Na temat detoksu rozmawiamy z profesor Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska, kierownikiem Zakładu Opieki Farmaceutycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, szefowa Rady Promocji Zdrowego Zywienia Człowieka. 

Kiedy prosiłam panią o rozmowę na temat oczyszczania organizmu, od razu pani zastrzegła, że jest negatywnie nastawiona do tego tematu. Dlaczego? 

Powtarzam pacjentom, że organizm człowieka oczyszcza się w sposób naturalny, co wynika z fizjologii – przez nerki, przewód pokarmowy, skórę, nos, gardło, jamę ustną. Jeśli człowiek odżywia się prawidłowo i jest odpowiednio nawodniony, czyli wypija od 1,5 do 2 l płynów dziennie, to organizm daję sobię radę z usunięciem składników, które powstają w wyniku procesów metabolicznych. I mówienie o dietach oczyszczajacych, a już, nie daj Boże, o oczyszczaniach typu lewatywy, chelatacje, picie różnych preparatów, to kompletne nieporozumienie.

To znaczy, że organizm nie potrzebuje wsparcia w oczyszczaniu? 
 
Żadne wsparcie, jakie mają dawać tzw. kuracje oczyszczajace, nie jest potrzebne. Możemy wspomóc organizm odpowiednim trybem życia. Dobrze przemyślana dieta zgodna z zapotrzebowaniem organizmu na składniki odżywcze, potrzebne do prawidłowego metabolizmu, sprawi, że fizjologiczne drogi oczyszczania będą prawidłowo funkcjonować. Uleganie modzie na oczyszczanie może tylko zaszkodzić. Sam termin "oczyszczanie" oznacza, że chcemy doprowadzić coś do stanu wyjściowego. A przecież kuracje oczyszczające prowadzą do pozbawienia organizmu elementów niezbędnych do jego prawidłowego funkcjonowania. Więc już na poziomie terminologii zachodzi tu nieporozumienie. Jeśli ktoś się niewłaściwie odżywia i w konsekwencji ma kłopoty z zaparciami, to sięga po środki, by opróżnic jelito z zalegających mas kałowych, a nie po to, by cokolwiek oczyścic, jak to się czesto słyszy! Wmawia się ludziom, że takie czy inne sposoby oczyszczania organizmu przynoszą korzyści. Jeśli nawet, to tylko na krótką metę, z poniedziałku na wtorek, a co się będzie działo w piątek? Trafiają do mnie pacjentki, które miały robione codziennie przez tydzien oczyszczające lewatywy, swego czasu popularne. Być moze po zabiegach przez dzień czy dwa te osoby czuły się lżej, ale utrzymującym się dłużej efektem tej kuracji było zniszczenie dobroczynnej flory bakteryjnej w jelicie. Jej odbudowywanie zajęło nam cały rok.

Ale czy zastosowanie lekkostrawnej monodiety, np. kaszowo-ryżowej czy owocowo-warzywnej, przez dwa tygodnie może nam zaszkodzić? Sporo się mówi o ich właściwościach zdrowotnych, o tym, że pobudzają procesy odnowy komórkowej i odmładzają… 

Powiedzieć można wszystko, ale trzeba mieć dowody na poparcie wygłaszanych też. Nie znam żadnych badań – a odwołuje się do Evidence Based Medicine, do medycyny opartej na wiedzy – które by dowodziły, że wskutek zastosowania jakiejś monodiety zwiększa się liczba odnawianych komórek. Obumieranie starych komórek i tworzenie się w ich miejsce nowych to jest zjawisko fizjologiczne, które zachodzi w organizmie przez całe życie. Nie słyszałam o badaniach, które by dowodziły, że metody zalecane jako tzw. oczyszczanie organizmu przynoszą jakieś korzyści, wręcz przeciwnie.

Do czego może prowadzić stosowanie kuracji oczyszczajacych? 

