Siedziałam ostatnio u fryzjera i przeglądałam kolorowe magazyny. Prasówka zaowocowała sporym zdziwieniem, gdy natrafiłam na tekst o grze wstępnej w jednym z popularnych tytułów. Cytaty: „Jeśli kobieta chce gry wstępnej, to znaczy, że nie ma ochoty na seks” albo „Do menopauzy śluzówka pochwy nawilża się sama, więc gra wstępna jest zbyteczna.” Zatrzęsło mną z oburzenia, więc piszę tekst rehabilitujący grę wstępną.

Traktowanie gry wstępnej jako nie-seksu oraz babskiej fanaberii jest strasznie krótkowzroczne. Z jakiego powodu? Jeśli zakładamy, że gra wstępna ma służyć tylko rozgrzaniu kobiety przed „tą najważniejszą rzeczą” – czyli penetracją – to od razu idźmy spać. Taka robota nie ma sensu i przypomina tuningowanie starej syrenki, żeby wygrała wyścig WRC.

Gra wstępna – po co to wszystko?

Tak, jak ją zazwyczaj rozumiemy, gra wstępna ma służyć budowaniu napięcia, prowadzeniu zróżnicowanych pieszczot, zabawie. Wszystkiemu, co rozwija podniecenie u obydwu stron. Jest jedyną przestrzenią, w której może rozwinąć się nasza fantazja i namiętność. Bo gdy dojdziemy do penetracji, reguły znacznie się uproszczą i będziemy najbardziej skoncentrowani na wprowadzaniu i przyjmowaniu. Prosty dowód na to, że facetom powinno maksymalnie zależeć na nauce zasad gry wstępnej? Pomyślcie panowie, co zostaje z waszego kunsztu, jako kochanka, jeżeli zapomnicie o wszystkim innym i skoncentrujecie się tylko na tym, ile czasu wasz penis przebywa w waginie kochanki… Warto umieć zrobić coś jeszcze, chociażby na wypadek, gdyby hydraulika zawiodła.
Ja nie lubię samego terminu „gra wstępna”, bo dla mnie to oznacza dzielenie seksu na „rozgrzewkę” i  danie główne, czyli „to, o co chodzi”. Seks to nie tylko penetracja, szczególnie jeżeli pomyślimy, jak niewielu kobietom przynosi ona prawdziwą rozkosz i orgazmy. Oraz jak wiele innych, nie-penetracyjnych, a nadal bardzo ciekawych rzeczy można robić w łóżku. Gra wstępna już jest seksem. Z tego powodu trzeba dbać o jej jakość i o to, by trwała dość długo. Nie łączymy się tylko po to, żeby mężczyzna umieszczał penis w waginie kobiety w celu prokreacyjnym. To, co robimy przed penetracją (o ile wybierzemy penetrację), jest dowodem na naszą seksualną kulturę.


Im dłuższa gra wstępna, tym …

Ile to jest – dość długo? Tu pojawia się problem naszkicowany na początku tego tekstu. Czy jeżeli kobieta potrzebuje gry wstępnej, to znaczy, że nie ma ochoty na seks? Za wydrukowanie tego zdania najchętniej bym pozwała rzeczony magazyn, przynajmniej na udeptane pole. Kobieta może mieć intencję uprawiania seksu i chcieć się rozluźnić dzięki pieszczotom. Albo chcieć być długo i namiętnie dotykana i dotykać. Powodów istnienia tej rzeczy przed seksem są tysiące. Wmawianie kobietom, że skoro chcą czegoś więcej niż penetracji, to znaczy, że nie są podniecone, powinno być karane grzywną, jak zniesławienie.
A teraz o tej wilgoci, podnieceniu i całej reszcie. Więc wagina się nawilża, to prawda. Śluz produkują gruczoły przedsionkowe większe, ale ich praca zależy od wielu czynników – ciąży, infekcji, poziomu hormonów. Nawilżenie pochwy nigdy nie jest takie samo dla wszystkich kobiet przed menopauzą. Dlatego, jeżeli mierzymy kobiecą gotowość na seks tylko poziomem śluzu w jej pochwie, to ocieramy się o absurd. I do tego możemy być w błędzie. Młoda matka, nawet bardzo podniecona, może mieć problem z lubrykacją ze względu na pojawiające się po porodzie wysuszenie śluzówek. I tak, dłuższe pieszczoty oraz dobry żel intymny do nawilżania bardzo tu pomogą.


