Ruta zwyczajna - łagodzi zaczerwienienia, opuchnięcia i przeciwdziała teleangiektazji

Ta roślina jest zwyczajna tylko z nazwy, bo jej działanie z pewnością jest niezwykłe – dobroczynne lecz bywa także kontrowersyjne. Niewinne z pozoru żółte kwiatki osadzone na długiej łodyżce z kształtnymi listkami od wieków były źródłem inspiracji. To magiczne ziele miało odpędzać złe moce oraz innych nieproszonych gości – owady, żaby, łasice, koty oraz pasożyty z ludzkiego organizmu.
Jego silny (i dyskusyjny…) zapach miał jednak zapewnić powodzenie w pożyciu małżeńskim, działając jako silny afrodyzjak zwłaszcza na kobiece libido oraz „uśmierzać histeryczny ból głowy”. W źródłach ruta figuruje też jako zioło o potencjalnie trującym działaniu, o którego stosowaniu powinien wypowiedzieć się lekarz, dlatego należy podchodzić do niej z ostrożnością. Wskazuje się też na jej działanie poronne, dlatego nie powinny stosować jej kobiety w ciąży.
Dziś „rutka” to przede wszystkim urocza ozdoba ogrodów, aromatyczny dodatek z nutą goryczki dodawany m.in. do mięs, serów oraz marynat i cenny składnik kosmetyków. Jakie korzyści pielęgnacyjne może nam ofiarować? Przede wszystkim jest ważnym składnikiem kosmetyków uspakajających rozognioną cerę skłonną do rumieńców przy nadreaktywnych naczynkach. Ruta łagodzi zaczerwienienia, opuchnięcia przeciwdziała teleangiektazji, działając wzmacniająco na naczynia włosowate dzięki obecności rutyny – glikozydu o silnych właściwościach antyoksydacyjnych, który m.in. przedłuża działanie witaminy C. To wszystko sprawia, że wolne rodniki zostają szybko zneutralizowane, a nasze naczynia krwionośne są mniej narażone na uszkodzenia.
W rucie odnajdziemy także garbniki, które wykazują działanie przeciwzapalne i antybakteryjne – w związku z czym bywają pomocne w profilaktyce zmian skórnych np. w przebiegu trądziku i pomagają także w szybszym gojeniu się ran. Ale uwaga! Ruta działa też fotouczulająco, dlatego przy jej stosowaniu lepiej unikać słonecznych kąpieli, bo zamiast zdrowej skóry mogą pojawić się na niej bolesne pęcherze.

Rokitnik - zawiera mnóstwo witaminy C

Piękny i z bogatym wnętrzem – słowem kandydat idealny dla naszej cery, który może sprawić, że wreszcie będzie ona promieniała zdrowym blaskiem. Można też o nim powiedzieć, że niezły z niego ananas, a dokładniej rosyjski ananas, bo tak też bywa nazywany. Rzeczywiście potrafi nas zaskoczyć, z początku swoim kwaśno-cierpkim smakiem, a z czasem dobroczynnym oddziaływaniem na organizm. Chętnie wybieramy go do przetworów - dżemów, nalewek czy galaretek, po które warto sięgać zwłaszcza w okresie przeziębienia. Rokitnik zawiera bowiem mnóstwo witaminy C - a ta, jak wiemy, jest cenionym składnikiem chroniącym nas przed wolnymi rodnikami, wspiera wytwarzanie kolagenu i bierze udział w produkcji elastyny, dzięki której nasza skóra jest jędrna. Ale owoce rokitnika zawierają także inne cenne składniki przyczyniające się do jej dobrej kondycji – witaminę E, karotenoidy (m.in. beta-karoten, likopen) flawonoidy oraz makro- i mikro elementy m.in.: potas, żelazo i wapń.
Skóra pod taką „opieką” może być wyraźnie młodsza i zdrowsza dzięki odpowiedniemu nawilżeniu, naturalnej ochronie przeciwsłonecznej, antybakteryjnej i przeciwzapalnej oraz lepszemu ukrwieniu. Dlatego olej pozyskiwany z tej rośliny jest cennym surowcem wchodzącym w skład odżywczych kremów zwłaszcza do cer dojrzałych, przemęczonych oraz zniszczonych warunkami atmosferycznymi np. częstym opalaniem. Zawarty w nim kwas palmitynowy pomaga utrzymać właściwy poziom nawilżenia poprzez hamowanie nadmiernego odparowywania wody i sprzyja regeneracji naskórka. Preparaty z rokitnikiem świetnie też ukoją cerę naczynkową, nadając jej zdrowy koloryt.

Hibiskus - skutecznie koi naszą skórę, ale muszą na niego uważać kobiety w ciąży

 
 
W terapii przeciwstarzeniowej i jako źródło skutecznych oraz naturalnych antyoksydantów hibiskus jest kolejnym mocnym graczem. Podobnie jak rokitnik jest niezwykle dekoracyjną rośliną, którą zdobią piękne, najczęściej purpurowe kwiaty, choć można je znaleźć też w innych kolorach. Róża chińska - także pod tą nazwą kryje się piękny hibiskus, wykorzystywana jest w kuchni do wyrobu syropów oraz dżemów. Ceni się także jej napar ze względu na silne działanie antyoksydacyjne, dlatego może on uchodzić za naturalny eliksir młodości. Warto też go pić dla wzmocnienia odporności, oczyszczenia organizmu z toksyn czy obniżenia cholesterolu.
Jednak nie jest to herbatka dla każdego. Według niektórych opinii powinny na nią uważać kobiety w ciąży oraz te, które starają się o dziecko, gdyż jej napar może działać poronnie, a także utrudniać zajście w ciążę.
W kosmetologii hibiskus jest bardzo pożądanym surowcem w profilaktyce przeciwstarzeniowej oraz łagodzącej podrażnienia. Skutecznie koi on naszą skórę skłonną do oblewania się rumieńcem i powstawania pajączków, normując mikrokrążenie, a wytwarzany z niego olejek polecany jest szczególnie do cery suchej – zmiękcza szorstki przesuszony naskórek.
Preparaty z ekstraktem z chińskiej róży wykazują też silne działanie regenerujące, stymulując m.in. wytwarzanie elastyny odpowiedzialnej za młody wygląd skóry. Dobroczynne składniki hibiskusa to skuteczna broń wymiatająca wolne rodniki za pośrednictwem polifenoli, wysokiej zawartości witaminy C oraz antocyjanów, czyli naturalnych barwników. To one nadają kwiatom ich charakterystyczny czerwony kolor. Barwniki te nie od dziś są cenione za właściwości lecznicze m.in. za wzmacnianie naczyń włosowatych i redukcję stanów zapalnych, chroniąc kruche naczynka. Kwiaty hibiskusa obfitują też w cenne kwasy organiczne m.in. kwas hibiskusowy, jabłkowy, cytrynowy oraz winowy, odpowiedzialne za delikatnie złuszczanie martwego naskórka, dlatego często odnajdziemy jego ekstrakt w peelingach do twarzy i ciała.


https://kobieta.onet.pl/uroda/rokitnik-hibiskus-ruta-zwyczajna-w-kosmetyce-or-pielegnacja-skory/9pbf4gc

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.