W świecie nowoczesnych technologii podstawowe terminy, znane od wieków, zaczęły budzić wątpliwości. Na przykład taka zdrada. Bolesna, upokarzająca, często będąca powodem rozstań dzisiaj dostępna jest na wyciągnięcie ręki, dla każdego, bez wychodzenia z domu, wystarczy kilka kliknięć i gotowe – mamy elektryzującą, podniecającą zabawę z gwarancją balansowania na krawędzi. Jednak czy to na pewno to samo? Czy zdrada przez internet, sms-y to na pewno zdrada? A może to niewinna zabawa, o którą nie ma co kruszyć kopii?

 Zdrada przez internet to na pewno zdrada?

 Coraz częściej zastanawiamy się, mając pod ręką cały wachlarz wcześniej niedostępnych rozwiązań, czy pewne zachowania można uznać za zdradę. Czy przypisywać im równie duże znaczenie co klasycznemu pójściu do łóżka z drugą osobą? Czy można porównywać w ogóle seks wirtualny z tym realnym? I jak to się dzieje, że teoretycznie „niewinne zachowania”, jak je określają nierzadko sięgający po nie panowie, są równie bolesne dla zranionych kobiet jak każda inna forma zdrady? 

Zdrada przez internet Pytań jest całe mnóstwo. Na przykład to, jak rozumieć zdradę przez internet i czy w ogóle traktować ją w takich samych kategoriach jak realny seks w prawdziwym łóżku z kobietą z krwi i kości? Czy próby nawiązania romansu przez internet można porównywać z flirtem w świecie realnym? Czy wysłanie pikantnego sms-a to już zdrada? Czy zalogowanie się na portalu randkowym i wysłaniu kilku wiadomości może być powodem do rozstania?

 Dlaczego mężczyźni decydują się na filtr przez internet?

 Wrażeń w internecie szukają nie tylko mężczyźni, kobiety również. Wchodzenie do „zakazanego” świata portali randkowych jest dość częste zarówno w przypadku panów będących od krótkiego czasu w stałym związku, jak również tych mogących się pochwalić wieloletnim stażem. Kobiety korzystające z portali randkowych twierdzą, że istnieje pewien typ mężczyzny – nieco nerwowy, tajemniczy i zdesperowany, który niemal zawsze okazuje się ustatkowanym mężem z co najmniej dwójką dzieci. Problem zatem istnieje i jest dość powszechny.

 Panowie decydują się na flirt z nieznajomą w internecie, jak twierdzą, z różnych powodów:
 nudów,
 ciekawości,
 potrzeby adrenaliny, 
dowartościowania się
 sprawdzenia, „czy jeszcze potrafię, czy uda mi się innej zawrócić w głowie”. 

Często paradoksalnie na flirt w internecie decydują się panowie, którzy twierdzą, że są szczęśliwi w związki i niczego im nie brakuje (!), co jest dla przeciętnej kobiety trudne w zrozumieniu.

 Mężczyzna przystawiony do muru tłumaczy, że jako urodzony myśliwy w ten sposób realizuje swoje potrzeby. Uznaje, że pikantne wiadomości o zabarwieniu erotycznym wysyłane do obcej kobiety, mieszkającej często setki kilometry stąd, nie prowadzą do niczego więcej i nie mają na celu nawiązania realnej znajomości. Niekiedy mężczyzna jest szczerze zaskoczony tym, jak bardzo negatywnie odbierana jest zdrada przez internet przez kobietę. Utrzymuje, że skoro nie przespał się z inną, nawet kobiety nie widział na oczy, to nie można mówić o zdradzie. 

Problem w tym, że za zdradę uznaje się wszelkie przekroczenie granic ustalonych przez parę. Dlatego sam fakt zranienia kobiety powinien być dla mężczyzny ważnym argumentem, by pewnych rzeczy nie robić. Dlaczego nie jest?

 Uzależnienie, które dodaje pikanterii w życiu

 Zdarza się, że dochodzi do zdrady wirtualnej z kobietą mężczyźnie znaną. 

Mechanizm jest podobny, z tym, że wybranka nie jest przypadkowa, a sam fakt spotykania jej w świecie realnym, często na co dzień, w pracy, czyni ten flirt bardziej niebezpiecznym, odbywającym się na skraju, wystarczy jeden krok, by zamienić „niewinną” dla mężczyzn zabawę w ucieleśnienie zakazanych fantazji.

 Panowie niekiedy decydują się na niebezpieczne smsy z kobietą, którą znają, bo to ich zwyczajnie podnieca. Osiągają pewne emocje, których nie są w stanie uzyskać w ustabilizowanym związku ze znaną od lat partnerką. 

