Szczęśliwy związek? Świetna sprawa. I jest jedna, stuprocentowo pewna droga do tego szczęścia. Nie, nie, ani żołądek, ani nawet sypialnia. To męskie ego. Nie wdając się w filozoficzne rozważania, to takie coś, co odpowiednio podbudowane sprawi, że mężczyzna zyska dwa metry wzrostu, prawie tyle samo w barach, a i IQ też mu do wyraźnie skoczy. Niestety, amerykańscy naukowcy i radzieccy uczeni wykazali, że męskie ego jest kruche i wrażliwe niczym waza z dynastii Ming. Jeden fałszywy krok i brzdęk! Facet załatwiony. Znaczy, zraniony tak dogłębnie przez wredną i bezlitosną kobietę. A naprawa tych szkód jest bardzo, bardzo kosztowna. 

To w sumie dość ciekawe, że mężczyzna, ta ostoja siły, zdecydowania i żelaznej logiki, istota zdefiniowana przez opanowanie i odporność na emocje, rozwala się na drobne kawałeczki pod wpływem jednego słowa, jednego gestu. Tak to jednak w praktyce wygląda – na męskiego ego trzeba dmuchać, chuchać i nigdy nie zapominać o jego dokarmianiu.
  A jak to wygląda z ego kobiecym?

 Mądrzejsza znaczy głupsza

 Samiec alfa – a za niego, co oczywiste, ma się każdy mężczyzna – nie toleruje konkurencji. Nie znosi tego, że ktoś inny może mieć rację i co gorsza wie, jak ją udowodnić. A największym dyshonorem jest, gdy tym kimś okazuje się kobieta. To jest profanacja, to jest policzek w twarz dla całej ekipy! Dlatego niemal każda młoda dziewczyna, gdy zaczyna interesować się chłopakami, otrzymuje od mamy i babci cenną lekcję: nigdy nie pokazuj facetowi, że jesteś od niego mądrzejsza. Nie pokazuj, bo on się za to śmiertelnie obrazi i odejdzie. 

Demonstrując swoją wyższość, córuś, własnymi rękami wpychasz go w ramiona innej. Sprytniejszej. Tej, która wie, że uroda, łóżkowe akrobacje i pyszna szarlotka to ogromne atuty, ale ten najważniejszy kryje się w słowach: ona tak bardzo mnie docenia, tak mnie rozumie, przy niej czuję się prawdziwym mężczyzną. A za tą ‘prawdziwością’ stoi po prostu chęć dominacji. Facet musi czuć, że jest panem sytuacji. I panem swojej kobiety. Wtedy jego ego jest zaspokojone.

 Oczywiście, możesz się upierać przy swoim, tak, jak najbardziej masz prawo, ale jak już przełkniesz swoje pięć minut satysfakcji, od razu możesz jechać do schroniska dla psów i wybrać sobie jakiegoś słodkiego szczeniaczka, bo dla takich mądralińskich to jedyna szansa na to, by nie chodzić solo na spacery i mieć kogo drapać za uszkiem. I co, warto? Właśnie. Więc nie mów, że wiesz coś, czego on nie wie. Nie pokazuj, że coś umiesz, jeśli on tego nie umie. Nie dawaj do zrozumienia, że ogarniasz temat, który jego przerasta. Nic to, że błądzicie trzy godziny po bezdrożach, bo dumny kierowca nie zamierza się pohańbić pomocą pasażerki. Bo i czymże są te trzy godziny wobec wieczności? A tak zyskujesz bezcenne – uratowaną męską dumę. Nakarmione ego. Och, to po prostu trzeba zobaczyć.

 Idealna taktyka? 

