, które nie odpowiadają załączonej do nich specyfikacji lub takowej nie posiadają. Możliwe powikłania to poważne oparzenia, które mogą pozostawić blizny. Dlatego, jeśli decydujemy się na zabieg z użyciem światła lub laserów, warto sprawdzić jakość sprzętu, którym dysponuje dany gabinet. Zawsze możemy zapytać o to lekarza lub poszukać informacji na stronie internetowej kliniki czy producenta. Nowoczesne i sprawdzone technologie są podstawą bezpieczeństwa pacjentów i personelu medycznego.

Ostatnio dużo mówi się o dysmorfofobii – czy panią odwiedzają piękne kobiety niezadowolone z własnego wyglądu?

Miałam kilka takich pacjentek. To trudne przypadki – mówienie im, że wyglądają rewelacyjnie i nic nie trzeba już poprawiać, zupełnie nie działa. Bardzo często skupiają się na niezauważalnych szczegółach i nie są zdolne do postrzegania twarzy w szerszym i ogólnym kontekście. W tej sytuacji wyjściem jest skorzystanie z pomocy psychologa lub psychiatry, a nie lekarza medycyny estetycznej czy chirurga plastyka. Osobiście zazwyczaj proponuję takim kobietom jedynie zabiegi pielęgnacyjne, takie jak nawilżające czy odżywcze maski. Jakakolwiek ingerencja nie ma sensu.
Mężczyźni gonią Polki w obsesji wyglądu?
Mężczyźni stanowią około 10 proc. spośród wszystkich moich pacjentów. Niewątpliwie z roku na rok coraz odważniej podchodzą do zabiegów i mają świadomość, że zwykły krem to za mało. Wizyty u lekarza medycyny estetycznej stają się tak oczywiste jak odwiedzanie stomatologa.
A czy poprawiają usta?
Nie, usta są rzadkością. Zdecydowanie bardziej popularne jest wypełnianie policzków czy usuwanie zmarszczek na czole.

 Autor Zuzanna Opolska


Dr n. med. Joanna Kuschill-Dziurda, specjalista alergolog, internista, lekarz medycyny estetycznej, dyrektor medyczny MEDESTETIS. Lekarz Roku 2013. Absolwentka Collegium Medicum Uniwesytetu Jagiellońskiego. Jest autorką publikacji i doniesień naukowych oraz członkiem towarzystw naukowych m.in. Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, World Society Interdisciplinary AntiAging Medicine (WOSIAM), European Society for Cosmetic and Aesthetic Dermatology (ESCAD) I Polskiego Towarzystwa Alergologicznego. Występuje jako ekspert w programie "Porozmawiajmy o Zdrowiu" i "Pytanie na Śniadanie" w TVP 2. Jej pasją poza pracą, jest sport. Pływa i biega wyczynowo, jest multimedalistką Igrzysk Lekarskich 2016, uprawia fitness oraz jazdę na nartach. Zdrowa dieta i aktywność fizyczna są według niej kluczem do szczęścia! Indywidualne i holistyczne podejście do każdego pacjenta, zdrowy styl życia oraz naturalny sposób bycia pani doktor, stanowią dla wielu motywację i inspirację
 
 

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.