Niektórzy z nich twierdzą, że nie muszą robić nic więcej. Według nich, działa to niejako jak świeży powiew w ich życiu i paradoksalnie poprawia seksualną relację z ich partnerką (!) i nie prowadzi do realizacji fantazji z kobietą „od sprośnych smsów”.

 Nie brakuje mężczyzn, którzy od wysyłania erotycznych wiadomości się zwyczajnie uzależniają. Wystarczy raz poznać smak tej „zabawy”, by powracać do niej z powodu stresu, napięcia, zmęczenia, czy potrzeby uzyskania nowych wrażeń. 

Tak to opisuje na jednym z forów Marta: „Jak raz poznał smak sklepiku (portalu randkowego), to jak nic wróci tam….to są nałogowcy, a tam są chętne, zdesperowane, cwane itp. Przerabiałam to, z tego facet nie wychodzi, zawsze tam wraca.

” Zdrada przez internet boli tak samo?

 Istnieje wiele powodów, dla których mężczyzna może zdecydować się na niebezpieczne zachowania przez internet. Trudno ważyć ich znaczenie, stawiać je w hierarchii czy usprawiedliwiać partnera, twierdząc, że to nic, że zrobił to „z głupoty”, czy z „ciekawości”. 

Efekt jest zazwyczaj podobny. Kobieta, która została w ten sposób oszukana, traci poczucie wartości, zbudzone zostaną w niej lęki, których potem nie sposób uciszyć, a których ona sama nie chciała uruchamiać, często rodzi się podejrzliwość i chorobliwa zazdrość, która nie służy codziennemu życiu we dwoje. Oczywiście ze zdradą przez internet jest podobnie jak ze zdradą w świecie realnym – teoretycznie można ją wybaczyć i żyć dalej…jednak jest to trudne i wymaga sporego wysiłku. 

Magdalena opisuje to tak: ” Też kiedyś odkryłam , że mój ówczesny facet za plecami piszę z inną (nie po koleżeńsku). Nigdy już nie było tak samo. Ja nie mogłam zapomnieć. Ciągle mu to wypominałam, dogryzałam. Zaufanie spadło do zera. Zaczęła się kontrola i chora zazdrość. On twierdził, że skoro nadal z nim po tym jestem, to powinnam odpuścić i do tego nie wracać. Nie umiałam. Bez sensu męczyliśmy się jeszcze 2 lata.”

https://kobietapo30.pl/zdrada-internet-sms-czyli-pisane-kochanie-skarbie-boli-rownie-mocno/