Takie rady, by przy facecie udawać zawsze głupszą, nie są bynajmniej domeną moherowych szwadronów antyfeministycznej armii. Skądże znowu. Podobne wskazówki, zupełnie na serio, równie często słyszy się z ust kobiet na wskroś nowoczesnych. Bo owszem, jesteśmy mądre, zdolne i w niczym nie ustępujemy facetom, ale jeśli chcemy ich mieć przy swoim boku, to nie możemy się z tymi talentami afiszować. Mężczyźni mają fioła na punkcie swojej dumy, dlatego dla własnego dobra milczymy. Uruchamiamy rzęsy, bezradne uśmiechy, pokorne minki. Po co? Żeby facet dobrze się poczuł. A co z dobrym samopoczuciem kobiety? No, ono też się poprawi, bo przecież ukochany mężczyzna nie odszedł w siną dal.

 Można to oczywiście skwitować krótkim: ale co wam dziewczyny szkodzi troszkę poudawać? Przecież w związkach zawsze się na coś przymyka oko, żeby drugiej stronie sprawić przyjemność. W końcu jemu też zdarza się mówić, że to najpyszniejsza zapiekanka w życiu, choć modli się w duchu, żeby nie było dokładki. Taki to problem się czasami zrewanżować? O to to – czasami. Bo czym innym są sporadyczne ustępstwa, a czym innym notoryczne umniejszanie siebie, żeby mężczyzna poczuł się jak król. A tego właśnie wymaga dopieszczanie męskiego ego – ciągłego redukowania kobiety do roli podległej, mniej lotnej dziewuszki. Jak gdyby jedynym słusznym wyznacznikiem udanego związku było zadowolenie i spełnienie faceta. A co z kobietą? Cóż, jej ego powinien zaspokoić fakt, iż dała się łaskawie zdominować i nie została starą panną.

 Zostaw młotek, weź wałek 

Męskie ego jest szczególnie wrażliwe, gdy rozchodzi się o sprawy czysto samcze. On, głowa domu, sam wie, kiedy i jak należy coś zrobić. Jeśli tego nie robi, znaczy, że nie ma potrzeby albo pora jest niewłaściwa, a ty, kobieto, upominając go po raz enty, podważasz jego kompetencje i jesteś zwyczajnie marudna, co nie dodaje ci seksapilu. Przyjdzie właściwy moment, to zrobi co należy, bez przesady, od krzywych półek jeszcze nikt nie umarł, od braku półek zresztą też. I tak, to normalne, że stół z Ikei składa się przez pięć miesięcy, a te śrubki co zostały to żaden błąd w montażu, to ci Szwedzi, przenoszą produkcję do Bangladeszu i takie są tego skutki. Nie, nie połamie się podczas obiadu, a jeśli nawet, to nie z powodu tej cholernej śrubki, to po prostu tandeta! Nie próbuj tego kwestionować. Co, chcesz sama się za to zabrać? No jesteś doprawdy bezczelna. Sprawa jest jasna – jeśli to kobiecie jest bliżej do Adama Słodowego, to albo robi swoje po cichu, albo godzi się na ‘artystyczne’ niedociągnięcia. Że tam coś kłuje w środku? Grunt, że panicza nie kłuje.

 Zaraz, zaraz, a mężczyźni to nie są zmuszani do dopieszczania kobiecego ego? Faceci dosłownie stają na rzęsach, by zadowolić swoje damy i wkupić się w ich łaski. On wie, że musi ukochaną bez przerwy adorować, składać hołdy, komplementować, mówić ‘kocham cię’ sześć razy na dzień i zapewniać, że nie, nie przytyłaś, wyglądasz bosko i nie zamieniłbym cię na żadną. W przeciwnym razie ban na seks, bo urażona hrabina ‘nie będzie w nastroju’. Cóż, to prawda, kobiety oczekują od mężczyzn wyrazów uwielbienia, rzecz jednak rozchodzi się o to, że zachwyt nad samym wyglądem to dla wielu pań ciut za mało. I byłoby miło, gdyby facet docenił coś jeszcze.

 Tymczasem kobiece ego może się legalnie pompować przede wszystkim na urodzie. Wiedza, inteligencja, pieniądze, zawodowe sukcesy… to prawdziwe pola minowe. I największe zagrożenie dla męskiego ego. Oczywiście, mężczyźni cenią sobie kobiety inteligentne i wykształcone, bo warto mieć przy sobie kogoś na poziomie. Ale to musi być poziom niżej. Zawsze. No ok, w kwestii szydełkowania kobieta może być górą. Cała reszta – pod żadnym pozorem nie wolno wyjść na mądrzejszą. Nie wolno. Naprawdę nie.