Gra wstępna – jak to się robi?

Gra wstępna powinna omijać genitalia przez większość czasu. Dlatego właśnie nazywamy ją wstępną. Dla przykładu – cunningulus to nie jest gra wstępna. To jest seks francuski, którego odbiorcą jest kobieta. Zadziała, gdy już wrzemy z gorączki, nie zaś zaraz po zdjęciu ubrania. Chociażby dlatego, że na początku będzie bardziej irytował i łaskotał, niż podkręcał.
Właściwym adresem, pod który warto się udać w czasie gry wstępnej, są strefy erogenne. To niesamowite i, niestety, niedoceniane miejsca – płatki uszu, wewnętrzne strony ud, brzuch, kark, stopy. Każdy i każda z nas ma swoje ulubione. Ich niesamowitość polega na tym, że czujemy ekscytację już od samego dotknięcia np. karku. Penis i wagina to naprawdę nie są jedyne miejsca ludzkiego ciała wrażliwe na dotyk!
Mistrzostwo w grze wstępnej polega właśnie na maksymalnym wykorzystaniu potencjału „innych” miejsc. Nawigowanie pomiędzy nimi, stopniowanie napięcia dokonuje się poprzez właściwy dobór czasowników. Można miziać, głaskać, uciskać, masować, gryźć, chuchać, zmieniać temperaturę, łaskotać, dotykać różnymi fakturami (materiał, szkło, metal, pióra, aksamit, skóra etc.), ugniatać, drapać, muskać. Możliwości, które stwarza gra wstępna są zaiste – nieograniczone.

Gadżety erotyczne nie tylko od święta. Jak się bawić nimi zdrowo? Pisze Alicja Długołęcka


Otarcia pochwy, reakcje alergiczne na lateks i inne zdrowotne problemy – to wszystko może nas spotkać po nieprzemyślanych zakupach w sex shopie. Podpowiadamy na co zwrócić uwagę przy zabawach z gadżetami, by bawić się nimi długi i zdrowo. Do dzieła dziewczyny, orgazmy czekają!

Cyberskóra kontra sylikon

Po pierwsze, wystarczy że próbując zaoszczędzić, kupimy byle jaki wibrator/dildo, a obtarcie delikatnego wnętrza pochwy gotowe. Przy pośpiesznym lub oszczędnościowym zakupie możemy nie uwzględnić wielkości i kształtu, który może mieć znaczenie,­­­­­ jeśli wibrator/dildo ma służyć do poznawania swojego ciała i uczenia się wywoływania przyjemności seksualnej. Równie ważna jak preferencje zmysłowe jest estetyka: wyczuwalna faktura, zapach, kształt zakończenia, wielkość i poziom realizmu. Warto więc oswoić się z tematem i dokonać świadomego wyboru – gadżet przede wszystkim powinien się podobać i odpowiadać potrzebom właścicielki!