W świecie nowoczesnych technologii podstawowe terminy, znane od wieków, zaczęły budzić wątpliwości. Na przykład taka zdrada. Bolesna, upokarzająca, często będąca powodem rozstań dzisiaj dostępna jest na wyciągnięcie ręki, dla każdego, bez wychodzenia z domu, wystarczy kilka kliknięć i gotowe – mamy elektryzującą, podniecającą zabawę z gwarancją balansowania na krawędzi. Jednak czy to na pewno to samo? Czy zdrada przez internet, sms-y to na pewno zdrada? A może to niewinna zabawa, o którą nie ma co kruszyć kopii? Zdrada przez internet to na pewno zdrada? Coraz częściej zastanawiamy się, mając pod ręką cały wachlarz wcześniej niedostępnych rozwiązań, czy pewne zachowania można uznać za zdradę. Czy przypisywać im równie duże znaczenie co klasycznemu pójściu do łóżka z drugą osobą? Czy można porównywać w ogóle seks wirtualny z tym realnym? I jak to się dzieje, że teoretycznie „niewinne zachowania”, jak je określają nierzadko sięgający po nie panowie, są równie bolesne dla zranionych kobiet jak każda inna forma zdrady? zdrada przez internet Pytań jest całe mnóstwo. Na przykład to, jak rozumieć zdradę przez internet i czy w ogóle traktować ją w takich samych kategoriach jak realny seks w prawdziwym łóżku z kobietą z krwi i kości? Czy próby nawiązania romansu przez internet można porównywać z flirtem w świecie realnym? Czy wysłanie pikantnego sms-a to już zdrada? Czy zalogowanie się na portalu randkowym i wysłaniu kilku wiadomości może być powodem do rozstania? Dlaczego mężczyźni decydują się na filtr przez internet? Wrażeń w internecie szukają nie tylko mężczyźni, kobiety również. Wchodzenie do „zakazanego” świata portali randkowych jest dość częste zarówno w przypadku panów będących od krótkiego czasu w stałym związku, jak również tych mogących się pochwalić wieloletnim stażem. Kobiety korzystające z portali randkowych twierdzą, że istnieje pewien typ mężczyzny – nieco nerwowy, tajemniczy i zdesperowany, który niemal zawsze okazuje się ustatkowanym mężem z co najmniej dwójką dzieci. Problem zatem istnieje i jest dość powszechny. Panowie decydują się na flirt z nieznajomą w internecie, jak twierdzą, z różnych powodów: nudów, ciekawości, potrzeby adrenaliny, dowartościowania się, sprawdzenia, „czy jeszcze potrafię, czy uda mi się innej zawrócić w głowie”. Często paradoksalnie na flirt w internecie decydują się panowie, którzy twierdzą, że są szczęśliwi w związki i niczego im nie brakuje (!), co jest dla przeciętnej kobiety trudne w zrozumieniu. Mężczyzna przystawiony do muru tłumaczy, że jako urodzony myśliwy w ten sposób realizuje swoje potrzeby. Uznaje, że pikantne wiadomości o zabarwieniu erotycznym wysyłane do obcej kobiety, mieszkającej często setki kilometry stąd, nie prowadzą do niczego więcej i nie mają na celu nawiązania realnej znajomości. Niekiedy mężczyzna jest szczerze zaskoczony tym, jak bardzo negatywnie odbierana jest zdrada przez internet przez kobietę. Utrzymuje, że skoro nie przespał się z inną, nawet kobiety nie widział na oczy, to nie można mówić o zdradzie. Problem w tym, że za zdradę uznaje się wszelkie przekroczenie granic ustalonych przez parę. Dlatego sam fakt zranienia kobiety powinien być dla mężczyzny ważnym argumentem, by pewnych rzeczy nie robić. Dlaczego nie jest? Uzależnienie, które dodaje pikanterii w życiu Zdarza się, że dochodzi do zdrady wirtualnej z kobietą mężczyźnie znaną. Mechanizm jest podobny, z tym, że wybranka nie jest przypadkowa, a sam fakt spotykania jej w świecie realnym, często na co dzień, w pracy, czyni ten flirt bardziej niebezpiecznym, odbywającym się na skraju, wystarczy jeden krok, by zamienić „niewinną” dla mężczyzn zabawę w ucieleśnienie zakazanych fantazji. Panowie niekiedy decydują się na niebezpieczne smsy z kobietą, którą znają, bo to ich zwyczajnie podnieca. Osiągają pewne emocje, których nie są w stanie uzyskać w ustabilizowanym związku ze znaną od lat partnerką. Niektórzy z nich twierdzą, że nie muszą robić nic więcej. Według nich, działa to niejako jak świeży powiew w ich życiu i paradoksalnie poprawia seksualną relację z ich partnerką (!) i nie prowadzi do realizacji fantazji z kobietą „od sprośnych smsów”. Nie brakuje mężczyzn, którzy od wysyłania erotycznych wiadomości się zwyczajnie uzależniają. Wystarczy raz poznać smak tej „zabawy”, by powracać do niej z powodu stresu, napięcia, zmęczenia, czy potrzeby uzyskania nowych wrażeń. Tak to opisuje na jednym z forów Marta: „Jak raz poznał smak sklepiku (portalu randkowego), to jak nic wróci tam….to są nałogowcy, a tam są chętne, zdesperowane, cwane itp. Przerabiałam to, z tego facet nie wychodzi, zawsze tam wraca.” Zdrada przez internet boli tak samo? Istnieje wiele powodów, dla których mężczyzna może zdecydować się na niebezpieczne zachowania przez internet. Trudno ważyć ich znaczenie, stawiać je w hierarchii czy usprawiedliwiać partnera, twierdząc, że to nic, że zrobił to „z głupoty”, czy z „ciekawości”. Efekt jest zazwyczaj podobny. Kobieta, która została w ten sposób oszukana, traci poczucie wartości, zbudzone zostaną w niej lęki, których potem nie sposób uciszyć, a których ona sama nie chciała uruchamiać, często rodzi się podejrzliwość i chorobliwa zazdrość, która nie służy codziennemu życiu we dwoje. Oczywiście ze zdradą przez internet jest podobnie jak ze zdradą w świecie realnym – teoretycznie można ją wybaczyć i żyć dalej…jednak jest to trudne i wymaga sporego wysiłku. Magdalena opisuje to tak: ” Też kiedyś odkryłam , że mój ówczesny facet za plecami piszę z inną (nie po koleżeńsku). Nigdy już nie było tak samo. Ja nie mogłam zapomnieć. Ciągle mu to wypominałam, dogryzałam. Zaufanie spadło do zera. Zaczęła się kontrola i chora zazdrość. On twierdził, że skoro nadal z nim po tym jestem, to powinnam odpuścić i do tego nie wracać. Nie umiałam. Bez sensu męczyliśmy się jeszcze 2 lata.”

Czytaj więcej: https://kobietapo30.pl/zdrada-internet-sms-czyli-pisane-kochanie-skarbie-boli-rownie-mocno/

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.