Każdemu wedle potrzeb 

Karmą dla męskiego ego jest kobieca słabość. Jeśli babka się na czymś zna, to zwykłe odwalanie czarnej roboty, nie ma czym specjalnie zaimponować, a bez tego facet gaśnie i traci zapał. Stąd te wszystkie porady – pokaż mu, że jest ci potrzebny. Czasami aż ociera się to o groteskę, bo gdy facet nie jest przesadnie genialny, trzeba się zachwycać byle głupotami. Ale to najwyraźniej jedyna słuszna droga. Każdy męski wyczyn, od wymiany uszczelki po wyrzucenie śmieci, musi być doceniony, najlepiej z fanfarami. I z adnotacją, że ‘ja sama to w życiu bym nie dała rady’.

 Wszystkie te dopieszczające męskie ego działania mają sprawić, że facet w towarzystwie kobiety będzie się czuł w pełni komfortowo. Pewnie, nic w tym złego, na tym polega miłość, że ludzie się wzajemnie uszczęśliwiają. Rzecz w tym, że dowartościowując kobietę, mężczyzna zwykle nie musi pozować na kogoś gorszego, wręcz przeciwnie. Za to wbijanie w dumę faceta nader często wiąże się z odejmowaniem sobie, i to rzeczy, którymi tak strasznie chciałoby się pochwalić. Kobiecie zostaje skromność – wywyższając siebie będzie przecież mężczyznę poniżać. A że cierpi jej własny komfort? Mówi się trudno, zresztą, zauważył nowe kolczyki, nie ma co być tak pazernym. 

Mężczyznom bowiem nie imponują dzielne kobiety, no chyba, że walczą o dzieci, chorego męża, z rakiem albo coś takiego. Ale nie, gdy ich zwycięstwa dotyczą kwestii bardziej ‘jaskiniowych’. Tym sobie ego nie podbudują, dlatego mało kto się troszczy, by nie urazić kobiecej dumy w obszarach nie-kobiecych. I tak jak biznesowy sukces męża należy ukoronować radosnym piskiem, obiadem i koronkowymi stringami, tak własny sukces bezpieczniej będzie umniejszyć, żeby facetowi przypadkiem nie przebiegło przez głowę, że jest gorszy. Nawet gdy tak jest w istocie.

 Nie drażnij kobry

 To zrozumiałe, że mężczyźni nie lubią, jak się im wjeżdża na ambicję. Nikt nie lubi. Ale im przynajmniej wolno to niezadowolenie zamanifestować. Jak urazisz męskie ego, musisz się liczyć z konsekwencjami. On to będzie pamiętał do końca życia i ma moralne prawo do wymierzenia stosownej kary. Jak urazisz dumę kobiety… oj tam, oj tam, nic wielkiego się nie stało. Ona może wprawdzie dać upust swojej złości i rozpętać huragan, ale to tylko będzie dowodem na jej emocjonalną niestabilność, histeryczną osobowość, małostkowość. To proste, u mężczyzn urażono dumę, kobiety mają po prostu focha. A na fochy nie ma usprawiedliwienia. To głupie emocje.

 Co innego męskie ego. Tu pełne zrozumienie. Uniósł się, ale miał prawo, skoro kobieta dotknęła go do żywego. Ona się tylko głupio dąsa, on prawdziwie cierpi. I jego męka ma zawsze jakieś sensowne uzasadnienie. Logiczne podstawy. Jest czymś wzniosłym, podczas gdy foch kobiety jest taki przyziemny!

 Najlepiej, gdyby to kobiece ego w ogóle nie istniało, bo same z nim problemy. Kobiece ego jest przeszkodą, bo sprawia, że ona ciągle czegoś wymaga i nie daje się zbyć byle kwiatkiem. Wierci dziury w brzuchu. Robi się roszczeniowa, zamiast bezwarunkowo kochać i wybaczać wszystkie błędy. I zgubiła gdzieś po drodze te maślane oczy. A gdyby to ego dało się zdławić? Byłaby uległa, pokorna i cicha, jak należy.