Diety, które polecam pacjentom, są oparte na prostej i niezmiennej zasadzie: zachowania odpowiedniego procentowego stosunku białka, tłuszczów i weglowodanów w dziennym menu. Białko powinno stanowic 13-15 proc. ogólnej dziennej racji pokarmowej (50 proc. – z białka zwierzęcego); tłuszcze mają zapewniać nie więcej niż 30 proc., (2/3 – z tłuszczów roślinnych); a weglowodany powinny stanowić nie mniej niż 55 proc. dziennej racji pokarmowej, przy czym tylko 10 proc. może pochodzić z cukrów prostych. Proporcje poszczególnych grup składników są takie same, choć produkty mogą być różne. Warto sobie uświadomić, że aż ok. 60 różnych składników odżywczych musi się znaleźć w pożywieniu. Jeśli organizm, który jest wielką fabryką chemiczna, je otrzyma, pozostałe niezbędne substancje wytworzy sam. Musi jednak dostać ten wsad. Jeśli my w to ingerujemy, poprzez stosowanie monodiet, musi dochodzić do niedoborów. Kto to potem odbuduje? Organizm pracuje nieprzerwanie i musi mieć do tego warunki. Dlatego od lat wystepuję przeciwko eksperymentom żywieniowym, które mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Jak się czyta niektóre publikacje w internecie, włos się jeży. Oczywiście ktoś ma prawo nie lubić mleka, ale to nie powód, by odmawiać mu wartości odżywczych. Niektórzy wmawiają ludziom, że można się żywić promieniami słonecznymi…

Pani stawia dwutygodniowe diety oczyszczające na równi z propozycją odżywiania się promieniami słonecznymi? 

Proszę zrozumieć, że dwa tygodnie stosowania monodiety może powodować zmiany metaboliczne, bo jest to dla organizmu coś zupełnie nowego. Jeszcze bardziej niebezpieczne są tzw. głodówki oczyszczające. Nie można ich traktować jak fizjologicznej metody na podtrzymanie życia, bo głód prowadzi przecież do odwrotnego skutku. Dlatego mówienie, że głodówka jest korzystna dla organizmu, to kompletny absurd. Organizm broni się przed tym, że nie ma dowozu energii, której potrzebuje codziennie, podobnie jak określonych składników odżywczych. Jeśli tego nie otrzymuje, uruchamia mechanizm obronny: zamienia białko na cukier, a jeżeli pobiera białko, to powstaje ubytek, który potem trzeba odbudować. U osób stosujących głodówkę wzrasta poziom agresji, bo organizm wydziela neurohormony mające zastąpić niedostatek pożywienia. Co się dzieje wtedy w komórkach, tego dokładnie nie wiemy, a warto pamiętać, że nie znamy przyczyn wielu chorób, w tym nowotworowych. Dlatego lepiej nie eksperymentować. Jeśli ktoś stosuje głodówkę jedno- albo kilkudniową, naraża się na poważne niedobory i zaburzenia.

Wiosną, po kalorycznej zimowej diecie, chcemy poczuć się lżej. Jak możemy to zrobić w sposób bezpieczny dla organizmu? 

Zacznijmy się więcej ruszać! Nasza dieta wiosną też w naturalny sposób się zmienia, ponieważ pojawiają się nowalijki. Korzystajmy z tego i wprowadźmy więcej warzyw. Zimowy stół w Polsce jest trochę monotonny, bo nie w pełni doceniamy możliwości, które stwarza nam handel: właściwie cały rok są warzywa i owoce, warto też sięgać po mrożonki.

A co pani sądzi o kuracjach, które nie mają zastępować racjonalnej diety, ale są stosowane równolegle z nią, np. o kuracji cytrynowej? 

Badania naukowe nie potwierdzają skuteczności kuracji cytrynowej ani żadnej innej. Nie ma produktów o cudownym działaniu, które by stanowiły drogę na skróty. Sposób na uzyskanie właściwej masy ciała jest jeden i wymaga zmiany złych nawyków żywieniowych, co jest trudne, a w dodatku na efekty trzeba poczekać. Ale innej bezpiecznej drogi nie ma. Kiedy ktoś mi mówi, że między świetami a sylwestrem schudł o połowę, opowiada głupoty, bo organizm ma określone możliwosci fizjologiczne, których nie da się przeskoczyć. Jest precyzyjnie ustalone, ile i czego powinnismy jeść, by funkcjonował bez wysiłku. Jeśli decydujemy się na odstępstwa w jedną czy w drugą stronę (jemy za dużo lub za mało określonych grup produktów), dochodzi do nadmiernego obciążenia organizmu. A ludzki organizm można porównać do maszyny, która szybciej się wyczerpuje, jeśli pracuje na zwiększonych obrotach. Więc zanim zdecydujemy się ulegać jakimś modom, które zerują na naszej naiwności, dobrze się zastanówmy.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.