Bylejakość również nie może dotyczyć materiału, z którego jest wykonana zabawka, ponieważ przy jej użyciu może się pojawić nieprzyjemna reakcja alergiczna (najczęściej na lateks). Ponadto w akcesoriach wykonanych z żelu, PCW i cyberskóry znajdują się szkodliwe zmiękczacze – ftalany – niebezpieczne szczególnie dla kobiet w ciąży (na opakowaniu powinien znajdować się napis phthalate-free). Zdecydowanie najbezpieczniejsze i najbardziej komfortowe w użyciu są te wykonane z sylikonu medycznego. Jeśli w opisie nie znajdują się informacje na temat rodzaju tworzywa, to nie warto ryzykować.
Zapach wibratora/dildo również jest testem tworzywa, z którego jest wykonany – nieprzyjemny, „gumowy” zapach dają zazwyczaj kleje i substancje zmiękczające. Takich gadżetów należy unikać, po pierwsze, dlatego że przy ich produkcji zostały użyte silne środki chemiczne, a po drugie, dlatego że brzydki zapach to jeden z najsilniejszych bodźców aseksualnych! Sylikon medyczny i plastiki ABS i WTP są bezwonne i dlatego warto już na początku dokonywania wyboru swojego ulubionego wibratora/dildo wybrać spośród takich właśnie.

Higienicznie i zgodnie z instrukcją


Drugim zagrożeniem związanym z niewłaściwym użyciem jest niedostateczna lub niewłaściwa higiena. I znowu pojawia się kwestia jakości. Akcesoria wykonane z tańszych materiałów zazwyczaj nie są całkowicie gładkie, a to oznacza, że ich powierzchnia stanowi dobre podłoże do rozwoju grzybów i bakterii, dlatego poza ciepłą wodą i mydłem należy używać specjalnych środków dezynfekujących bezpośrednio po ich użyciu. Gadżety z sylikonu medycznego i plastików ABS i WTP nie posiadają mikroporów i do zachowania higieny wystarczy dokładne mycie ciepłą wodą i mydłem. Ryzyko infekcji zmniejsza również użycie prezerwatyw (zwłaszcza jeśli gadżet jest używany nie tylko przez właścicielkę, ale również partnera) oraz lubrykantów (zmniejszają ryzyko obtarcia błony śluzowej). Nie wolno również zapominać o radykalnym przestrzeganiu higieny przy użyciu gadżetów do kontaktów analnych oraz kolejności stymulacji – nie można wprowadzać bez dezynfekcji wibratora/dildo do pochwy, jeśli wcześniej był używany do stymulacji analnej.
Kolejnym niebezpieczeństwem jest używanie niektórych gadżetów bez instrukcji obsługi, np. za płytkie umieszczenie kul gejszy może stać się źródłem dotkliwego dyskomfortu, podobnie jak użycie dilda bez lubrykantów; w przypadku mężczyzn za długie trzymanie pierścienia erekcyjnego na penisie lub nadużywanie pompy próżniowej może doprowadzić do trwałych uszkodzeń ciał jamistych! Dlatego należy dobrze wiedzieć, czego się używa i po co…

Upewnij się, że chcesz

Najpoważniejsze zagrożenia dotyczą jednak „czynnika ludzkiego” – zwykła zabawka erotyczna może stać się źródłem nieporozumień, wstydu, rozczarowania, a nawet cierpienia, jeśli znajdzie się w niewłaściwych rękach.

Zagrażający może być zarówno niewłaściwy partner, jak my same. Kobieta, która decyduje się na kupienie gadżetu erotycznego, ponieważ chce spełnić oczekiwania partnera albo ratować związek, będzie skazana na wstyd i rozczarowanie. Gadżety służą do zabawy! Tylko w relacji, w której ludzie czują się ze sobą bezpiecznie i swobodnie, mają dystans do siebie i są otwarci na zmysłowe przyjemności, korzystanie z gadżetów ma sens. Jeśli w relacji pojawia się niechciana dominacja, tendencja do upokarzania i instrumentalnego traktowania, nie można spodziewać się „fajerwerków”. „Zabawne” z założenia kajdanki lub wibratory mogą w takich układach wręcz zniechęcić do seksu lub stać się źródłem jakiegoś urazu. Podstawą jest więc świadomość, z kim i w co się bawimy…
Właściwie użyte gadżety erotyczne służą poznawaniu swojego ciała, granic zmysłowej przyjemności i erotycznej gry z partnerem i nie należy liczyć na nic innego – resztę tworzą ludzie, a nie rzeczy. To oczywiste i nie ma co się oszukiwać.


Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.