A z czego tu być dumnym?

 Ale jest i inne oblicze tego zjawiska. Mężczyźni twierdzą, że współczesny świat uparł się, by obedrzeć ich płeć z jej wszystkich przywilejów, i tym samym odebrać im całkowicie wrodzone poczucie dumy. Bo męskie ego dzisiaj nie ma nawet szans, by się rozbuchać. Jest systematycznie tępione, wdeptywane w ziemię z pełną premedytacją. 

Facet nie może się czuć męski, bo to dyskryminacja kobiet. Nie może się podpompować w tradycyjny sposób, bo seksizm. Musi zdusić w zarodku męską dumę i umyć toaletę, bo tego oczekuje kobieta z wizją związku partnerskiego. Nie może popisać się siłą, bo to prostackie i krzywdzące dla pań. Nie może mówić, że faceci są w czym mądrzejsi, bo zaraz go zakrzyczą, że kobiety wcale nie są głupsze i są na to stosowne badania. Musi za to przełykać kolejne gorzkie pigułki, patrząc z żalem, jak wyciągają mu wszystkie asy z rękawa. No po prostu nie ma się już jak wykazać. I jeszcze dostaje jakąś nową wersję kobiety, której niczego nie może nakazać. 

Efekt? Wystarczy się rozejrzeć po ulicach. Pełno na nich wykastrowanych, zagubionych pseudosamców w rurkach i tenisówkach. I kobiet w spodniach, które na ich widok wydają jęki, ale bynajmniej nie z rozkoszy. A gdyby tak pozwolić facetom pokarmić ego chociaż troszkę, wszyscy by na tym skorzystali.

Dasz radę? No to rób sama 

Póki co, kobiece ego musi się zadowolić skromniejszymi posiłkami. I ten niedostatek duchowego pokarmu może tłumaczyć, dlaczego kobiety tak często wpadają w pułapkę własnej dumy. Kobieta, przekonana o własnej samowystarczalności, bierze na siebie tonę obowiązków i z każdego oczywiście stara się wywiązać perfekcyjnie. Jeśli się jej to udaje, samoocena rośnie. Ale jednocześnie zwiększa się też lenistwo mężczyzn. Bo choć nie zawsze doceniają te starania, to nie zmienia faktu, że są im one bardzo na rękę. Wiesz jak wymienić płyn w spryskiwaczach? No to go sobie wymień. Przeszkadza ci cieknący kran? Napraw. Umiesz kłaść tapetę? Połóż. Znasz się na koszeniu trawy? Droga wolna. Zmęczona? Faceci od tysięcy lat to robią i nie płaczą. Prosty manewr, by zmusić kobietę do zaciśnięcia zębów i wzięcie na swoje barki więcej niż powinna. No bo jak poprosi o pomoc, wyjdzie na słabą, a tego przecież tak bardzo nie chce.


https://kobietapo30.pl/dlaczego-meskie-ego-trzeba-dmuchac-chuchac-o-docenianiu-mezczyzn/
Szczęśliwy związek? Świetna sprawa. I jest jedna, stuprocentowo pewna droga do tego szczęścia. Nie, nie, ani żołądek, ani nawet sypialnia. To męskie ego. Nie wdając się w filozoficzne rozważania, to takie coś, co odpowiednio podbudowane sprawi, że mężczyzna zyska dwa metry wzrostu, prawie tyle samo w barach, a i IQ też mu do wyraźnie skoczy. Niestety, amerykańscy naukowcy i radzieccy uczeni wykazali, że męskie ego jest kruche i wrażliwe niczym waza z dynastii Ming. Jeden fałszywy krok i brzdęk! Facet załatwiony. Znaczy, zraniony tak dogłębnie przez wredną i bezlitosną kobietę. A naprawa tych szkód jest bardzo, bardzo kosztowna. To w sumie dość ciekawe, że mężczyzna, ta ostoja siły, zdecydowania i żelaznej logiki, istota zdefiniowana przez opanowanie i odporność na emocje, rozwala się na drobne kawałeczki pod wpływem jednego słowa, jednego gestu. Tak to jednak w praktyce wygląda – na męskiego ego trzeba dmuchać, chuchać i nigdy nie zapominać o jego dokarmianiu. A jak to wygląda z ego kobiecym? Mądrzejsza znaczy głupsza Samiec alfa – a za niego, co oczywiste, ma się każdy mężczyzna – nie toleruje konkurencji. Nie znosi tego, że ktoś inny może mieć rację i co gorsza wie, jak ją udowodnić. A największym dyshonorem jest, gdy tym kimś okazuje się kobieta. To jest profanacja, to jest policzek w twarz dla całej ekipy! Dlatego niemal każda młoda dziewczyna, gdy zaczyna interesować się chłopakami, otrzymuje od mamy i babci cenną lekcję: nigdy nie pokazuj facetowi, że jesteś od niego mądrzejsza. Nie pokazuj, bo on się za to śmiertelnie obrazi i odejdzie. Demonstrując swoją wyższość, córuś, własnymi rękami wpychasz go w ramiona innej. Sprytniejszej. Tej, która wie, że uroda, łóżkowe akrobacje i pyszna szarlotka to ogromne atuty, ale ten najważniejszy kryje się w słowach: ona tak bardzo mnie docenia, tak mnie rozumie, przy niej czuję się prawdziwym mężczyzną. A za tą ‘prawdziwością’ stoi po prostu chęć dominacji. Facet musi czuć, że jest panem sytuacji. I panem swojej kobiety. Wtedy jego ego jest zaspokojone. Oczywiście, możesz się upierać przy swoim, tak, jak najbardziej masz prawo, ale jak już przełkniesz swoje pięć minut satysfakcji, od razu możesz jechać do schroniska dla psów i wybrać sobie jakiegoś słodkiego szczeniaczka, bo dla takich mądralińskich to jedyna szansa na to, by nie chodzić solo na spacery i mieć kogo drapać za uszkiem. I co, warto? Właśnie. Więc nie mów, że wiesz coś, czego on nie wie. Nie pokazuj, że coś umiesz, jeśli on tego nie umie. Nie dawaj do zrozumienia, że ogarniasz temat, który jego przerasta. Nic to, że błądzicie trzy godziny po bezdrożach, bo dumny kierowca nie zamierza się pohańbić pomocą pasażerki. Bo i czymże są te trzy godziny wobec wieczności? A tak zyskujesz bezcenne – uratowaną męską dumę. Nakarmione ego. Och, to po prostu trzeba zobaczyć.

Czytaj więcej: https://kobietapo30.pl/dlaczego-meskie-ego-trzeba-dmuchac-chuchac-o-docenianiu-mezczyzn/
Szczęśliwy związek? Świetna sprawa. I jest jedna, stuprocentowo pewna droga do tego szczęścia. Nie, nie, ani żołądek, ani nawet sypialnia. To męskie ego. Nie wdając się w filozoficzne rozważania, to takie coś, co odpowiednio podbudowane sprawi, że mężczyzna zyska dwa metry wzrostu, prawie tyle samo w barach, a i IQ też mu do wyraźnie skoczy. Niestety, amerykańscy naukowcy i radzieccy uczeni wykazali, że męskie ego jest kruche i wrażliwe niczym waza z dynastii Ming. Jeden fałszywy krok i brzdęk! Facet załatwiony. Znaczy, zraniony tak dogłębnie przez wredną i bezlitosną kobietę. A naprawa tych szkód jest bardzo, bardzo kosztowna. To w sumie dość ciekawe, że mężczyzna, ta ostoja siły, zdecydowania i żelaznej logiki, istota zdefiniowana przez opanowanie i odporność na emocje, rozwala się na drobne kawałeczki pod wpływem jednego słowa, jednego gestu. Tak to jednak w praktyce wygląda – na męskiego ego trzeba dmuchać, chuchać i nigdy nie zapominać o jego dokarmianiu. A jak to wygląda z ego kobiecym? Mądrzejsza znaczy głupsza Samiec alfa – a za niego, co oczywiste, ma się każdy mężczyzna – nie toleruje konkurencji. Nie znosi tego, że ktoś inny może mieć rację i co gorsza wie, jak ją udowodnić. A największym dyshonorem jest, gdy tym kimś okazuje się kobieta. To jest profanacja, to jest policzek w twarz dla całej ekipy! Dlatego niemal każda młoda dziewczyna, gdy zaczyna interesować się chłopakami, otrzymuje od mamy i babci cenną lekcję: nigdy nie pokazuj facetowi, że jesteś od niego mądrzejsza. Nie pokazuj, bo on się za to śmiertelnie obrazi i odejdzie. Demonstrując swoją wyższość, córuś, własnymi rękami wpychasz go w ramiona innej. Sprytniejszej. Tej, która wie, że uroda, łóżkowe akrobacje i pyszna szarlotka to ogromne atuty, ale ten najważniejszy kryje się w słowach: ona tak bardzo mnie docenia, tak mnie rozumie, przy niej czuję się prawdziwym mężczyzną. A za tą ‘prawdziwością’ stoi po prostu chęć dominacji. Facet musi czuć, że jest panem sytuacji. I panem swojej kobiety. Wtedy jego ego jest zaspokojone. Oczywiście, możesz się upierać przy swoim, tak, jak najbardziej masz prawo, ale jak już przełkniesz swoje pięć minut satysfakcji, od razu możesz jechać do schroniska dla psów i wybrać sobie jakiegoś słodkiego szczeniaczka, bo dla takich mądralińskich to jedyna szansa na to, by nie chodzić solo na spacery i mieć kogo drapać za uszkiem. I co, warto? Właśnie. Więc nie mów, że wiesz coś, czego on nie wie. Nie pokazuj, że coś umiesz, jeśli on tego nie umie. Nie dawaj do zrozumienia, że ogarniasz temat, który jego przerasta. Nic to, że błądzicie trzy godziny po bezdrożach, bo dumny kierowca nie zamierza się pohańbić pomocą pasażerki. Bo i czymże są te trzy godziny wobec wieczności? A tak zyskujesz bezcenne – uratowaną męską dumę. Nakarmione ego. Och, to po prostu trzeba zobaczyć. Idealna taktyka? Takie rady, by przy facecie udawać zawsze głupszą, nie są bynajmniej domeną moherowych szwadronów antyfeministycznej armii. Skądże znowu. Podobne wskazówki, zupełnie na serio, równie często słyszy się z ust kobiet na wskroś nowoczesnych. Bo owszem, jesteśmy mądre, zdolne i w niczym nie ustępujemy facetom, ale jeśli chcemy ich mieć przy swoim boku, to nie możemy się z tymi talentami afiszować. Mężczyźni mają fioła na punkcie swojej dumy, dlatego dla własnego dobra milczymy. Uruchamiamy rzęsy, bezradne uśmiechy, pokorne minki. Po co? Żeby facet dobrze się poczuł. A co z dobrym samopoczuciem kobiety? No, ono też się poprawi, bo przecież ukochany mężczyzna nie odszedł w siną dal.

Czytaj więcej: https://kobietapo30.pl/dlaczego-meskie-ego-trzeba-dmuchac-chuchac-o-docenianiu-mezczyzn/
Szczęśliwy związek? Świetna sprawa. I jest jedna, stuprocentowo pewna droga do tego szczęścia. Nie, nie, ani żołądek, ani nawet sypialnia. To męskie ego. Nie wdając się w filozoficzne rozważania, to takie coś, co odpowiednio podbudowane sprawi, że mężczyzna zyska dwa metry wzrostu, prawie tyle samo w barach, a i IQ też mu do wyraźnie skoczy. Niestety, amerykańscy naukowcy i radzieccy uczeni wykazali, że męskie ego jest kruche i wrażliwe niczym waza z dynastii Ming. Jeden fałszywy krok i brzdęk! Facet załatwiony. Znaczy, zraniony tak dogłębnie przez wredną i bezlitosną kobietę. A naprawa tych szkód jest bardzo, bardzo kosztowna. To w sumie dość ciekawe, że mężczyzna, ta ostoja siły, zdecydowania i żelaznej logiki, istota zdefiniowana przez opanowanie i odporność na emocje, rozwala się na drobne kawałeczki pod wpływem jednego słowa, jednego gestu. Tak to jednak w praktyce wygląda – na męskiego ego trzeba dmuchać, chuchać i nigdy nie zapominać o jego dokarmianiu. A jak to wygląda z ego kobiecym? Mądrzejsza znaczy głupsza Samiec alfa – a za niego, co oczywiste, ma się każdy mężczyzna – nie toleruje konkurencji. Nie znosi tego, że ktoś inny może mieć rację i co gorsza wie, jak ją udowodnić. A największym dyshonorem jest, gdy tym kimś okazuje się kobieta. To jest profanacja, to jest policzek w twarz dla całej ekipy! Dlatego niemal każda młoda dziewczyna, gdy zaczyna interesować się chłopakami, otrzymuje od mamy i babci cenną lekcję: nigdy nie pokazuj facetowi, że jesteś od niego mądrzejsza. Nie pokazuj, bo on się za to śmiertelnie obrazi i odejdzie. Demonstrując swoją wyższość, córuś, własnymi rękami wpychasz go w ramiona innej. Sprytniejszej. Tej, która wie, że uroda, łóżkowe akrobacje i pyszna szarlotka to ogromne atuty, ale ten najważniejszy kryje się w słowach: ona tak bardzo mnie docenia, tak mnie rozumie, przy niej czuję się prawdziwym mężczyzną. A za tą ‘prawdziwością’ stoi po prostu chęć dominacji. Facet musi czuć, że jest panem sytuacji. I panem swojej kobiety. Wtedy jego ego jest zaspokojone. Oczywiście, możesz się upierać przy swoim, tak, jak najbardziej masz prawo, ale jak już przełkniesz swoje pięć minut satysfakcji, od razu możesz jechać do schroniska dla psów i wybrać sobie jakiegoś słodkiego szczeniaczka, bo dla takich mądralińskich to jedyna szansa na to, by nie chodzić solo na spacery i mieć kogo drapać za uszkiem. I co, warto? Właśnie. Więc nie mów, że wiesz coś, czego on nie wie. Nie pokazuj, że coś umiesz, jeśli on tego nie umie. Nie dawaj do zrozumienia, że ogarniasz temat, który jego przerasta. Nic to, że błądzicie trzy godziny po bezdrożach, bo dumny kierowca nie zamierza się pohańbić pomocą pasażerki. Bo i czymże są te trzy godziny wobec wieczności? A tak zyskujesz bezcenne – uratowaną męską dumę. Nakarmione ego. Och, to po prostu trzeba zobaczyć. Idealna taktyka? Takie rady, by przy facecie udawać zawsze głupszą, nie są bynajmniej domeną moherowych szwadronów antyfeministycznej armii. Skądże znowu. Podobne wskazówki, zupełnie na serio, równie często słyszy się z ust kobiet na wskroś nowoczesnych. Bo owszem, jesteśmy mądre, zdolne i w niczym nie ustępujemy facetom, ale jeśli chcemy ich mieć przy swoim boku, to nie możemy się z tymi talentami afiszować. Mężczyźni mają fioła na punkcie swojej dumy, dlatego dla własnego dobra milczymy. Uruchamiamy rzęsy, bezradne uśmiechy, pokorne minki. Po co? Żeby facet dobrze się poczuł. A co z dobrym samopoczuciem kobiety? No, ono też się poprawi, bo przecież ukochany mężczyzna nie odszedł w siną dal.

Czytaj więcej: https://kobietapo30.pl/dlaczego-meskie-ego-trzeba-dmuchac-chuchac-o-docenianiu-mezczyzn/

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.